O praktycznym Noblu

0

Zazwyczaj informacja o przyznanej Nagrodzie Nobla z ekonomii przemyka przez media. Kilku znanych polskich ekonomistów wypowiada się ze swadą, ale trudno nam zrozumieć, co z tego wszystkiego dla nas wynika. 

Od wielu lat Norweski Komitet Noblowski (w przypadku ekonomii to w istocie Bank Szwecji) stara się wybierać takich laureatów, którzy nie tylko zmienili ekonomiczne „myślenie”, lecz także udało im się je wcielić w życie. Tegoroczna Nagroda Nobla z ekonomii jest tego dowodem.

Czy kiedykolwiek braliście Państwo udział w aukcji? To pytanie często zadaję na zajęciach. Niekiedy słyszę wówczas, że ktoś widział w telewizji najsłynniejszą aukcję koni arabskich w Janowie Podlaskim lub też wziął udział w aukcji charytatywnej. Najczęściej jednak słyszę negatywne odpowiedzi. Przeprowadzamy wspólnie eksperyment i okazuje się, że aukcja jest bardzo podobna do „tej znanej” platformy sprzedażowej, na której robimy od czasu do czasu zakupy. I że aukcje nie są nam wcale takie obce. To może w takim razie z pomocą zdobyczy ekonomii zwiększymy ich efektywność?

Temu tematowi poświęcili się tegoroczni nobliści – profesorowie Paul Milgrom oraz Robert Wilson z Uniwersytetu Stanforda. Nie byli pierwszymi, którzy podjęli się wyzwania. W 1996 r. laureatem Nobla z ekonomii został prof. WilliamVickrey, który powszechnie uznawany jest za twórcę teorii aukcji. Opisał on m.in. jedną z aukcji (nazwaną od jego nazwiska), która była wykorzystywana wśród filatelistów. W uproszczeniu polegała ona na tym, że aukcjoner zbierał w sposób gwarantujący poufność oferty od licytujących i ogłaszał zwycięzcę, który zaproponował najwyższą cenę, lecz zobligowany był do zapłaty drugiej co do wysokości ceny ofertowej. W ten sposób zdaniem Vickreya można uniknąć tzw. klątwy zwycięzcy, czyli sytuacji, w której zwycięzca przepłaca za nabywany przedmiot, kupując go powyżej jego rzeczywistej wartości. W „jego” aukcji zwycięzca sam wyznacza maksymalną wartość licytowanego przedmiotu, a w dodatku kupuje go nieco poniżej tej wartości. Ta aukcja nie jest jednak popularna (tu można się spierać), a w dodatku dopiero na końcu częściowo ujawniane są preferencje licytujących (poprzez ujawnienie ostatecznej ceny). W odmienny sposób podeszli jednak do tego samego problemu Milgrom i Wilson. 

Punktem wyjścia dla nich jest przedmiot, którego wartość nieznana jest na początku, lecz na samym końcu jest identyczna dla wszystkich. Przykładem tego może być grunt, na którym odkryte zostały zasoby ropy naftowej, lecz ich szacunki wśród licytujących się wahają. Gdyby zwycięzca znał te szacunki, licytowałby niżej i w ten sposób uniknąłby klątwy. W dalszej kolejności scenariusz był bardziej złożony, bo przecież należy wziąć pod uwagę, że licytujący mogą mieć różne techniki wydobywcze. Okazuje się bowiem, że jeśli dopuszcza się równolegle szereg aukcji podobnego przedmiotu w aukcji angielskiej (kto da najwięcej), a bierze w nich udział wielu licytujących, to wówczas mogą się oni wzajemnie uczyć, obserwując, jak inni licytują. Innymi słowy, gdyby grunt z ropą podzielić na działki i przeprowadzić równoległe licytację, klątwa zwycięzcy mogłaby być wyeliminowana. 

Brzmi to obiecująco, lecz ilu z nas bierze udział w licytacji takiego przedmiotu? Być może wydaje nam się to nadal hermetyczne, ale obaj tegoroczni nobliści postanowili wprowadzić ten format aukcji w życie. Określana jako tzw. simultaneous multiple-round auction (SMRA) z powodzeniem została przetestowana dla sprzedaży częstotliwości radiowych w Stanach Zjednoczonych. Jej elementy można już odnaleźć w wielu firmowych platformach zakupowych, które w ten sposób przyczyniają się do obniżenia np. kosztów sprzedaży energii elektrycznej.  Jakie ma to jednak znaczenie dla radców prawnych? Wielu z nas często zapraszanych jest do składania ofert swoich usług poprzez platformy elektroniczne. Być może obserwacja na żywo, jak zachowują się licytanci w kilku aukcjach równocześnie, spowodowałaby zniwelowanie klątwy zwycięzcy? Bo kto licytował nisko, by dostać zlecenie, często zastanawia się, jak do niego nie dopłacić, a jakość przecież powinna być gwarantowana…