Rozmowa z Prezesem Krajowej Rady Radców Prawnych Włodzimierzem Chróścikiem.
Krajowa Rada Radców Prawnych przyjęła zmiany w regulaminie aplikacji radcowskiej. Mniej godzin zajęć, więcej technologii, AI, elastyczniejszy patronat. Krytycy mogliby powiedzieć: ładny język reformy, ale w praktyce obniżenie wymagań. Jak pan na to odpowie?
Bardzo prosto: to nie jest obniżenie wymagań, tylko lepsze ustawienie akcentów. Aplikacja radcowska nie może być liczona wyłącznie godzinami spędzonymi na zajęciach. Ważniejsze jest to, czego i jak uczymy, czy zajęcia są praktyczne, czy rozwijają warsztat, czy przygotowują aplikanta do realnych problemów, z którymi zetknie się po egzaminie. Zmniejszenie liczby godzin oznacza odejście od przekonania, że im więcej formalnego czasu w programie, tym automatycznie lepsze kształcenie. To założenie jest zbyt proste. Chcemy aplikacji bardziej skoncentrowanej, praktycznej i lepiej dopasowanej do dzisiejszego rynku usług prawnych. Natomiast niezależnie od programu kształcenia oferujemy szeroki wachlarz szkoleń dla aplikantów z całego kraju, cieszący się zresztą sporą popularnością.
Ale aplikacja zawodowa ma w pierwszym kroku przygotować do egzaminu. Czy przy mniejszej liczbie godzin nie ma ryzyka pogorszenia wyników?
Oczywiście egzamin zawodowy pozostaje bardzo ważnym punktem odniesienia. Nie uciekamy od tego. Ale warto spojrzeć na fakty. Tegoroczna zdawalność egzaminu radcowskiego wśród osób, które przystąpiły do niego bezpośrednio po aplikacji, wyniosła 91,3%. To jest wynik, który potwierdza wysoki poziom szkolenia. Tyle że dobry wynik nie powinien usypiać, lecz zobowiązywać. Jeżeli aplikacja dobrze przygotowuje do egzaminu, to właśnie teraz jest czas, aby zadać kolejne pytanie: czy równie dobrze przygotowuje do rynku, który zmienia się szybciej niż programy szkolenia? Aplikacja nie może być wyłącznie kursem przygotowującym do egzaminu. Musi być szkołą wykonywania zawodu. A zawód radcy prawnego jest dziś bardziej zróżnicowany niż kiedykolwiek.
Największe zainteresowanie budzi wprowadzenie zajęć z nowych technologii i AI. Nie obawia się pan, że to moda, która za kilka lat zostanie zastąpiona kolejnym hasłem?
Nie. Sama fascynacja technologią może być modą, ale wpływ technologii na pracę prawnika jest trwałym trendem. Narzędzia oparte na AI są używane w kancelariach, firmach, administracji, obsłudze dokumentów, analizie informacji, wyszukiwaniu argumentów. I nie chodzi o to, by uczyć bezkrytycznego używania AI. Wręcz przeciwnie. Chodzi o zawodowy dystans. Aplikant musi wiedzieć, gdzie są granice automatyzacji, jak weryfikować wynik, jak chronić dane, czego nie wolno wprowadzać do narzędzi cyfrowych, jak nie naruszyć tajemnicy zawodowej i jak nie pomylić efektownej odpowiedzi z rzetelną analizą prawną. To jest dziś element profesjonalizmu.
Zmiany przewidują profile zawodowe i większą możliwość specjalizacji. Czy to nie za wcześnie? Aplikant nie powinien najpierw dostać solidnego, ogólnego fundamentu?
Fundament pozostaje. Nie chodzi o to, aby aplikant po pierwszym czy drugim roku zamykał sobie drogę do innych obszarów praktyki. Chodzi o to, aby aplikacja lepiej odzwierciedlała rzeczywistość zawodu. Inaczej wygląda praca radcy prawnego w kancelarii procesowej, inaczej w dziale prawnym przedsiębiorstwa, inaczej w administracji, a jeszcze inaczej w obsłudze klientów indywidualnych.
Elastyczniejszy ma być także patronat. Mniej sprawozdań, mniej sformalizowanych obowiązków. Czy samorząd nie oddaje tu zbyt dużo zaufania patronom?
Patronat z natury opiera się na zaufaniu, ale nie oznacza dowolności. Dobra relacja patron–aplikant polega na powierzaniu zadań, omawianiu błędów, pokazywaniu standardów, uczeniu odpowiedzialności. To jest proces, który trzeba oceniać realnie, a nie wyłącznie formalnie. Obdarzamy naszych patronów zaufaniem, a zdejmujemy z nich kajdany biurokracji.
Część zajęć będzie można realizować zdalnie albo hybrydowo. Czy aplikacja nie straci na bezpośrednim kontakcie?
Bezpośredni kontakt pozostaje ważny i nie chcemy go eliminować. Aplikacja to także relacje, dyskusja, ćwiczenie wystąpień, praca w grupie. Ale dobrze zaprojektowane zajęcia online mogą być efektywne, zwłaszcza gdy dotyczą określonych modułów wiedzy albo pracy własnej.
Jaka jest więc główna teza tej reformy?
Aplikacja radcowska musi być stale aktualizowana. Nie dlatego, że dotychczasowy model się nie sprawdził, ale dlatego, że sprawdził się na tyle dobrze, by można było go rozwijać. Wysoka zdawalność egzaminu pokazuje, że mamy solidny fundament. Przyjęte zmiany pokazują, że nie chcemy na nim tylko stać, lecz dążymy do budowania dalej. Na tym polega sens zmian: utrzymać wysoki poziom aplikacji radcowskiej, a jednocześnie przygotować ją na przyszłość, która na rynku usług prawnych zaczyna się już dzisiaj.
Red.






















