Wszystko zdalne

0

Jak głosi stare powiedzenie – podróże kształcą. A w podróż najlepiej udać się pociągiem. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Urząd Transportu Kolejowego, podróżowanie koleją lubi prawie 70% pasażerów. Aktualnie liczba podróżnych w pociągach nie może przekraczać 50% liczby miejsc do siedzenia, do leżenia i sypialnych, co zapewnia bezpieczne podróże podczas epidemii koronawirusa.

Ewa Urbanowicz
radca prawny, rzecznik prasowy OIRP w Lublinie

Fot. Archiwum

No to w drogę! Ruszyłam więc pociągiem z Lublina do Warszawy zmodernizowanymi liniami kolejowymi. Może jeszcze nie do końca, bo podróż trwa nadal ponad dwie godziny. Ale po modernizacji, która ostatecznie ma się zakończyć w 2023 r., jazda najszybszym pociągiem na wskazanej trasie zajmie tylko około 90 min.

Niedaleko mnie w wagonie bezprzedziałowym siedzą razem trzy osoby – dwie kobiety i mężczyzna. W trakcie podróży pociągiem zazwyczaj zakładam słuchawki i słucham kolejnego audiobooka, specjalnie nawet nie przyglądając się innym pasażerom ani tym bardziej nie starając się usłyszeć, o czym rozmawiają. Ale zanim uruchomiłam książkę w aplikacji w telefonie, dobiegło mnie gromko wypowiedziane męskim głosem stwierdzenie: „…i wszystko zdalne! Pracujemy zdalnie, uczymy się zdalnie, zakupy robimy zdalnie, nawet spotkania towarzyskie są zdalne!”.Podróżujące z mężczyzną kobiety roześmiały się głośno.„A najmodniejsze ubrania to teraz dresy!”– stwierdziła jedna z nich, ubrana oczywiście w jaskrawozielony, welurowy dres i sportowe, wygodne buty.

Ciekawa dalszego ciągu konwersacji trójki nieznajomych nie włączyłam audiobooka. Rozmawiali całkiem głośno, nie znajdowaliśmy się wszak w wagonie objętym strefą ciszy, a ja nie marzyłam o relaksującej drzemce w czasie podróży[1].

„Ale ja tęsknię za tą naszą normalnością” – nagle poważnym głosem powiedziała druga kobieta. „No i popatrz na tę normalność” – odpowiedział mężczyzna. „Codzienne korki podczas jazdy do pracy, smog i hałas związany z ruchem ulicznym w miastach, wypadki drogowe, godziny spędzone w podróżach służbowych i odwieczne stanie w kolejkach, żeby załatwić sprawę w urzędzie. Ponad rok temu wszystkim nam w ciągu kilku tygodni, a może nawet dni, rzeczywistość zmieniła się o 180 stopni. Ale z perspektywy czasu widzę też pozytywne skutki tej pandemii”.

„A dla mnie… – wygłosiła kobieta w welurowym dresie – „…fenomenem zatrudnienia w czasie pandemii jest praca zdalna. Do tej pory mój pracodawca negatywnie podchodził do kwestii pracy w domu, mówił, że nie lubi tracić pracownika z oczu, bo ma wrażenie, że nie ma nad nim żadnej kontroli. Sytuacja z koronawirusem powoduje zmianę zdania pracodawców, gdy okazuje się, że istnieją pracownicy tacy jak ja, niesamowicie efektywni w trakcie pracy zdalnej w domu”. Towarzyszący kobiecie podróżni roześmiali się głośno. „Z mojej perspektywy… – mówiła dalej – …martwię się jedynie, jak taka praca wpłynie na moją wagę, no i zdrowie. Ostatnio coraz częściej mam zadyszkę przy wchodzeniu po schodach”.

Słuchając „welurowej damy”, przypomniałam sobie, że jeszcze niedawno bawiły mnie memy obrazujące zmiany zachodzące w ludziach pod wpływem kwarantanny, kolejne wersje portretu Mony Lisy albo gruby kot z zatroskaną miną i komentarzem: „Kiedy dociera do ciebie, że powrót do biura jest nieunikniony, a masz już nowe hobby, życie prywatne i 20 kg nadwagi, którą pokochałeś”. Faktycznie długotrwały okres pracy zdalnej może dla niektórych być trudny, a jednak funkcjonowanie wielu zakładów pracy okazało się całkiem wygodne w takich warunkach.

Zapewne mając powyższe na uwadze, przygotowano projekt nowych zasad, które na stałe zmienią sposób organizacji pracy. Planuje się zastąpienie obecnie obowiązujących przepisów dotyczących telepracy nowymi uregulowaniami odnośnie do pracy zdalnej. Modele oraz procesy stworzone i sprawdzone w czasie pandemii mogą przydać się w przyszłości. Nawet wtedy, gdy nie będzie już żadnego zagrożenia i wrócimy do tej naszej „normalności”.


[1] Oferta PKP przeznaczona dla podróżnych potrzebujących ciszy oraz szanujących to, że inni również chcą podróżować w spokoju – co nie zawsze się sprawdza, jak to opisałam we wrześniowo-październikowym wydaniu „Radcy Prawnego” w 2018 r.