Co jednemu swawola, to drugiemu niewola

0

Jakiś czas temu poświęciłem swój felieton ekonomii dzielenia (sharing economy), wskazując, że możemy się spotkać albo z bezinteresownym dzieleniem się jakimś dobrem, albo wymianą lub odpłatnym wypożyczaniem produktów. Tym razem chciałbym przeanalizować przypadki „wymuszonej” filantropii, tzn. kiedy przepisy prawne nakłaniają niektórych, aby dzielili się jakimś dobrem ze społeczeństwem. 

Jarosław Bełdowski

prezes Polskiego Stowarzyszenia Ekonomicznej Analizy Prawa, pracownik naukowy Szkoły Głównej Handlowej

Fot. Archiwum

Od razu możemy spotkać się ze skrajnym poglądem, że przecież wszyscy jesteśmy przymuszonymi filantropami, ponieważ płacimy podatki. Pozostawmy jednak na boku tę dysputę i skoncentrujmy się na krajach, w których filantropia może być wymuszana przepisami prawnymi. Dla uproszczenia spójrzmy na podmioty gospodarcze, lecz nie te funkcjonujące w krajach autorytarnych, bo w nich swoboda działania zawsze jest ograniczana.  

Bez wątpienia największą demokracją na świecie mogą poszczycić się Indie z ponad miliardem ludności. Choć jest to kraj odległy od Polski, to jednak nie należy ignorować zjawisk ekonomiczno-społecznych, które można tam zaobserwować. Tym bardziej że paradygmat realizowanych celów przez publiczne podmioty gospodarcze (te, które notowane są na giełdach i mają obowiązek składania różnorakich raportów publicznie) ulega zmianom na przestrzeni ostatnich lat na całym świecie. Oczywiście niezmiennie maksymalizacja zysków dla właścicieli stanowi kapitalistyczną latarnię wyznaczającą cele dla takich spółek. Jednakże jej jasne światło zaczyna przygasać wraz z dodatkowymi obowiązkami, które są na nie nakładane. Kilkanaście lat temu pojawił się akronim CSR (ang. corporate social responsibility,czyli społeczna odpowiedzialność biznesu), a już wkrótce będziemy się domagać od publicznych spółek unijnych przestrzegania ESG (ang. Environment, Social and Governance).     

W 2013 r. Indie postanowiły wprowadzić obowiązek prawny finansowania projektów CSR, na które spółki publiczne muszą łożyć co najmniej 2% ze swoich rocznych zysków. Cel słuszny, ale oponenci od razu podnieśli krytykę, że w istocie jest to ukryty podatek. Potwierdzają to badania dwóch naukowców, tj. Shivarama Rajgopala (Columbia Business School) oraz Prasanny Tantriego (Indian School of Business)[1]. Naukowcy wzięli pod lupę niemal 40 tys. spółek publicznych, badając ich wydatki na CSR w latach 2009–2019, czyli zarówno przed „reformą”, jak i po niej. Okazało się, że obraz takiej filantropii indyjskiej nie jest różowy. Połowa bowiem tych, którzy przeznaczali najwięcej, tj. ponad 5% swoich zysków (chodzi tu o ponad 2 tys. firm indyjskich), zmniejszyła swoje kontrybucje na rzecz CSR do wymaganego dwuprocentowego poziomu, a „zaoszczędzoną” resztę przeznaczyła na wydatki marketingowe. Gdyby przyjąć logiczne sposoby wytłumaczenia tego zjawiska (altruizm właścicieli, zwiększenie popularności menedżerów wśród ogółu społeczeństwa poprzez takie wydatki, zwiększenie pozytywnych ocen firmy zarówno po stronie konsumentów, jak i pracowników utożsamiających się z takimi wydatkami), to trudno wyjaśnić, co się stało. Wygląda jednak na to, że brak przymusu stymulował wyższe wydatki, a jego obecność nie pozwala już wyróżnić się tym najlepszym spółkom. Na marginesie warto tylko dodać, że naukowcy dostrzegli inny jeszcze problem. Spółki publiczne w Indiach często kontrolowane są przez rodziny i nie powinno stanowić większego zaskoczenia, że po „reformie” nagle pojawiło się wiele fundacji, w których zasiadali ich przedstawiciele. Skąd otrzymywały środki na wcielanie w życie CSR? To już każdy się domyśli…

Radcowie prawni pewnie się obruszą. Nie dotyczy to nas, bo my spółkami publicznymi nie jesteśmy, a co najwyżej je obsługujemy. Spójrzmy jednak na działalność pro publico bono. Co by było, gdyby stała się obowiązkiem? Przykład Indii może potwierdzać w nas to, co było zawsze polską mądrością ludową: „co jednemu swawola, to drugiemu niewola”.


[1] Does mandated corporate social responsibility crowd out voluntary corporate social responsibility? Evidence from India, Indian School of Business 2020.