Jak TVP z Rzecznika robiła prywatną osobę

0

Adam Bodnar zakończył pięć lat na urzędzie Rzecznika Praw Obywatelskich. 
Bez wątpienia była to najtrudniejsza kadencja z dotychczasowych.

Rzecznik i jego świetny zespół w tym czasie nie tylko realizował swe konstytucyjne obowiązki i uprawnienia, jeździł po kraju, gdzie docierał do ludzi mających rozliczne problemy, organizował z wielkim rozmachem kongresy praw obywatelskich, opiniował ustawy, występował w różnych sprawach do ministrów, urzędów i sądów, lecz także sam stawał przed sądem – jako pozwany. To ewenement, ale też znak czasów, w jakich żyjemy.

ZBRODNIA, KTÓRA WSTRZĄSNĘŁA

Proces cywilny o ochronę dóbr osobistych urzędującemu Rzecznikowi Praw Obywatelskich wytoczyła Telewizja Polska SA.

Powodem były słowa Adama Bodnara wypowiedziane w programie Onet Opinie, odnoszące się do dokonanego w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza 
z 13 stycznia 2019 r., które wstrząsnęło opinią publiczną. Sprawca, 27-letni Stefan W., niewiele wcześniej opuścił zakład karny. Tego dnia z plakietką ochroniarza znalazł się na scenie, gdzie prezydent Adamowicz przed chwilą wygłosił przemówienie, minął zdezorientowanych ochroniarzy i na oczach całej widowni zadał mu śmiertelne ciosy nożem. Potem podszedł do mikrofonu, przedstawił się i wykrzykiwał polityczne hasła przeciwko władzy sądowniczej oraz Platformie Obywatelskiej. Chwilę później został powalony na ziemię przez ochroniarzy. Lekarzom nie udało się uratować prezydenta Gdańska, choć natychmiast otrzymał pomoc najlepszą, jaka była możliwa.

Zbrodnia dokonana na oczach tysięcy gdańszczan i milionów telewidzów wywołała dyskusję o atmosferze w naszym kraju, mocno podzielonym politycznie. Przypominano, że prezydent Adamowicz, samorządowiec z długim stażem, ale także radca prawny, od dłuższego czasu był na celowniku organów ścigania oraz swoich politycznych przeciwników. Zarzucano mu nieścisłości w oświadczeniach majątkowych związane m.in. z posiadanymi mieszkaniami, próbowano przypisać podejrzane transakcje finansowe. Kontrolowana przez władze telewizja publiczna często przedstawiała go jako negatywnego bohatera swych programów. Żona zmarłego, Magdalena Adamowicz, nie przebierając w słowach, mówiła o nagonce na męża i rodzinę, i że TVP przyczyniła się tym do śmierci jej męża.

Do tych właśnie kwestii nawiązał Adam Bodnar w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem w Onecie, trzy dni po zbrodni. – Zdaję sobie sprawę z różnych wydarzeń publicznych, które dotyczyły m.in. Pawła Adamowicza, gdzie on był celem niewybrednych ataków – mówił rzecznik.

W związku z tym, że zabójca niedawno opuścił zakład karny, gdzie odsiadywał wyrok za inne przestępstwo (a miał na koncie rozboje), rozważane było, jak w polskim systemie penitencjarnym przebiega resocjalizacja skazanych, jakie mają oni szanse na powrót do społeczeństwa – co przecież jest jednym z celów polityki karnej. – Musimy zwrócić uwagę, do jakich mediów potencjalnie mógł mieć dostęp pan Stefan. Jeżeli on był zamknięty, to (…) korzystał tylko i wyłącznie z mediów, które są tzw. telewizją naziemną – zauważał Adam Bodnar. Jak dodał, „kanał, który jest nadawany całą dobę, to jest TVP Info”. Rzecznik nie szczędził krytycznych słów tej stacji, szczególnie względem opisywania spraw Adamowicza. Wkrótce potem Służba Więzienna dementowała informacje, jakoby Stefan W. był wiernym widzem tej stacji telewizyjnej.

Gdy dziennikarz zapytał rzecznika, czy sugeruje, że Stefan W. „siedział w więzieniu i się nakręcał, bo mu w celi włączyli TVP Info”, Adam Bodnar odparł: „Ja tego nie wiem, czy tak było, bo trzeba byłoby to przeanalizować. Ale moim zdaniem to jest jedna z tych kwestii, które należałoby w tej sprawie wyjaśnić. Jakie mogą być konsekwencje braku dostępu do pluralizmu poglądów i czy to mogło mieć wpływ także na zachowanie. Ja nie wykluczam takiej tezy”.

GNIEW TVP

Te słowa wywołały ostre reakcje po stronie władz telewizji publicznej. W pierwszej kolejności oświadczono, że wypowiedzi Bodnara to ciężki zarzut wobec TVP, i zaprzeczono prawdziwości jego twierdzeniom. W dalszej kolejności Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał pozew o ochronę dóbr osobistych, bo – jak to ujęto – jego wypowiedzi godzą w dobre imię spółki. Publiczny nadawca zażądał od niego przeprosin w formie płatnego ogłoszenia opublikowanego na stronie głównej portalu Onet.pl, wpłaty 25 tys. zł na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz zwrotu kosztów sądowych.

