OCUPADO

0

„Będziemy lądować w Alicante w ciągu 15 minut. Proszę zająć miejsca i zapiąć pasy. Od tego momentu korzystanie z toalety jest zabronione”. Samolot powoli podchodził do lądowania. Zapiąłem pasy.

Tomasz Działyński
radca prawny, rzecznik prasowy OIRP w Poznaniu

Wokół mnie nagle zaczął się ruch. Ludzie wstawali, otwierali luki bagażowe nad ich głowami, coś przekładali. Pod toaletami ustawiła się kolejka. Stewardesy próbowały interweniować, ale trzeba było dobrych paru minut, zanim na pokładzie zapanował porządek.

„Kupowanie tu nieruchomości jest bardzo niebezpieczne” – usłyszałem nagle ostrzeżenie z sąsiednich foteli. Opalony mężczyzna tłumaczył siedzącej obok pasażerce: „W Hiszpanii są tysiące przypadków nielegalnego zajmowania cudzych domów i mieszkań przez tak zwanych ocupas2. Jednocześnie obowiązuje zasada, że jeżeli ocupas dokonają takiego zajęcia, a pani nie wezwie policji w ciągu 48 godzin, czeka panią długa i kosztowana droga uzyskania sądowego nakazu eksmisji. Wprawdzie zajmowanie cudzych nieruchomości jest tu karalne, ale w praktyce rzadko spotykane. Prawo chroni tutaj osoby nielegalnie zajmujące cudze nieruchomości jak nigdzie w Europie. Natomiast wszelkie próby siłowego odzyskania swojej własności są z całą surowością karane3. Znam sytuację, w której nasz rodak, właściciel stylowego letniego domu z basenem, pięknie położonego nad morzem, pobił się z takimi cwaniakami, kiedy zastał ich na swojej posesji, ubranych w jego rzeczy i popijających jego whisky. I grożą mu nawet trzy lata więzienia. Tak było, proszę pani. W Hiszpanii nie warto kupować domów”.

W pierwszej chwili pomyślałem, że jeżeli to prawda, to są to jakieś skandaliczne praktyki i regulacje prawne. Ale po chwili przypomniałem sobie, jak to wygląda w Polsce.

Zupełnie niedawno poznałem historię młodego małżeństwa, które odziedziczyło stary dom położony w willowej dzielnicy Poznania. Dom wymagał remontu, więc aby zdobyć na niego środki finansowe, postanowili go na jakiś czas wynająć. Zgłosiło się kilku zainteresowanych. Zdecydowali się na miłą starszą panią o ujmującym życzliwością i uczciwością wyglądzie. Zawarta została odpowiednia umowa na piśmie i młodzi małżonkowie dali swojej lokatorce klucze.

Trzy tygodnie później dowiedzieli się od sąsiadów, że w ich domu jest schronisko dla zwierząt, co zakłóciło spokojny dotąd rytm życia w okolicy.

Kiedy udali się do swojego domu, okazało się, że rzeczywiście po ogrodzie biega kilka psów, a na tarasie siedzą ospałe koty. Drzwi otworzyła nieznana im kobieta w średnim wieku. Nie wpuściła ich do domu i odesłała do pani, której wynajęli swój dom.

Natychmiast rozwiązali umowę najmu, która nie przewidywała możliwości podnajmu czy oddania nieruchomości w inny rodzaj posiadania osobie trzeciej.

Ale to nie rozwiązało problemu. W ich domu mieszkała osoba, co do której bez wątpienia nie odnosiła się rozwiązana umowa najmu. Ponad wszelką wątpliwość ta osoba zajmowała ich dom bez tytułu prawnego.

Zmuszeni byli wystąpić do sądu o eksmisję. Sąd Rejonowy w Poznaniu po kilku miesiącach wydał wyrok nakazujący opróżnienie domu przez uciążliwą miłośniczkę zwierząt. Wyrok nie stał się niestety prawomocny, bo pozwana złożyła apelację. Postępowanie trwało znowu kilka miesięcy.

W końcu, bodaj pod koniec lutego 2020 r., sąd drugiej instancji utrzymał w mocy wyrok eksmisyjny. Małżonkowie szybko wystąpili o nadanie klauzuli wykonalności. Ale właśnie wtedy, ze względu na pandemię COVID-19, wszelkie działania egzekucyjne zostały wstrzymane.

I tak do dzisiaj, w domu należącym do małżonków, mieści się ochronka dla zwierząt. Może przyjdzie kiedyś czas, że uda się wykonać prawomocny wyrok eksmisyjny, ale nie byłbym w tej sprawie optymistą. Bo może się zdarzyć, że ochronkę będzie już prowadziła zupełnie inna osoba niż wymieniona w wyroku. 

A ewentualne odszkodowanie? Obawiam się, że rokowania również w tym zakresie są słabe. Pozwana we wszystkich etapach dotychczasowego sądowego postępowania występowała o przyznanie jej pełnomocnika z urzędu, wykazując swoją trudną sytuację materialną.

***

Samolot szczęśliwie wylądował i wróciłem do hiszpańskiej rzeczywistości


1 Ocupado (hiszp.) – zajęty.

2 Ocupas (hiszp.) – dzicy lokatorzy, skłoterzy (ang. squatters).

3 Według systemu statystycznego przestępczości ministerstwa spraw wewnętrznych (SEC) w Hiszpanii w 2020 r. nielegalnie zajętych było 13 006 nieruchomości.