Komornik jest dziś prawie jak sędzia

0

Rozmowa z Rafałem Fronczkiem, Prezesem Krajowej Rady Komorniczej

Rafał Fronczek, Prezes Krajowej Rady Komorniczej, fot. Krajowa Rada Komornicza

Czy nowe przepisy – obowiązujące od 1 stycznia ustawy o komornikach sądowych i o kosztach komorniczych –wprowadziły duże zmiany w codzienne funkcjonowanie komorników i ich kancelarii?

Ustawa o komornikach sądowych radykalnie zmieniła status komornika sądowego, czyniąc go quasi-pracownikiem sądu, co wiąże się z nowymi obowiązkami. Niektóre z nich miały charakter jednorazowy, jak np. utworzenie rachunków bankowych o specjalnym statusie, służących do obsługi postępowań egzekucyjnych i przechowywania opłat należnych Skarbowi Państwa, a z innymi, stałymi trzeba się oswoić. Wprowadzone zostały nowe niższe limity przyjmowania spraw z wyboru wierzyciela, co spowodowało konieczność redukcji zatrudnienia w części kancelarii. Dla większości kancelarii zmiany w codziennym funkcjonowaniu nie są jednak aż tak odczuwalne, jak mogłoby się wydawać. 

Co rodzi najwięcej wątpliwości i problemów?

Jak zawsze przy wejściu w życie zmian w obowiązujących przepisach, a szczególnie zmian tak poważnych, pojawiają się problemy interpretacyjne. Jedne wątpliwości udaje się szybko wyjaśnić, innych niestety nie i już wiadomo, że konieczna będzie nowelizacja przepisów. Zmienione będzie musiało zostać np. rozporządzenie w sprawie biurowości i ewidencji operacji finansowych w kancelariach komorniczych. To rozporządzenie zostało za bardzo rozbudowane. Zmieniono m.in. treść karty rozliczeniowej i sposób uwidaczniania operacji finansowych na tej karcie, a w praktyce okazało się, że pewne rzeczy z tych przepisów są po prostu niewykonalne. Bardzo obawiamy się przepisów o zastępstwie. Przyjęte rozwiązania są ewidentnie ułomne, mogą być powodem poważnych problemów i będą wymagały zmiany. Przedyskutowaliśmy już te kwestie z Ministerstwem Sprawiedliwości i przy najbliższej okazji mają zostać wprowadzone korekty do tego rozporządzenia. To przykład pierwszy z brzegu.

Staraliśmy się przygotować komorników na zmiany poprzez szkolenia i opracowania zgłaszanych problemów. Pojawiają się jednak rozbieżności interpretacyjne pomiędzy komornikami a stronami postępowań, głównie wierzycielami, na gruncie ustawy o kosztach komorniczych, jak choćby w kwestii obciążenia wierzyciela opłatą przy umorzeniu na jego wniosek bądź na skutek bezczynności, czy też opłatą 150 zł przy umorzeniu z innych przyczyn. Obserwujemy też próby testowania orzecznictwa w tym obszarze. Chodzi zarówno o nowe, jak i o stare sprawy, ale w tej chwili najwięcej emocji po stronie wierzycieli budzą te przepisy nowej ustawy, które mają zastosowanie do postępowań wszczętych przed jej wejściem w życie. Chodzi o art. 29 i art. 30 ustawy o kosztach komorniczych. 

Pojawiały się sygnały, że niektórzy prezesi sądów rejonowych zbyt gorliwie interpretowali zapisy ustawy, ale sytuacja się uspokaja, na co wpływają narady organizowane przez sądy apelacyjne oraz szkolenia organizowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. 

Na czym ta nadgorliwość polegała?

To wiązało się głównie z interpretacją przepisów dotyczących usprawiedliwionej nieobecności w sytuacji, w której nie zachodziła konieczność wyznaczenia zastępcy. U niektórych prezesów sądów rejonowych ujawniły się cechy odpowiedzialnego pracodawcy, co – jak sądzę – było powiązane z nadzorem odpowiedzialnym. Jako przykład kuriozalnego podejścia do nowych obowiązków mogę wskazać działanie jednego z prezesów sądów rejonowych, który przy okazji świąt majowych wydał zarządzenie ustalające dzień wolny od pracy dla komorników i pracowników prowadzonych przez nich kancelarii. 

