Sztucznej inteligencji nie można się bać, trzeba ją wykorzystywać

0

Od kilku lat z zainteresowaniem obserwujemy rozwój naszej cywilizacji – humanoidy w roli recepcjonistów, roboty patrolujące ulice Ameryki, autonomiczne pojazdy, które już niebawem będą powszechne. Tymczasem gdzieś w tle umykają nam rozwiązania, których celem jest zastąpienie człowieka w skomplikowanych sprawach, również prawnych. Sztuczna inteligencja wkrada się w życie kancelarii prawnych – to dzieje się tu i teraz.

Niespełna trzy lata temu świat obiegła informacja, że kancelaria BakerHostetler „zatrudniła” IBM AI ROSS do obsługi ich praktyki upadłości, w której pracuje blisko 50 prawników. Według Andrew Arrudy, CEO i współzałożyciela firmy ROSS Intelligence, „pierwszy sztucznie inteligentny adwokat” został zaprojektowany, aby zrozumieć zadawane pytania, hipotezy i postulaty, a następnie generować odpowiedzi wraz z odniesieniami do materiałów źródłowych. ROSS uczy się z doświadczenia – tym szybciej, im częściej się z nim kontaktujesz – czytamy na stronie https://futurism.com/earthquake-swarm-shakes-mount-st-helens.

Rok temu program Case Cruncher Alpha konkurował z setką prawników z renomowanych kancelarii w Londynie w potyczce polegającej na analizie nieprawidłowości w dokumentach sprzedaży reasekuracji kredytowej. Program wskazał ich więcej o 20%. To kolejny spektakularny przykład, który udowadnia to, co widzimy każdego dnia.

Czy leci z nami pilot?

Pisząc te słowa, trudno mi się oprzeć chęci przywołania kilku przykładów, które wprawdzie związku z praktyką kancelarii prawnych nie mają, ale świetnie ilustrują zjawisko wykorzystywania sztucznej inteligencji. W połowie lutego media obiegła informacja, że pilot tajwańskich linii lotniczych podczas prowadzenia samolotu uciął sobie 20-minutową drzemkę. Informację podano co prawda głównie ze względu na rekordową oglądalność filmiku na YouTube, ale czy mielibyśmy się z czego śmiać, gdyby rzecz działa się dwie lub trzy dekady temu? Obecnie powszechnie już wiadomo, że automatyczny pilot jest w stanie zastąpić żywego człowieka, a zaawansowane systemy bezpiecznie sprowadzić samolot na ziemię.

Kilka dni temu pojawiła się informacja o polskim patencie na niehandlowe niedziele – sklep bez pracowników, w którym klienci sami robią zakupy. Wejście otwiera aplikacja, a każdy ruch klienta jest kontrolowany – przez automatyczny system monitoringu. Przykładem są też nasze PIT-y – rozlicza je za nas Ministerstwo Finansów, ale przecież nie urzędnicy.

Na porządku dziennym są transakcje, które wykonujemy online bez udziału prawnika – jak inaczej, skoro po kliknięciu w odpowiednie okienko nasza spersonalizowana umowa od razu ląduje na komputerowym biurku. Można oczywiście argumentować, że ktoś ją wcześniej przygotował, przemyślał wszystkie jej postanowienia, opcje, ale prawda jest taka, że od tego momentu żadna osoba nie musi już nad nią pracować. Czy trzeba więcej przykładów?

Sztuczna inteligencja zastępuje coraz szersze rzesze pracowników – i nie można już mówić, że nie dotyczy ona zawodu prawnika. Co więcej to właśnie zawód prawnika jest wymieniany wśród tych, które najwięcej stracą na automatyzacji obsługi klientów, a przede wszystkim na standaryzacji sposobów rozwiązywania procesów oraz większości umów. Czy to oznacza, że zawody prawnicze czeka rychły koniec? Na pewno nie – przynajmniej nie w perspektywie kilku lat. Sztuczna inteligencja jest już bowiem w kancelariach stosowana, zwłaszcza na poziomie neurolingwistycznego programowania (NLP), pozwalającego na szybkie przeszukiwanie dokumentów, sprawdzanie ich poprawności, aktualności. Coraz częściej do użycia wchodzą samouczące się technologie (ML i AI), pozwalające na wykorzystanie sztucznej inteligencji do samodzielnej analizy dokumentów pod różnym kątem czy pracy w obrębie treści konkretnych umów. I jest tylko kwestią czasu, aby w pełnym zakresie były wykorzystywane również w Polsce. Ale cudów jeszcze nie ma – sztuczna inteligencja wciąż potrzebuje wsparcia. Może analizować dokumenty, pracować na umowach, ale tylko w zakresie i w sposób, w jaki została nauczona przez prawnika lub zespół prawników. Inna sprawa, że robi to szybko i perfekcyjnie, opierając się na wprost nieograniczonych źródłach danych.

Dlaczego zmiany są nieuniknione?

