RADCA PRAWNY A TECHNOLOGIA

0

Jako radcowie prawni regularnie i coraz częściej stykamy się z relacją naszych klientówz technologią – przykładem może być niedawne zamieszanie wokół unijnego rozporządzenia w sprawie sztucznej inteligencji. Podobnie jest z pojęciem LegalTech – wspierania branży prawniczej przez technologię, które staje się w środowisku coraz popularniejsze, m.in. powodując powstanie odpowiednich komisji przy samorządach. Warto zatem przyjrzeć się zjawisku bliżej.

TOMASZ PALAK
radca prawny, prelegent, autor artykułów na http://tomaszpalak.pl/ i w prasie. Pięciokrotnie na podium konferencji I love marketing, występował również na Infoshare, TEDx Fuckup Nights i licznych innych wydarzeniach. Wykładowca WSB, WSAiB, WSEI i UTH
Fot. Grzegorz Giziński

Choć pół żartem, pół serio pewnie niejeden przeciętny człowiek by się z tego ucieszył, najpopularniejsza obawa – roboty i technologia pozbawiające nas pracy – w rzeczywistości raczej sprowadza się do konieczności zainwestowania energii w inne płaszczyzny działań prawnika. Każdy z nas, kupując wiertarkę, w gruncie rzeczy jej nie potrzebuje – zależy nam na powieszeniu obrazka. Jeśli da się to zrobić inną metodą – przyklejając, wyręczając się czyjąś pracą, drukując bezpośrednio na ścianie itp., z pewnością weźmiemy ją pod uwagę.
Ze względu na możliwości technologii radca prawny coraz częściej będzie stawiany właśnie w pozycji wiertarki czy, szerzej patrząc, narzędzia, które jest tylko jedną z możliwości osiągnięcia celu. Nasi klienci też nie dążą do otrzymywania od nas pisemnych opinii prawnych czy spędzania z nami czasu na rozmowach. Jeśli będą mieli inną zaoferowaną przez technologię możliwość rozwiązania problemu, skorzystają z niej.

OTOCZENIE TECHNOLOGICZNE
Już za moment naturalne będzie to, że zanim wejdziemy do supermarketu, nasze szafki sprawdzą, których regularnie potrzebnych i cięższych rzeczy brakuje, i zamówią kolejny zapas chemii czy mleka, natomiast już w sklepie koszyk nas rozpozna i uzupełni się zgodnie ze znaną mu listą naszych dotychczasowych zakupów. Produkty od razu zostaną zważone i nabite na paragon.
Oczywiście koszyk pozwala sobie na podpowiedzi – na przykład wie, że ostatnio jemy za mało ryb i warto to uzupełnić albo że w związku z odwiedzinami rodziców warto w zakupach uwzględnić coś z ich menu oraz wino na zbliżające się urodziny mamy. To nie przesada – niczym nie różni się od tego, jak już jesteśmy śledzeni w internecie… „Przyszłość już nadeszła, tylko nie jest jeszcze równomiernie rozłożona”.
Badanie Benjamina Blooma określane mianem 2 Sigma udowadnia, że przeciętny uczeń nauczany indywidualnie osiągnie więcej niż 98% uczniów nauczanych w grupie. Wciąż jednak edukacja funkcjonuje w pruskim modelu uczniów w ławach i autorytetu – nauczyciela. Tymczasem nieraz dla ucznia pierwszą myślą przy postawieniu przed nim problemu matematycznego jest: „napiszę w komputerze program i on to zrobi”. A program powstaje i działa. Przechodząc ze szkół na poziom uczelni – w ciągu jednego roku oferowane przez Harvard kursy MOOC przestudiowało więcej osób niż przez 377 lat swojego istnienia uczelnia w ogóle miała studentów.

PRAWO I PRAWNICY
Branża prawna wcale nie ustępuje sprzedaży czy edukacji – omijanie prawników dzieje się niejako na naszych oczach. Robią to nawet sędziowie, jak często przywoływany przeze mnie na wystąpieniach amerykański sędzia William Alsup, który, prowadząc proces między Google i Oracle o kradzież fragmentu kodu… nauczył się programowania.
Zgodnie ze stworzonym przez Wolters Kluwer raportem Future Ready Lawyer w ciągu trzech lat 81% prawników korporacyjnych poprosi współpracujące kancelarie o opisanie technologii, z których korzystają w celu zwiększenia produktywności. Warto byłoby móc w odpowiedzi wymienić jakiekolwiek. Przykłady? Bot wyliczający opłatę od pozwu czy automatyczne audytowanie dysku twardego pod kątem RODO. Albo narzędzia w rodzaju Pergamin czy Autenti umożliwiające podpisywanie większości umów za pośrednictwem internetu – bez historii „przesyłamy .pdf, proszę wydrukować i odesłać podpisany skan”.
Mnożą się też informacje o zastępowaniu rozstrzygnięć prawnych przez narzędzia wykorzystujące technologie takie jak blockchain, sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe i inne nieprzyjaźnie brzmiące słowa. Można się przed tym bronić, ale w mojej ocenie szkoda czasu i energii – pomówmy o tym, jak z wykorzystującymi tego typu technologie narzędziami się zaprzyjaźnić i na jakie wyzwania przygotować. Zwłaszcza w kontekście ogromu wiedzy, jakim przysypuje radcę prawnego jego branża.