Można powiedzieć, że jesteście państwo teraz pod specjalnym nadzorem. Prezesi sądów rejonowych są przełożonymi komorników, sprawując nad nimi tzw. nadzór odpowiedzialny. Mają oceniać pracę podległych im komorników nie tylko pod kątem zgodności z przepisami, lecz także szybkości, skuteczności czy kultury pracy. Prezes sądu rejonowego ma też instrumenty umożliwiające sprawowanie tego nadzoru, bo może dokonywać kontroli kancelarii komorniczych, żądać od komornika wyjaśnień co do stosowanych praktyk i przeglądać akta prowadzonych spraw. Czy to oznacza ubezwłasnowolnienie samorządu?

Również w poprzednim stanie prawnym przy wykonywaniu czynności komornik podlegał orzeczeniom sądu i prezesowi sądu rejonowego, przy którym działa. Prezes sprawował nadzór nad jego działalnością w szczególności poprzez kontrolę kancelarii komornika sprawowaną osobiście lub przez wyznaczonego sędziego i przy pomocy księgowego, a w zakresie kontroli finansowej przez upoważnioną osobę. Różnica polega na tym, że nadzór ten znacząco wzmocniono. Obecnie od dnia złożenia ślubowania komornika łączy stosunek podległości służbowej z prezesem sądu, przy którym działa. Prezes kontroluje też korzystanie przez komornika z prawa do wypoczynku czy też inne nieobecności na służbie. Ma też obowiązek gromadzenia i analizowania informacji o sygnalizacjach naruszeń prawa ujawnionych i wytykach w trybie nadzoru judykacyjnego. Co istotne prezes sądu rejonowego otrzymał narzędzie nadzorcze – jeśli stwierdzi poważne nieprawidłowości w działalności komornika, może go odsunąć na miesiąc od czynności i wystąpić z wnioskiem o odwołanie komornika z zajmowanego stanowiska. Wprowadzona przez ustawodawcę nowa instytucja „nadzoru odpowiedzialnego” przewiduje, że prezesi sądów rejonowych za brak nadzoru nad działającymi przy ich sądzie komornikami albo za nieprawidłowości w tym nadzorze sami mogą zostać odwołani z pełnionej funkcji. To wiele tłumaczy.

Skoro ten nadzór jest większy, niż był do tej pory, to czy istnieje ryzyko, że zaburzy to relacje komornika z samorządem? Czy to mimo wszystko nie oznacza marginalizacji samorządu?

Niewątpliwie celem projektodawcy było zwiększenie nadzoru nad komornikami i zasadniczy ciężar tego nadzoru został przeniesiony na nadzór administracyjny. Samorząd komorniczy otrzymał zadanie wspierania organów nadzoru administracyjnego w zakresie pieczy nad sumiennym pełnieniem służby przez komorników oraz należytym wykonywaniem obowiązków przez asesorów i aplikantów. Nieco inaczej niż w uchylonej ustawie ukształtowano strukturę nadzoru samorządowego i kluczową rolę odgrywa tu Krajowa Rada Komornicza, która sprawując nadzór nad komornikami, działa przez Prezesa Krajowej Rady Komorniczej oraz komorników wizytatorów. Wizytacje przeprowadzane przez komorników wizytatorów powoływanych przez KRK zlecają rady izb komorniczych, co najmniej raz na dwa lata, a nie raz na trzy lata jak to było w poprzednim stanie prawnym. Zakres nadzoru wewnętrznego jest w zasadzie taki, jaki był do tej pory, został jednak doprecyzowany. W ramach tego nadzoru czynności są podejmowane w formie wizytacji obejmującej pełną działalność kancelarii, lustracji obejmującej wybrane zagadnienia z działalności kancelarii, żądania przedstawienia akt sprawy wraz z wyjaśnieniami i żądania przedstawienia urządzeń ewidencyjnych lub dokumentacji księgowej wraz z wyjaśnieniami. Ponadto proszę zwrócić uwagę, że w zasadzie w niezmienionej formie zachowano instytucję rzecznika dyscyplinarnego, którą wprowadzono kilka lat temu z inicjatywy samorządu komorniczego, jak również sądownictwo dyscyplinarne. Obecnie od orzeczeń komisji dyscyplinarnej przysługuje odwołanie do sądu apelacyjnego, a nie okręgowego, jak było dotychczas. Tak więc mimo że pierwotnie były różne pomysły w tym obszarze, organy samorządowe nie zostały zmarginalizowane i nadal ogrywają istotną rolę. 