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w pracy prawnika to już konieczność. Im wcześniej więc kancelaria podejmie kroki w kierunku jej wdrożenia, tym lepiej. Wyboru raczej nie ma, ponieważ zmuszają do tego globalne trendy na rynku prawniczym, stanowiące jednocześnie wyzwanie dla tradycyjnego rozumienia roli kancelarii i prawnika. Sztuczna inteligencja pozwala na znaczne przyspieszenie tempa pracy, a więc zwiększenie efektywności kosztowej i czasowej, ku zadowoleniu klientów. Niebagatelne znaczenie ma bowiem to, że coraz więcej klientów takiej obsługi właśnie oczekuje. Chcą mieć odpowiedź na nurtujące ich pytania od razu, w dodatku online. Pewne i uwzględniające najnowsze orzecznictwo oraz zmiany w prawie. Tego nie da się już robić starymi metodami.

W dobie wzmożonej konkurencji rynkowej kancelarie, które nie będą aktywnymi innowatorami, a zadowolą się jedynie rolą biernego obserwatora i pozostaną poza tym procesem, mogą mieć trudności w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości – przewidują autorzy raportu przygotowanego przez Polski Związek Pracodawców Prawniczych.

Pocieszające jest również to – co podkreślają wszyscy filozofowie i edukatorzy – że tak naprawdę nie wiemy, w którą stronę podąży rozwój cywilizacji i jak szybko będą następowały zmiany. Ale jeśli dzisiejszy kierunek rozwoju będzie kontynuowany, to można być pewnym, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat rynek usług prawniczych ulegnie diametralnej zmianie. Już ulega. To fakt, z którym nie warto się spierać – trzeba go zaakceptować i twórczo wykorzystywać.

Zmiany w branży prawniczej oznaczają potrzebę stworzenia narzędzi komputerowych, przebudowania sposobu wykonywania zawodu prawnika, a także – co bardzo ważne, a często nadal pomijane – zmiany sposobu jego nauczania. Kancelaria DZP już w 2017 r. rozpoczęła pracę nad stworzeniem platformy softwarowej oraz „silnika” AI/Machine Learning, mającego w swym założeniu wspierać pracę prawników. Kancelaria DZP, we współpracy z partnerami z branży IT oraz przy zaangażowaniu przedstawicieli środowiska akademickiego, stworzyła i rozwija platformę software’ową LexTeligent, wspierającą analizy dużej ilości danych, w tym materiałów w języku polskim. Platforma ta może być w przyszłości wykorzystywana dla potrzeb klientów kancelarii np. w sferze compliance wymagającej zachowania zgodności działalności z dynamicznie zmieniającym się prawem polskim i europejskim oraz szybko zmieniającym się otoczeniem biznesowym.

Wersja proof of concept tego systemu została przygotowana wcześniej na potrzeby analizy dokumentów w procesach wdrożenia RODO z wykorzystaniem algorytmów AI/ML. Przebieg i wyniki tego etapu oceniono jednoznacznie pozytywnie. Oczywiście system nie wyeliminował pracy i zaangażowania prawników, co jednak w nieodległej przyszłości może nastąpić. Obecnie prowadzimy w DZP intensywne prace nad rozwojem nowych funkcjonalności systemu, w tym m.in. zautomatyzowaniem zaawansowanego procesu monitoringu legislacyjnego.

dr Bartosz Marcinkowski, partner DZP
Marek Laskowski, dyrektor działu IT DZP

Zagadnieniem sztucznej inteligencji i narzędzi korzystających z uczenia maszynowego interesuje się coraz więcej branż gospodarki. Nie inaczej jest z usługami prawnymi. Sprzyja temu charakter pracy wykonywanej przez prawników, gdzie bardzo często trzeba w krótkim czasie przeanalizować duże zbiory danych – orzecznictwa, dokumentacji prawnej czy treści akt. Sztuczna inteligencja może wyręczyć prawników przede wszystkim wszędzie tam, gdzie niezbędna jest analiza danych, pozwalając prawnikom skupić się na kreatywnej i merytorycznej stronie zlecenia.

W mojej ocenie nie da się jednak na razie zupełnie zastąpić pracy prawnika człowieka pracą komputera. W sprawach sądowych bardzo często dużą rolę pełnią emocje stron, intuicja, sposób i ton wypowiedzi świadków, sprawę ostatecznie ocenia również sędzia, którego np. poziom empatii także ma znaczenie przy wydawaniu rozstrzygnięcia. Wydaje się, że na aktualnym etapie rozwoju technologii AI elementy te mogłyby nie być prawidłowo ocenione przez komputer, co mogłoby przełożyć się na niewłaściwą strategię procesową. Sądzę też, że klient nadal oczekuje jednak rozmowy o swoich osobistych sprawach z człowiekiem. Nie można jednak wykluczyć, że i to zmieni się z biegiem czasu.

W Polsce narzędzia te są jeszcze dość mało popularne, co wynika z faktu, że korporacje technologiczne dysponujące największymi budżetami na rozwój tej technologii naturalnie skupione są na innych rynkach, a nauczenie maszyny naszej mowy ojczystej, jej wszystkich niuansów znaczeniowych i semantyki jest dużym wyzwaniem wymagającym równie dużych nakładów.

Mateusz Brodnicki, radca prawny, partner w Kancelarii Filipiak Babicz