Biuro RPO podawało, że Adam Bodnar precyzyjnie wyjaśnił swoje stanowisko w tej sprawie w piśmie skierowanym do TVP 4 lutego. Pisał tam, że nastąpiło niezrozumienie roli RPO, błędna interpretacja wypowiedzi oraz niedopuszczalna próba nacisku na konstytucyjny organ. Rzecznik punktował, że telewizja skierowała sprawę do sądu, nie czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia i nie biorąc ich pod uwagę. Wskazywał, że został pozwany jak prywatna osoba, podczas gdy występował w tym programie jako urzędujący Rzecznik Praw Obywatelskich i realizując rolę wynikającą z tego urzędu.

Sprawa stanęła przed Sądem Okręgowym w Warszawie, który oddalił powództwo TVP, nie stwierdzając w wypowiedzi pozwanego żadnych kategorycznych stwierdzeń i ocen pod adresem powoda. Sąd stwierdził też, że wypowiedź Bodnara nie miała charakteru naruszającego dobra osobiste TVP.

W ocenie sądu nie budzi najmniejszych wątpliwości, że w tym programie Adam Bodnar występował jako Rzecznik Praw Obywatelskich, a przedmiot rozmowy dotyczył zagadnień, które są elementem debaty publicznej. – Analiza zapisu audiowizualnego wywiadu doprowadziła sąd do wniosku, iż w kwestionowanym przez TVP wywiadzie wyrażałem wyłącznie wątpliwości i opinie, w tym konieczność wyjaśnienia i zbadania zagadnień mowy nienawiści, pluralizmu informacyjnego i roli mediów w kształtowaniu postaw społecznych. Dokonując przedmiotowej analizy, sąd uwzględnił dynamikę wywiadu, w tym formę pytań prowadzącego rozmowę. Jednocześnie sąd wskazał, iż Telewizja Polska, mając na uwadze charakter prowadzonej działalności, w tym misję społeczną, musi liczyć się z krytycznymi opiniami na jej temat. Formułowanie wątpliwości i pytań dotyczących działalności TVP i charakteru materiałów rozpowszechnianych przez TVP m.in. na temat śp. Pawła Adamowicza sąd uznał za leżące w kompetencjach Rzecznika Praw Obywatelskich i nienaruszające dóbr osobistych TVP – relacjonował RPO po zakończeniu rozprawy.

RZECZNIK, NIE PRYWATNA OSOBA

– Cieszę się, że sąd zrozumiał, iż działałem jako Rzecznik Praw Obywatelskich i moja wypowiedź była wyważona oraz nie naruszała niczyich dóbr osobistych. Uważam cały pozew za próbę uciszenia mnie. Zresztą nie tylko mnie, bo kilka innych osób też zostało pozwanych przez TVP i te sprawy w stosunku do nich nadal się toczą – mówił wówczas RPO i przypominał, że w Polsce standardy wolności słowa są od lat ustabilizowane i wiadomo, że granice krytyki są daleko posunięte, również względem graczy na rynku medialnym. – Jako Rzecznik Praw Obywatelskich będę zabierał głos, w tym formułował pytania dotyczące kwestii istotnych społecznie. Nie zawsze będą to pytania łatwe, ale z pewnością każdorazowo będą one ważne, tak jak w przypadku wywiadu z 16 stycznia 2019 r. – deklarował. Dziękował mecenasom Sandrze Wieczorek i Maciejowi Ślusarkowi za reprezentowanie go pro publico bono w tej sprawie oraz wszystkim osobom, organizacjom oraz instytucjom krajowym i zagranicznym, które od samego początku go wspierały i dodawały otuchy. – To był prawdziwy wymiar solidarności – podsumował, a zarazem wyraził solidarność z innymi pozwanymi przez TVP: muzykiem i satyrykiem Krzysztofem Skibą, prof. Wojciechem Sadurskim, red. Wojciechem Czuchnowskim oraz prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem, z którymi TVP także wkroczyła na ścieżkę prawną.

POZWY CYWILNE I SPRAWY KARNE

Gdy chodzi o Krzysztofa Skibę, było to nawet oskarżenie z osławionego art. 212 – o zniesławienie. Poszło o wypowiedziane na antenie Polsat News słowa muzyka, że „media publiczne szczuły na prezydenta Gdańska i oto mamy tego efekty”. Skiba uznał, że moralną odpowiedzialność za mord na Adamowiczu ponosi prezes TVP Jacek Kurski. W pierwszej instancji Sąd Rejonowy w Warszawie umorzył postępowanie, ale rozstrzygnięcie to zostało zaskarżone przez TVP i Jacka Kurskiego. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że zażalenie Jacka Kurskiego na poprzednie postanowienie sądu jest niezasadne i w związku z tym umorzył postępowanie. Postanowienie jest prawomocne.

Sprawa cywilna TVP i Adama Bodnara także została zakończona. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację TVP i utrzymał wyrok oddalający powództwo. Zwycięstwo Adama Bodnara zamyka tę sprawę. O ile oczywiście TVP nie zechce wysyłać do Sądu Najwyższego skargi kasacyjnej.Ale gdyby się to zdarzyło, profesor Adam Bodnar będzie już prywatną osobą…