Czy nowe przepisy położą kres tzw. hurtowniom komorniczym, czyli kancelariom przyjmującym w ciągu roku kilkadziesiąt czy nawet kilkaset tysięcy spraw? 

Ograniczenia w przyjmowaniu spraw, zarówno terytorialne, jak i liczbowe zostały wprowadzone, żeby wyeliminować negatywne zjawiska, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach. Z limitami liczbowymi mamy do czynienia już od 8 listopada 2015 r. Wówczas wprowadzono pułap 5 i 10 tys. spraw i uzależnienie możliwości przyjmowania spraw z wyboru od wskaźnika zaległości i skuteczności. Obecna ustawa obniża te progi do 2,5 i 5 tys. spraw, a więc o połowę. To istotna ingerencja w dotychczasowy model kancelarii, ale, uprzedzając pytanie, zakładamy, że nie będzie ona miała wpływu na zmniejszenie się liczby kancelarii. W ubiegłym roku około 60% komorników odnotowało wpływ do 2,5 tys. spraw, a tylko około 10% komorników wpływ powyżej 5 tys. Na gruncie obecnie obowiązujących przepisów wpływ wyrówna się jeszcze bardziej. Liczba komorników w najbliższym czasie wzrośnie, jednakże zbliżamy się już do górnej granicy racjonalnej liczby komorników sądowych w stosunku do liczby spraw egzekucyjnych. Obecnie mamy już 1911 kancelarii, a ich liczba nie powinna przekroczyć 2 tys.

A jak wygląda kwestia podatku VAT od czynności egzekucyjnych? Czy nie obawiacie się, że opieranie opodatkowania na interpretacji Ministra Finansów to za mało, i że może przyjść inny minister, który zmieni stanowisko w waszej sprawie? Pytam nie bez kozery, bo 9 czerwca 2015 r. ówczesny wiceminister finansów Jarosław Neneman wydał interpretację ogólną (nr PT1.050.1.2015.LJU.19), którą zmienił interpretację ogólną z 30 lipca 2004 r. (nr PP10–812–802/04/MR/1556PP). Uznał w niej, że komornik, wykonując w szczególności czynności egzekucyjne, prowadzi działalność gospodarczą w rozumieniu ustawy o VAT, działając w charakterze podatnika podatku od towarów i usług. Wykonywane przez komorników czynności należy więc uznać za podlegające opodatkowaniu podatkiem VAT świadczenie usług za wynagrodzeniem…

Podobnie jak Ministerstwo Sprawiedliwości wychodzimy z założenia, że wydana 15 kwietnia tego roku interpretacja Ministra Finansów wyłącznie potwierdza to, co wynika z ustawy o komornikach sądowych. Przepisy są tak skonstruowane, że nie można uznać komornika za wykonującego samodzielną działalność gospodarczą, albowiem relacje pomiędzy komornikiem sądowym a sądem mają charakter zbliżony do więzów prawnych łączących pracownika z pracodawcą. To przesądza o tym, że komornicy nie są podatnikami od towarów i usług. Gdyby natomiast taki scenariusz stał się faktem, tj. gdyby Minister Finansów w przyszłości zmienił stanowisko, to nie moglibyśmy sobie pozwolić, tak jak przy ostatniej interpretacji, na przejście całej ścieżki postępowania sądowoadministracyjnego, żeby się przekonać, czy taka interpretacja byłaby zgodna z prawem, albowiem uzyskanie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, jak wiemy, trwa od dwóch do trzech lat. Dlatego konieczna byłaby po prostu natychmiastowa interwencja ustawodawcy, skutkiem której podniesione zostałyby opłaty komornicze. W przeciwnym razie system egzekucji bardzo szybko doznałby zapaści. 

