PSY, KOTY I INNI HAŁAŚLIWI SĄSIEDZI

0

„Jeden, dwa, jeden, dwa, pewna pani miała psa. Trzy i cztery, trzy i cztery, pies ten dziwne miał maniery. […]”1. Pewien sąd nałożył karę na właścicielkę psa za szczekanie jej pupila. Sąd uznał ją winną popełnienia wykroczenia polegającego na tym, że nie utrzymuje swojego psa w sposób odpowiedni. Skutkiem jej postępowania był nadmierny hałas, który bardzo, ale to bardzo denerwował sąsiada…

Ewa Urbanowicz
radca prawny, rzecznik prasowy OIRP w Lublinie

W ocenie właścicielki psa nie chodziło jednak o hałas wywoływany szczekaniem psa, tylko o konflikt sąsiedzki, ponieważ pies nie był zamykany w domu, biegał po przydomowym ogrodzie, który znajdował się obok ogrodu jej sąsiada. To właśnie bardzo irytowało sąsiada. Podczas sprawy sądowej przedstawił on wiele nagrań dokumentujących zachowanie psa. A jaki był koniec tej historii? Smutny. Właścicielka szuka nowego domu dla psa. Zmęczona walką z sąsiadem zdecydowała się na rozstanie ze swoim pupilem. Wydaje się to bardzo niesprawiedliwe, gdy jesteśmy zmuszeni do oddania naszego zwierzątka, które często traktujemy jak członka rodziny.

Niemało jest orzeczeń dotyczących zwierząt domowych, które potrafią być uciążliwe dla sąsiadów ich właścicieli. Do sądów trafia wiele sporów o koty. A to podrapały maskę samochodu czy zanieczyściły posesję sąsiada albo z mieszkania, w którym przebywają koty, wydobywa się nieprzyjemny zapach – w tym ostatnim przypadku wystarczyło jedynie uszczelnić drzwi wejściowe. I może koty nie są tak hałaśliwe jak psy, ale dla osób, które ich nie lubią, bywają źródłem irytacji, gdy przebywając na balkonie, miauczą lub ćwierkają do ptaków siedzących na gałęzi. W opisywanym przypadku sąsiad próbował wygonić kota do mieszkania, uderzając w metalowe barierki. Nieskutecznie rzecz jasna, bo kot, jak to kot, popatrzył na niego pobłażliwe, przeszedł do drugiej części balkonu i odwrócił się ogonem. Ale nie tylko zwierzęta generują uciążliwy hałas. Zdecydowanie częściej mamy do czynienia z głośnym zachowaniem naszych sąsiadów.

„Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”2.

Coraz popularniejsza staje się architektura mieszkaniowa polegająca na wybudowaniu kilku bloków mieszkalnych w kształcie kwadratu z tzw. patio w środku, najczęściej przeznaczonym na plac zabaw dla dzieci albo miejsce wypoczynku dla mieszkańców. Na placu zabaw, głównie w godzinach popołudniowych, bawią się dzieci. Czasami bywa głośno, ale szybko można do tego przywyknąć. Poza tym nie trwa to za długo, a i rodzice zazwyczaj pilnują, żeby ich pociechy nie zachowywały się zbyt hałaśliwie. Wieczorem natomiast robi się cicho. Czasami słychać szum wiatru albo deszczu, jeśli pada. Kiedy siądziemy na balkonie, zauważymy kilka osób wracających wieczorem do domu, a potem już tylko światło lamp i przytłumione światła z okien. Można odpocząć po całym dniu pracy, jak to ostatnio bywa w naszym zawodzie. Ale zgodnie z prawem Murphy’ego – jeśli coś może pójść źle, to pójdzie źle. Kiedy jesteśmy zmęczeni i chcemy wcześniej położyć się spać, sąsiedzi na tarasie urządzają właśnie huczne przyjęcie. Na początku myślimy sobie, że na pewno skończą do 22.00, budynki są objęte ochroną, jeśli impreza będzie trwała za długo, to zapewne ktoś zwróci im uwagę. Koło 23.00 zdajemy sobie sprawę, że przyjęcie tylko się rozkręca i jest coraz głośniej. W takich przypadkach niektórzy dzwonią do ochrony z prośbą o interwencję, inni od razu na pobliski komisariat policji. W tym przypadku impreza trwała prawie do rana, słychać ją było bez wątpienia w każdym mieszkaniu podczas ciepłej, letniej nocy. Jeśli nawet ktoś interweniował, to bezskutecznie. Rano, po nieprzespanej nocy, kilku sąsiadów z klatki obok wymieniało się poglądami na temat nocnej imprezy. Wszyscy, oprócz jednego z nich, narzekali i złościli się na gospodarzy przyjęcia i ich gości. Tylko ten jeden uśmiechnął się i powiedział: „Następnym razem nie ma wyjścia – musimy się przyłączyć”. Ciekawe, że żaden sąsiad nie chce przyłączyć się do odgłosów czy hałasów wydawanych przez nasze zwierzęta. Może wtedy przestałyby tak im przeszkadzać?


1 fragment wiersza Danuty Wawiłow

2 Art. 51 par. 1 Kodeksu wykroczeń