SĘDZIOWIE NIEPOKOJU

0

Ministerstwo Sprawiedliwości upubliczniło założenia projektu dotyczącego sędziów pokoju…

Maciej Bobrowicz
Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych w latach 2007–2010, 2010–2013 i 2016–2020

Cele są jasne: pierwszy – „dochodzenie sprawiedliwości stanie się szybsze” w sprawach „mniejszej i średniej wagi”; drugi – „uspołecznienie wymiaru sprawiedliwości”. „Większość spraw mniejszej i średniej wagi będą rozstrzygać cieszący się zaufaniem społecznym sędziowie niezawodowi – sędziowie pokoju, wybierani w powszechnym i demokratycznym głosowaniu” – czytamy.

Jakie to będą te drobne sprawy? To „kradzieże i akty wandalizmu, wadliwe wykonanie usług, np. remontu, sprzedaż wadliwego towaru, w których wartość przedmiotu przestępstwa lub sporu nie przekracza 10 tys. zł”.

Sprawy kradzieży to prawniczy pikuś – przecież złodzieja można rozpoznać na odległość i szybko osądzić. A to, że sprawy toczą się miesiącami, to wina procedury i pełnomocników. Bez nich będzie szybciej. Intuicyjnie rozstrzygający „sędzia”, kierując się zasadami sprawiedliwości ludowej, nie będzie przeprowadzał żmudnego postępowania dowodowego ani słuchał niemądrych wniosków adwokatów czy radców prawnych. A poza tym instynkt (bo przecież nie wiedza) podpowie mu, kto winien, a kto nie. Wystarczy jedno spojrzenie… „Wadliwe wykonanie usług, np. remontu” również jest banalnie proste, zapewne dlatego mediatorzy mają ręce pełne roboty. Usługą, której wartość nie przekracza 10 tys. zł, jest np. założenie implantu. Rozstrzygnięcie, czy to ryzyko zabiegu, czy błąd lekarza też jest śmiesznie proste. Wydaje się zatem, że skoro wiedza prawnicza stanie się zbędna, „sędziowie ludowi” będą orzekać, opierając się na zasadach słuszności, czyli „po uważaniu”. Ciekawe na podstawie czego rozstrzygać będą sędziowie rozpoznający te wyroki w apelacji?

Kto może zostać sędzią pokoju? Każdy, kto ma od 30 do 75 lat. Eksperyment, że mediatorem może być każdy, kończy się dziś – po 15 latach – projektem obowiązku posiadania kwalifikacji przez mediatora. A na marginesie, po pierwsze nie wierzę, by partie polityczne odpuściły sobie powszechne wybory sędziów. Będziemy mieli zatem powtórkę z rozrywki: z plakatami, występami w mediach, aktami poparcia udzielanymi przez polityków. Po drugie nie wierzę w sędziów ludowych i w wariant jednoosobowych „kolegiów ds. wykroczeń”, czyli w tzw. sprawiedliwość ludową. Nie wierzę w odporność sędziów ludowych na telefony w stylu „słuchaj, to swój chłop, nie chciał ukraść… namówili go koledzy”.

„Sędzia pokoju nie będzie musiał zrezygnować z działalności zawodowej”. Super. Będzie zatem miał swoich szefów w pracy i zależny będzie od wielu czynników. Nie będzie zatem niezależny. Pamiętać będzie też o tych, którzy w wyborach udzielili mu wsparcia. Projekt zakłada szybsze „dochodzenie sprawiedliwości”. Zapewne wszystkie sprawy będą „proste”, strony stawią się na pierwsze posiedzenie. A kiedy pracujący sędzia pokoju będzie sprawował wymiar sprawiedliwości? Po południu i w soboty? A szybciej nie będzie – wystarczy sprawdzić statystyki, ile mamy odwołań od wyroków pierwszej instancji. Każdy niezadowolony będzie skarżył wyrok „sędziego pokoju”.

Publikacja na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości nosi tytuł „Sędziowie pokoju – sprawiedliwość blisko ludzi”. Ludziom projekt się spodoba. Potwierdzą to ankiety i badania – bo kto by nie chciał szybciej i lepiej. Będzie i sprawiedliwiej, bo będą tam „lepsi sędziowie”, co sygnalizuje hasło „uspołecznienie”, a więc wsłuchujący się w głos ludu, a nie czytający idiotyczne przecież przepisy. Zdziwienie moje budzi tylko zachwyt niektórych środowisk sędziowskich i prawniczych uwiedzonych ideą „odciążenia wymiaru sprawiedliwości”. Dziwi mnie też naiwność tych wszystkich, którzy zachwycają się wizją wymiaru sprawiedliwości, w której sędziowie pokoju wymierzać będą sprawiedliwość. Roztropność nakazywałaby czujność – „sprawy drobne” mogą w każdej chwili stać się sprawami inaczej drobnymi, a graniczna kwota 10 tys. zł stać się może w ciągu jednego dnia kwotą 50 tys. zł, lista drobnych kradzieży rozszerzyć się może zaś o inne czyny… również te, których władza nie lubi! Wtedy biada tym, którzy dali wiarę temu, że od wymiaru sprawiedliwości są nie-sędziowie nie-pokoju.