Jak wygląda w nowych przepisach kwestia ochrony dłużników? 

Jak rozumiem, chodzi o ochronę na gruncie ustawy o kosztach komorniczych. Przede wszystkim stworzono mechanizm zachęty do szybkiej spłaty egzekwowanego już roszczenia polegający na zastosowaniu stawki 3%, jeżeli dłużnik, w terminie miesiąca od dnia doręczenia mu zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, wpłaci do rąk komornika lub na jego rachunek bankowy całość lub część egzekwowanego świadczenia. Uzasadnieniem do jego wprowadzenia były sytuacje, w których dłużnicy od komornika dowiadywali się o nieuregulowanym długu. Jest to bez wątpienia mechanizm demoralizujący dłużników. Przecież komornik nie jest od przypominania dłużnikom o tym, że mają dług, ale od egzekwowania długu na podstawie orzeczenia sądu. Dla sprytnych dłużników, którzy doskonale wiedzą, jakie mają zobowiązania, ta regulacja to sygnał, że nie muszą się śpieszyć ze spłatą długu, bo uregulowanie zadłużenia po wszczęciu postępowania egzekucyjnego będzie kosztować tylko 3%. Nawet w połączeniu z odsetkami to bardzo nisko oprocentowany kredyt, który może kusić, a to prosta droga do zatorów płatniczych, które w naszym kraju są poważnym problemem. Warto jednak wskazać, że jeżeli komornik wyegzekwuje należność w ciągu tego miesiąca, opłata wyniesie nie 3, lecz 10%. 

Dodatkowo zmieniona została zasada obciążania kosztami w razie umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela albo na skutek bezczynności wierzyciela. W takich sytuacjach to wierzyciela obciąża opłata stosunkowa w wysokości 5% wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania, chyba że wierzyciel wykaże, że przyczyna umorzenia postępowania egzekucyjnego wiąże się ze spełnieniem świadczenia przez dłużnika albo z porozumienia z dłużnikiem.

Ponadto, jeśli mamy do czynienia z oczywiście niecelowym wszczęciem postępowania egzekucyjnego, to wierzyciela będzie obciążać opłata egzekucyjna w wysokości 10% egzekwowanego świadczenia, a ściągnięta lub pobrana opłata zostanie zwrócona dłużnikowi. 

Nie mogę pana nie zapytać o wizerunek komornika. W mediach od czasu do czasu nagłaśniane są różne „wpadki” osób wykonujących tę profesję. Czy nadzór odpowiedzialny nie jest tego efektem?

Niestety tak. Przez te kilka medialnych wpadek mamy nie tylko pogłębiony nadzór administracyjny, lecz także pogłębiony nadzór judykacyjny. Z tej konstrukcji przepisów wyraźnie wyziera daleko posunięta nieufność, można by rzec rozbudowana instytucjonalna nieufność w stosunku do osób wykonujących zawód komornika, choć nie ma do tego podstaw. Warto przypomnieć, że od wielu już lat komornikiem mogła zostać tylko osoba, która miała nieposzlakowaną opinię, ukończyła wyższe studia prawnicze, odbyła dwuletnią aplikację komorniczą, złożyła egzamin komorniczy, a następnie pracowała w charakterze asesora komorniczego co najmniej dwa lata, co oznacza najdłuższą drogę dojścia do zawodu wśród zawodów prawniczych. Komorników zarówno w poprzednim stanie prawnym, jak i obecnie powołuje Minister Sprawiedliwości i powinien powoływać wyłącznie osoby, które spełniają wszystkie wymogi i dają rękojmię należytego pełnienia tej służby. 

Rozmawiała Grażyna J. Leśniak