Trochę szybciej niż pieszy?

0

Przyleciały skowroneczki z radosną nowiną, zaśpiewały, zawołały ponad oziminą: – Idzie wiosna! Wiosna idzie! Śniegi w polu giną!1. A skoro idzie wiosna i ostatnie zaspy śniegu odchodzą w zapomnienie pod promieniami coraz mocniejszego słońca, czas przyjrzeć się zmianom przepisów o ruchu drogowym regulującym status e-hulajnogi czy innych urządzeń transportu osobistego (UTO), takich jak e-deskorolka czy monocykl elektryczny.

Ewa Urbanowicz
radca prawny, rzecznik prasowy OIRP w Lublinie

Fot. Archiwum

Niedługo znowu bowiem ujrzymy, może nie pędzących, lecz poruszających się z dozwoloną prędkością, radców prawnych i aplikantów na e-hulajnogach (bo e-deskorolki są zdecydowanie zbyt niebezpieczne z uwagi na stan naszych chodników), z togą przewieszoną przez ramię, w drodze do sądu. W zatłoczonym mieście korzystanie z hulajnogi elektrycznej stanowi sporą konkurencję dla jazdy samochodem, nie wspominając już o wygodzie parkowania, prawie pod samymi drzwiami budynku sądu. Dziś hulajnogi poddane procesowi ewolucji jako e-hulajnogi przeżywają swój wielki powrót.

W lutym br. Sejm przyjął nowelizację prawa o ruchu drogowym. Do tej pory nie bardzo było wiadomo, jak traktować użytkownika e-hulajnogi. Według policji najczęściej bywał pieszym, ale już według sądu niekoniecznie. Jakiś czas temu na chodniku w Warszawie doszło do zderzenia nastoletniego użytkownika hulajnogi z pieszą turystką ze Słowacji. Policja uznała, że oboje byli pieszymi, i wręczyła kobiecie mandat. Sąd rozpatrujący tę sprawę miał jednak inne zdanie i uznał, że osoba jadąca na elektrycznej hulajnodze jest motorowerzystą i w ogóle nie powinna znajdować się na chodniku. Nadto, w świetle obecnie obowiązującego prawa, nie można uznać zachowania pieszej na chodniku za wykroczenie. Polski prawodawca przygotował zatem rozwiązanie, które w założeniu ma zwiększyć bezpieczeństwo uczestników tego rodzaju ruchu drogowego.

Zacznijmy od definicji. UTO – „urządzenie transportu osobistego”, czyli „pojazd napędzany elektrycznie, z wyłączeniem hulajnogi elektrycznej, bez siedzenia i pedałów, konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym pojeździe”. „Hulajnoga elektryczna” – „pojazd napędzany elektrycznie, dwuosiowy, z kierownicą, bez siedzenia i pedałów, konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym pojeździe”. Brzmi podobnie, a i różnice w przepisach dotyczących tych urządzeń też nie są wielkie. Ale definicje to jedno, a użytkownicy e-hulajnogi z niecierpliwością czekają na rozstrzygnięcie, z jaką prędkością będzie można jechać. I entuzjaści szybkiej jazdy z pewnością będą zawiedzeni. Maksymalnie z prędkością 20 km/h, co nie dotyczy jednak chodnika, na którym poruszać się będziemy z prędkością… zbliżoną do prędkości pieszych. Kierujący hulajnogą elektryczną (z małymi wyjątkami już tylko pełnoletni) jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów. Jeżeli takiej drogi nie ma, kierowca e-hulajnogi ma zjechać na jezdnię, pomiędzy samochody. Ale bez obaw. Zjechać tam tylko, gdzie dozwolona prędkość nie jest większa niż 30 km/h. Dopiero gdy jest wyższa, można jechać chodnikiem. W przypadku UTO będzie trochę inaczej. Pierwszym wyborem jest droga rowerowa, a gdy jej nie ma, można jeździć chodnikiem. Kierujący hulajnogą elektryczną lub UTO, korzystając z chodnika albo drogi dla pieszych, będą obowiązani jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachować szczególną ostrożność, ustępować pierwszeństwa pieszemu oraz nie utrudniać jego ruchu. Czy prędkość zbliżona do prędkości pieszego oznacza, że nie można pieszego wyprzedzić? Wydaje się, że nie. A z jaką właściwie prędkością porusza się pieszy? „Człowiek chodzi z prędkością kilku km/h. Tradycyjnie przyjmuje się, że jest to 6 km/h – prędkość ta odpowiada dość szybkiemu marszowi”– możemy przeczytać w Wikipedii. Czy więc prędkością zbliżoną będzie 7, czy też 8 km/h? Oczywiste jest, że prędkości tej nie będą mierzyć policjanci zaczajeni z radarami za żywopłotami obok ścieżek rowerowych czy chodników.

Bardzo więc chciałabym zobaczyć, a jako entuzjastka e-hulajnogi mam również zamiar się przekonać, jak to będzie wyglądało w praktyce.