Kolejka po życie

0

Miałem kiedyś sen: stoję w długiej kolejce do szalupy ratunkowej. Przede mną kłębi się tłum. Pierwszeństwo mają wyłącznie kobiety i dzieci. Statek tonie. Tli się we mnie wątła nadzieja, że wystarczy miejsca dla mnie, ale czas ucieka, strach dławi gardło i… wtedy się budziłem. Ten koszmar męczył mnie dość długo po obejrzeniu filmu „Titanic” Jamesa Camerona.

Tomasz Działyński
radca prawny, rzecznik prasowy OIRP w Poznaniu

Fot. Tomek Tomkowiak

Kolejka po życie. Spośród 2,2 tys. osób znajdujących się na pokładzie Titanica uratowało się nieco ponad 700, w tym 52 mężczyzn. I trzy psy.

Na początku 2021 r. zaczęły się szczepienia na COVID-19. Najpierw medycy i grupa 0. Zaraz potem okazało się, że szczepionek będzie mniej, niż początkowo zakładano. Rząd ostrzegał przed trzecią falą zachorowań. Zaczęliśmy się ustawiać w kolejce. Data urodzenia, kryteria zdrowotne i wykonywany zawód medyczny decydowały o tym, kto i kiedy się zaszczepi. Niektórym wyznaczano szczepienia w odległości setek kilometrów od miejsca zamieszkania. W kolejce robił się ruch. Zaczynał się wyścig o zdrowie i życie. Pojawiały się dyskusje, czy radcowie prawni, adwokaci oraz sędziowie nie powinni mieć możliwości zaszczepienia się przed innymi, ponieważ w związku z wykonywaniem swojego zawodu muszą uczestniczyć w posiedzeniach sądu w zamkniętych pomieszczeniach, co naraża ich na ryzyko zarażenia się koronawirusem. Ta dyskusja skończyła sią niemal zaraz, jak tylko się zaczęła. Nie będzie żadnych uprzywilejowanych zawodów poza medycznymi.

Jesienią 2020 r. umarło na COVID-19 trzech moich kolegów i szwagier. Samotnie, z dala od rodziny, w szpitalu lub na SOR-ze. Przerażające. Szczepienia dawały nadzieję. Tylko kiedy nadejdzie mój termin?

W marcu pojawiła się nadzieja. Kryzys zaufania do szczepionki AstraZeneki spowodował, że część uprawnionych nie stawiała się do szczepienia. Aby wypełnić powstałą lukę, szczepieniami obejmowane były kolejne roczniki.

Zaszczepiliśmy się z żoną w piątek 19 marca. Poszczepionkowy odczyn z wysoką temperaturą dopadł nas późnym wieczorem i w nocy. Ale rano bolało nas już tylko ramię w miejscu szczepienia. Nadal pozostawaliśmy w domu, choć nie dotarła do nas informacja, że przez dwa tygodnie po tym szczepieniu trzeba szczególnie uważać, bo w tym okresie maleje nasza naturalna odporność.

W środę 31 marca piękna pogoda wyciągnęła nas z żoną na długi spacer. Ze zdziwieniem zauważyłem, że bardzo szybko się zmęczyłem. Byłem mokry od potu po przejściu kilometra. Musiałem na chwilę nawet usiąść na trawie. To zmęczenie towarzyszyło mi do końca spaceru, ale zrobiliśmy prawie 10 km. Taki kryzys można było na przedwiośniu próbować tłumaczyć brakiem kondycji. Zdecydowałem jednak, że następnego dnia zrobię sobie test. Komercyjnie, bo nie miałem żadnych innych objawów, więc nie zasługiwałem na e-skierowanie.

Rano, po kilku godzinach oczekiwania w samochodzie, doczekałem pobrania wymazu. Czułem się dobrze, więc znowu poszedłem na spacer.

Wieczorem sprawdziłem wynik – pozytywny. Długo z niedowierzaniem wpatrywałem się w ekran komputera. Nałożono na mnie 10-dniową izolację.

Żona się wyprowadziła do innego mieszkania. Pierwszy jej test wypadł negatywnie, ale dwa dni później obudziła się z wysoką gorączką i bólem gardła. Zrobiła kolejny test i tym razem wynik był pozytywny.

Mamy swoje lata. Mamy też tzw. choroby współistniejące. Ogarnął nas strach. Starannie unikaliśmy zalewających media wszelkich informacji o liczbie chorych i zmarłych. Skoncentrowani na sobie sprawdzaliśmy co kilka godzin poziom saturacji krwi zgodnie z zaleceniem lekarza. Cały czas była na poziomie 95. Ale strach pozostawał.

Przeszliśmy chorobę łagodnie. Dziś czujemy się dobrze. Czeka nas jeszcze rekonwalescencja, szczegółowe badania pozwolą ocenić, czy nie zostały nam jakieś powikłania. Ale na razie cieszymy się, że mamy to już za sobą. Żyjemy. Zaraziliśmy się już po zaszczepieniu i na naszym przykładzie najlepiej widać, że zabezpiecza ono przed hospitalizacją, ciężkim przebiegiem choroby i śmiercią.

W programie „Fakty po Faktach” TVN polski lekarz z Europejskiej Agencji Leków (EMA) na pytanie, która szczepionka jest najlepsza, odpowiedział: „Ta, którą możemy się jak najszybciej zaszczepić”.