OBRÓBKA MEGATON INFORMACJI
Dobrym przykładem drastycznego przyrostu informacji, jakie radca prawny winien „ogarniać”, jest orzecznictwo.
W ciągu dekady liczba orzeczeń w Polsce zwiększyła się dziesięciokrotnie, razem jest ich ponad 2 mln. Niemal 10 tys. nowych orzeczeń dochodzi do systemu co miesiąc, a wiele z nich jest nietezowanych – bycie na bieżąco z orzecznictwem już dawno przekroczyło możliwości człowieka. Stąd konieczne jest korzystanie z każdego typu automatyzacji.
Przydatnym narzędziem może być tu dostępny w systemie LEX tak zwany Kompas Orzeczniczy – niejako systematyzuje on tę lawinę orzeczeń poprzez wsparte uczeniem maszynowym wstępne ich grupowanie. Tak zwane orzeczenia seryjne różnią się nieznacznie – datami czy nazwami własnymi, jednak nie istotą ich treści. Dzięki temu radca prawny przegląda krótszą listę wyników bez potrzeby wielokrotnego analizowania orzeczeń tej samej treści.
Co więcej narzędzie prócz seryjnych oferuje również orzeczenia podobne – a więc odnoszące się do takich samych czy zbliżonych kwestii. Jest to przydatne zwłaszcza przy przepisach, pod które „podpięte” może być wiele stanów faktycznych (np. art. 415 Kodeksu cywilnego) – umożliwia sprawniejsze wyłowienie tych, które bezpośrednio dotyczą analizowanego przez radcę zakresu. Jak podaje w raporcie Wolters Kluwer, przykładowo dla zapytania „koszty sądowe” – jednego z częściej wpisywanych – lista wyników dzięki powyższym pogrupowaniom skraca się
o jedną czwartą.
Zresztą ogrom przetwarzanych danych to przecież nie tylko kwestia orzecznictwa, lecz także wiedzy wewnętrznej – na przykład powtarzalnych klauzul w tworzonych umowach. W praktyce często sporą część czasu na to przeznaczonego radca prawny spędzał na wyszukiwaniu i następnie stosowaniu rozwiązań analogicznych opartych na dotychczasowym doświadczeniu – teraz może go w tym wyręczać właśnie LegalTech w postaci narzędzia InteliLex.
Nie ma potrzeby obawiać się zawartych w nim technologicznych „bebechów” – z punktu widzenia użytkownika jest to szalenie proste. W momencie pisania umowy w Wordzie podpowiada z boku projektowanego dokumentu odpowiednie istniejące w know-how kancelarii zapisy – przykładowo po wpisaniu „prawa autorskie” czy „kara umowna” dokona pod tym kątem analizy istniejącej u nas dokumentacji i zaproponuje wprowadzenie do powstającej umowy. Jest to znaczne usprawnienie pracy.

WYZWANIA I ROZWIĄZANIA
Wskutek automatyzacji eliminowane będą nieraz całe działy. Przykładowo osadzenie praw autorskich do piosenek na blockchainie spowodowałoby zniknięcie całej branży tzw. clearownia sampli – wyszukiwania autora pierwotnego
i uzyskiwania jego zgody na użycie oraz obudowania tego prawnie. Wyzwań jest jednak więcej. Inne z nich to brak empatii po stronie maszyn – potrafią być na swój sposób bezwzględne, a podejście osobiste i empatyczne to również część pracy radcy prawnego. Nałożyć na to się mogą nieporozumienia komunikacyjne między człowiekiem
i maszyną.
Bardziej prawne wyzwania to np. kto jest autorem grafik stworzonych przez sztuczną inteligencję? Nikt, twórca programu, ktoś inny? Kto odpowiada za podszywanie się i kradzież tożsamości opartej na wygenerowanym przez taki program wizerunku?
Nie da się jeszcze zagwarantować pewnych rozwiązań, technologia nas tu wyprzedza i przerasta. Zgodnie
z tezą Richarda Susskinda spodziewać się jednak możemy powstania nowych zawodów. Przykładowo mogą to być „empatyzerzy” – ludzie odpowiedzialni za oswojenie bezdusznej technologii i za to, by człowiek miał kogoś odpowiedzialnego za zrozumienie jego emocji. Albo moderatorzy pilnujący niedopuszczania do narastania barier komunikacyjnych.
Warto poznawać i analizować na bieżąco stanowiska organów i portali odnośnie do możliwości stosowania nowoczesnych narzędzi. Miejsca, które w tym kontekście warto śledzić, to przede wszystkim dokumenty wypływające
z Parlamentu Europejskiego oraz „prywatny” profil Marka Zuckerberga – twórcy Facebooka.

PODSUMOWANIE
Technologia otacza nas coraz szczelniej – choćby wsiadając do windy czy samolotu, bez zastanowienia ufamy jakiemuś oprogramowaniu oraz jego niezawodności.
Często przypisuje się Henry’emu Fordowi następujący cytat: „Gdybyśmy zapytali klientów, czego potrzebują, powiedzieliby, że szybszego konia”. I to prawda – skąd mieliby wiedzieć o istnieniu samochodu? Ale tak naprawdę chcieli po prostu wygodnie przemieszczać się z miejsca na miejsce. Tak jak ludzie chcą mieć powieszony obrazek, a nie wiertarkę. I tak jak klienci poszukują rozwiązania problemu prawnego, a nie prawnika.
Technologia może w tym kontekście niejako ominąć radców prawnych – ale przy bieżącym reagowaniu raczej nie wykluczyć. Korzystając z narzędzi LegalTech i zdając sobie sprawę z potencjału zawodów przyszłości, a także będąc
w stanie odpowiadać na nowe wyzwania wynikające z technologii, nie powinniśmy podchodzić do technologii wrogo. Jej nadejście jest nie tylko nieuniknione, ono już następuje.