Maski

0

NAJPIERW ICH NIE TRZEBA BYŁO NOSIĆ, BO PODOBNO NIEWIELE TO DAJE. TAK POWIEDZIAŁA WŁADZA. ROZWIĄZANIE LOGICZNE – SKORO ICH NIE MOŻNA BYŁO KUPIĆ, TO TRUDNO KAZAĆ MILIONOM LUDZI JE NOSIĆ – JEDNAK TO BYŁ GŁÓWNY POWÓD TEGO KOMUNIKATU. POTEM, KIEDY MASECZKI SIĘ POJAWIŁY,  OKAZAŁO SIĘ NAGLE, ŻE TYLKO MASKI, MYCIE RĄK ORAZ STOSOWNY DYSTANS SĄ JEDYNYMI  SPOSOBAMI ZAPOBIEGANIA ZARAŻENIU WIRUSEM.

Tym, którzy ich nie mogli kupić, pozostały szaliki i chusty. Dziś, jak stwierdził Bardzo Ważny Polityk, wirusa ,,nie trzeba się bać”, bo ,,latem wirusy grypy i ten koronawirus też są słabsze. Dużo słabsze”. Więc nikt maseczki zakładać nie zamierza. Bo i po co? Nikt ze znajomych nie choruje, cała ta pandemia to jeden wielki pic, a dziadek 
i tak umrze. A poza tym skoro połowa ludzi masek nie nosi, to wyjdę na durnia. A wirus przecież „jest słabszy, dużo słabszy”…

Komunikatów było wiele: pierwszy – „nie nosić”, bo przecież przed wirusem maseczka nie chroni, potem drugi – „nosić”, z grzywną 30 tys. zł w tle, następnie – nosić, ale… z żartobliwym przymrużeniem oka, bo nikt nie będzie tego sprawdzał i karał, tym bardziej że przedstawiciele władzy wprowadzającej ten zakaz sami pokazywali się publicznie bez masek, dając przykład, co należy robić. Kto uwierzy w prawdziwość i wiarygodność kolejnego komunikatu, jaki on by nie był? To szkolny przykład, jak można zdemolować szacunek do prawa.

Kiedy maseczki stały się powszechnie używane, bystry obserwator zauważył ich różne kolory i wzory. Panie pełniące ważne funkcje państwowe dobierały maski i rękawiczki pod kolor kostiumu – do dziś zastanawiam się, jak one to zrobiły. Pewien znany profesor występował przed kamerami z logotypem swojej kancelarii. Politycy oznaczali swoje maski kolorami partii lub kolorami flagi państwowej. Politycy samorządowi rozdawali je mieszkańcom miast.  Biznes zaczął stawiać na ulicach maseczkomaty.

Bystry obserwator dostrzegł też wiele stylów noszenia maseczek. Wariant kompromisowy: „noszę, bo muszę, ale w to nie wierzę”, czyli zasłonię maseczką jedynie usta. Wersja „jestem odważny – nieśmiertelny”, czyli nie noszę wcale, bo maseczki są dla mięczaków. Wariant „noszę, bo muszę, ale… kiedy jest duszno albo nie widzę ceny w sklepie, to ściągam”. Ciekawe, że politycy „u władzy”, czy to w Polsce, czy w USA, nie noszą maseczek, a opozycja tak. Poglądy polityczne rozpoznać można po tym, czy ktoś nosi maseczkę czy nie?                             

Jedną z głównych atrakcji turystycznych w Chengdu jest fascynujący spektakl Bian Lian – taniec z maskami. Aktor, tańcząc, w niezauważalny dla widzów sposób zmienia maski, które nosi na twarzy. Widz nie jest w stanie dostrzec tego momentu, widzi jedynie co kilkanaście sekund inną: niebiesko-żółtą, zielono-czarną, czarno-czerwoną. Wraz 
z maskami zmienia się muzyka. Różne kolory i wzory masek symbolizują nasz zmienny charakter.

Zostawmy syczuański spektakl i zastanówmy się – a czy nie jest tak w życiu, że każdy z nas nosi kilka masek? Co pod nimi kryjemy? Rodzajów masek jest wiele. Każdy z nas ma inną. Może ma ich wiele? Strach przed odrzuceniem i osądem innych powoduje, że przywdziewamy różne maski: skromności, pewności siebie, bezwzględności czy życzliwości. A co kryje się pod maskami, które noszą politycy? Jakie maski noszą? Może maskę Nieustępliwego i Niezłomnego Męża Stanu? Może Zbawiciela Narodu? Może Sprawnego Technokraty? A może Największego Polityka w Historii? Kto nosi maskę Pokrzywdzonego przez Los, a kto Walczącego o Słuszne Prawa Ludu? Kto nosi maskę Wielkiego Sędziego Mogącego Wszystko i Zastępującego Wszelkie Prawa?

A co skrywane jest pod tymi maskami? Inne maski – jak w Syczuanie?

W syczuańskim spektaklu na końcu aktor pokazuje swoją prawdziwą twarz. Jaka jest prawdziwa twarz tych, którzy noszą maski? Czy pod maską zobaczymy kogoś, komu posiadana władza rekompensuje niską samoocenę? Czy oczy, które można zobaczyć spod masek, pokazują zwykły ludzki s t r a c h.

A kiedy ściągniesz swoją maskę, możesz zadać sobie pytanie: kim naprawdę jestem? Może warto to zrobić…