OSOBLIWE GUSTY ŚWIĄTECZNE NASZYCH PRZODKÓW

0

Co roku w poszukiwaniu świątecznych tematów wertuję XIX-wieczne pisma.
Ze zdumieniem odkrywam, jak niewiele miejsca poświęcano w nich Bożemu Narodzeniu
(w zdecydowanej większości gazet brak jakichkolwiek wzmianek).
Za to w numerach z 24 grudnia można przeczytać o: dymisjach polityków, awansach urzędników, kradzieżach i cenach chleba. Jednym słowem w dawnej prasie magii świąt brak.
I jak tu wyczarować cudowny artykuł dla szanownego czytelnika?

Agnieszka
Lisak
– radca prawny,
autorka prowadzi blog historyczno-obyczajowy www.lisak.net.pl/blog

Zadaję sobie wciąż to samo pytanie. Zaglądam zatem do prasy z XX-lecia międzywojennego. I oto popadam w kolejne zdziwienie. Boże Narodzenie wraca do łask znawców pióra, aczkolwiek w dość osobliwej, by nie rzec karykaturalnej, postaci. Na łamach pism satyrycznych z lat 1923–1931 autorzy wierszyków życzą: dziewczynom chłopaków, drogich futer, złotych pierścionków, rozwodnikom nowych ślubów, dolarów, lepszych kursów walut
i „monopoli do woli”, czyli alkoholu.

Gdyby ktoś miał problem z wyborem prezentów, dowiaduje się, że może drogą wysyłki nabyć pikantne „pocztówki miłosne” z salonu de Paris. Inny przedsiębiorca oferuje „sensacyjne akty paryskie”. Jednym słowem towar idealny dla rodziny na gwiazdkę.

A do tego nakrapiane erotyką żarty, oczywiście świąteczne.

Gwiazdkowe targi                                                         

Dziadek gwiazdkowy: Dla ciebie, piękne dziewczę, będę hojny. Dam ci z mego zbioru najpiękniejszego żołnierzyka. Będzie cię kołysał wieczorami do snu.

Współczesna panna: A jak się zmęczy, to kto go zastąpi?

Dziadek gwiazdkowy: Dam jeszcze jednego.

Współczesna panna: To już lepiej, drogi dziadzio, zostaw dla pewności cały pułk.

(„Wolna Myśl Wolne Żarty” z 1927 r., nr 52)

Choć czasem można znaleźć bardziej umiarkowany humor.

Przed świętami

Elegancki jegomość: Proszę o parę pończoch damskich.

Sklepowa: Czy to ma być coś dla małżonki szanownego pana, czy też coś lepszego?

(„Mucha” 1929 r., nr 52)

Dla tych nielubiących czytać są nawet żarty rysunkowe, choć raczej odbiegające od współczesnej atmosfery świąt.

Wigilia w rodzinie artystów cyrkowych

– Róbcie starannie numer, to może mały przestanie płakać.

„Mucha” 1931 r., nr 52

Poniżej kartki świąteczne z Dwudziestolecia Międzywojennegoo dość osobliwej i trudnej do zaakceptowania dziś stylistyce.

Gdy przeglądam kolejne numery pism satyrycznych z lat 20. i 30., coraz mniej jest mi do śmiechu. A jednak nie wszystko, co było kiedyś, było lepsze od tego, co jest obecnie.
Z rozrzewnieniem myślę o świętach, które nadejdą niebawem, tych pełnych skupienia, kolęd i ciszy. Dochodzę do wniosku, że choć nie zawsze jesteśmy idealni, choć czasem daleko nam do siebie jak do wigilijnej gwiazdki, to jednak potrafimy wyczarować magię świąt i zaskoczyć pozytywnie naszych przodków.