Baba Jaga patrzy

0

Jak podaje miesięcznik „Focus” (maj 2019), Estonia jako pierwszy kraj w Europie przygotowuje się do wdrożenia systemu komputerowego, który będzie rozpoznawał proste sprawy gospodarcze, spory handlowe do wartości nieprzekraczającej 8 tys. dol. Sprawy te na podstawie dokumentów przekazanych przez strony postępowania rozstrzygać będzie „sędzia SI”. Pójdźmy zatem dalej i zastanówmy się, czy wdrożenie sztucznej inteligencji do wszelkiego typu usług, jakie można by świadczyć codziennie na rzecz każdego z mieszkańców naszej pięknej planety, będzie miało wyłącznie pozytywne skutki.

Ze snu zbudziła ją łagodna, narastająca melodia wydobywająca się z bransoletki otaczającej nadgarstek. Aplikacja śledząca jej życiową aktywność natychmiast poinformowała, że tej nocy spała dokładnie 7 godzin i 12 minut. Informacje o stanie zdrowia i samopoczuciu zbyła machnięciem dłoni, nacisnęła przycisk informujący o nowych wiadomościach. W nocy przyszło kilka e-maili z reklamami towarów, które oglądała, surfując wczoraj w internecie. Weszła do kuchni, gdzie lodówka wyświetliła menu śniadaniowe i zasygnalizowała, których produktów brakuje, wymagając jednocześnie dotknięcia przycisku zamówienia. Nakarmiła kota, który, mrucząc, ocierał się o jej nogi, a najedzony położył się spać. Po wyjściu z domu automatyczny system zarządzania rozpoczął swoją pracę jak zwykle od sprzątania. Do pracy pojechała na elektrycznej hulajnodze, która odnotowała dane jej krótkiej podróży oraz puls, liczbę spalonych kalorii i inne parametry życiowe, przesyłając informacje na skrzynkę e-mailową. Po drodze do pracy system miejskiego monitoringu, zainstalowany oczywiście w celu zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom, rejestrował na bieżąco, gdzie się znajdowała, i przesyłał te dane do centrali. Po przybyciu do pracy i włączeniu komputera całość jej dzisiejszej pracy została odnotowana i zapisana, a później automatycznie poprawiona i przedstawiona do podpisu elektronicznego. W drodze powrotnej wstąpiła na zakupy, za które zapłaciła smartfonem, klikając potwierdzenia dostarczenia wszystkich kupionych rzeczy pod drzwi własnego domu. – W zasadzie mogliby mieć kod do mieszkania– pomyślała – i ułożyć rzeczy w szafach, i wyprasować…Do prasowania wciąż była jej potrzebna przynajmniej jedna ręka, choć jej najnowsza prasowalnica parowa, większa i buchająca groźniej parą niż poprzednia, ułatwiała i przyspieszała prasowanie tak, że prawie już nie zauważała tej czynności. A przed drzwiami czekały zamówione zakupy spożywcze. – Też mogłyby wnieść się same– uśmiechnęła się do swoich myśli.

Popołudniowy trening wykonała za pomocą nieodłącznego smartfona i aplikacji, która pokierowała jej ćwiczeniami, zanotowała parametry życiowe i przedstawiła rezultaty wysiłku. Wszystkie te dane, oczywiście w celach statystycznych oraz po to, aby udoskonalić dany produkt, zostały przesłane do centrali. Muzyka z aplikacji zbudziła kota, który donośnym miauczeniem domagał się kolejnej porcji swojej karmy. Wieczorem pozostało jeszcze sprawdzić stan spraw sądowych poprzedniego dnia skierowanych do nowego sądu, w którym rozpatrywała je sztuczna inteligencja. Z satysfakcją odnotowała, że „sędzia SI” podzielił jej stanowisko we wszystkich sprawach i zakończył je rozstrzygnięciem korzystnym dla jej klientów. – Zatem teraz sztuczna inteligencja wymierza sprawiedliwość– powiedziała do kota, który najedzony wskoczył jej na kolana. Całe mieszkanie było perfekcyjnie posprzątane, lodówka pełna, praca i trening wykonane. Na skrzynkę e-mailową wciąż przychodziły informacje z każdej godziny jej dnia. A wszystkie dane były skrupulatnie kopiowane do centrali. Położyła się spać, ale leżący na nocnym stoliku smartfon wciąż przetwarzał dane, analizował jej parametry życiowe, wyznaczał trasy jej przemieszczania się, wysłane e-maile i SMS-y, odebrane i wykonane telefony, przeglądane strony w internecie, wszelkie dane o jej aktywności, które można było zgromadzić w ciągu tylko jednego dnia.Wyspany kot przyglądał się, jak zasypia– Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy– zamruczał kot i przez uchylone okno udał się na długi, samotny spacer, gdzie nikt nie wiedział, dokąd idzie ani po co. Nikt go nie niepokoił, nie odnotowywał każdej minuty w jego kocim życiu i następnego dnia nikt nie wiedział, gdzie kot był i co robił poprzedniego wieczora. – Jak dobrze jest dziś być kotem– pomyślał kot. Po powrocie do domu popatrzył na migoczący ekran smartfona. Czy koci świat będzie tak kiedyś wyglądał? – Chyba nie– mruknął, a potem zwinął się w kłębek i zasnął.