Temida w dawnej satyrze

0

Gdyby przeprowadzić konkurs na najzabawniejszą grecką boginię, Temida miałaby szansę znaleźć się w czołówce. W XIX w. sporo było wydawanych pism satyrycznych, 
a w nich nie mogło zabraknąć żartów o sądach i prawnikach. Niestety adwokaci nie cieszyli się w tamtych czasach zbyt dużym uznaniem, stąd i żarty o nich rzadko należały do pochlebnych. Satyra z dawnych czasów odbiega od tej współczesnej, nie zawsze bawi czytelnika, nie zawsze jest zrozumiała. Co nie zmienia postaci rzeczy, że ciekawie jest przyjrzeć się temu, z czego śmiali się kiedyś nasi przodkowie.

Jędrzej Kitowicz, autor „Opisu obyczajów za panowania Augusta III”, podaje, że poziom woźnych sądowych w XVIII-wiecznej Polsce nie był wysoki, czasami nawet nie umieli pisać i czytać. Jedni sami czytali wokandę i wywoływali strony, inni musieli zdać się na to, co przekazał im prowadzący sprawę. Wynikały czasem z tego zabawne sytuacje. Kiedyś w sądzie w Lublinie prowadzący sprawę kazał wywołać: „Jegomość pan Kapenhauzen przeciwko jegomości panu Rościszewskiemu”. Tymczasem na korytarzu woźny krzyknął na całe gardło: „Jegomość pan kiep i błazen przeciw panu Rościszewskiemu”1.

„Bocian”, 1899 r.

Sędzia do oskarżonego: Musiałeś się pan od dawna obracać w towarzystwie złym, niebezpiecznym i zepsutym.

Oskarżony: Panie sędzio, od 12. roku życia miałem do czynienia tylko z adwokatami i sędziami.

„Bocian”, 1902 r.

(Autentyczne) W pewnym mieście zmarł bogaty kupiec, zapisując cały swój majątek bratankowi. Sąd wszczął postępowanie spadkowe. Chodziło tylko o ustalenie, czy spadkobierca przyjmuje spadek cum beneficio inventarii, czy też sine beneficio inventarii (z dobrodziejstwem inwentarza czy bez). Konieczne stało się przesłuchanie dziedzica, który mieszkał w jakimś zapadłym miasteczku, bez sądu. Zwrócił się więc sąd orzekający z prośbą do urzędu gminnego o dokonanie przesłuchania. Po pewnym czasie nadeszła odpowiedź następującej treści:

„Podpisany urząd gminny prosi o wyjaśnienie, co to znaczy cum beneficio inventarii, bo nikt z radców ani burmistrz tego nie wie, nie można było zatem Trębalskiego na tę okoliczność przesłuchać. Urząd gminny jednak obwinionego dla pewności zamknął w areszcie aż do nadejścia odpowiedzi”.

W Stanach Zjednoczonych zdecydowanie szerzej znana jest postać „zabójczo skutecznego” adwokata Clementa Lairda Vallandighama. W 1871 r. bronił on oskarżonego o zabójstwo klienta. Przekonywał sąd, że jego klient jest niewinny, a ofiara sama się zabiła. Gdy demonstrował, jak do tego doszło, przez przypadek zastrzelił się sam.

Z ŻARTÓW NIEPOCHLEBNYCH

Prawnicy nie zawsze cieszyli się uznaniem w społeczeństwie, stąd też w pismach satyrycznych zachowało się sporo nie do końca pochlebnych żartów na ich temat.

Figurka Temidy z 1745 r., Johann Joachim Kaendler (1706–1775), Muzeum Narodowe w Warszawie

Lis od wieków uchodził za zwierzę chytre. Nie bez powodu został bohaterem bajki Ignacego Krasickiego o nieroztropnym kruku. Obok satyra 
z lisem na rysunku Franciszka Kostrzewskiego.