
Wywiad z Prezesem KRRP Włodzimierzem Chróścikiem.
Gdy dziś mówimy o nowych technologiach w kancelariach, niemal od razu myślimy o sztucznej inteligencji.
Bo ona najsilniej zmienia codzienną praktykę. Zwłaszcza w obszarze researchu, analizy orzecznictwa czy przygotowywania projektów pism. I w tym sensie jestem jej zwolennikiem. Duże modele językowe w czasie nieporównywalnie krótszym wykonują prace, które wcześniej zajmowały wiele godzin. Zdejmują z radców prawnych ciężar żmudnych, powtarzalnych i frustrujących czynności. Pozwalają skupić się na analizie, strategii, rozmowie z klientem.
Czyli mniej mechaniki, więcej pracy koncepcyjnej i odpowiedzialności?
Właśnie tak. Technologia porządkuje warsztat, ale sens naszego zawodu pozostaje ten sam. Tyle że przesuwa się akcent. Coraz rzadziej chodzi o samo wyszukanie przepisu czy sformatowanie dokumentu, a coraz bardziej o ocenę, decyzję, przewidzenie możliwych konsekwencji.
A co z obawą, że AI odbierze prawnikom pracę?
Część zadań zniknie, to nie ulega wątpliwości. Ten proces obserwujemy w wielu branżach, na przykład konsultingu, marketingu, programowaniu. Ale rynek się nie zamyka, tylko przeorganizowuje.
Zamiast wykonywać określone czynności, będziemy je nadzorować, weryfikować, analizować. Do tego dochodzi jeszcze jeden element: powszechne użycie AI w biznesie, przemyśle, rozrywce czy życiu prywatnym generuje nowe wątpliwości prawne. Spory, odpowiedzialność, regulacje – to wszystko oznacza więcej pracy dla kancelarii, o ile potrafimy się w tych obszarach wyspecjalizować.
Korzyści są zatem widoczne, ale ryzyka często schodzą na dalszy plan.
I to jedno mnie martwi. Dlatego warto ryzyka jasno nazwać. Po pierwsze: dobór narzędzi. Kancelarie powinny wybierać rozwiązania, które gwarantują bezpieczeństwo danych klientów i własnych zasobów oraz opierają się na algorytmach wytrenowanych na rzetelnych danych.
Po drugie: nadzór. Bezrefleksyjne korzystanie z technologii prowadzi do błędów. To nie są narzędzia dla osób, które nie znają prawa i nie potrafią zweryfikować efektu pracy algorytmu. Nawet najlepsze systemy potrafią „halucynować”, generować nieprawdziwe informacje, a skutki takich pomyłek mogą być bardzo poważne.
Zmienia się też sam klient.
Tak. Skoro klient potrafi w kilka minut zebrać przepisy, a nawet – od biedy – wygenerować projekt pisma, to nie to jest dziś dużą wartością. Płaci się za wiarygodność, odpowiedzialność, doświadczenie. Za umiejętność poradzenia sobie w sytuacjach, w których technologia nie daje odpowiedzi, a stres klienta blokuje jego racjonalne myślenie. Tego nie da się zaprogramować ani ująć w automatyczny proces.
Widać duże zainteresowanie radców prawnych szkoleniami i konferencjami poświęconymi nowym technologiom. Czy to pana zdaniem oczywisty kierunek rozwoju zawodu?
Cieszę się, że radcowie prawni podchodzą do nowych technologii z otwartością, bo nie jest to postawa powszechna w całym środowisku prawniczym. Podczas konferencji poświęconej przyszłości kształcenia na wydziałach prawa, w której brałem udział, jeden z czołowych przedstawicieli innego zawodu prawniczego bardzo silnie akcentował znaczenie tradycji i sugerował, że rozwój technologii mógłby pozostawać z nią w sprzeczności. A ja widzę to inaczej. Tam, gdzie fundamenty wartości są dobrze ugruntowane, technologia nie osłabia ich znaczenia, lecz pozwala je skuteczniej realizować w praktyce. Ostatecznie, jeśli nie potrafimy się zmieniać, tracimy zdolność przetrwania i rozwoju!
Jaką rolę widzi pan w tym procesie dla Krajowej Izby Radców Prawnych?
Przede wszystkim edukacyjną i wspierającą. Dzięki opublikowanym przez KIRP rekomendacjom dotyczącym korzystania przez radców prawnych z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji łatwiej poruszać się odpowiedzialnie, bezpiecznie i etycznie po meandrach nowej rzeczywistości.
Już dziś organizujemy popularne wśród radców prawnych tematyczne konferencje oraz realizujemy programy szkoleniowe przygotowane wspólnie z renomowanymi dostawcami technologii. Ale sama znajomość narzędzi czy umiejętność promptowania to za mało. Równie ważne są cyberbezpieczeństwo i ochrona danych.
Drugą stroną tego samego procesu jest zmiana modeli biznesowych kancelarii. W 2026 roku temu tematowi trzeba poświęcić dużo uwagi, także w kontekście dobrostanu radców prawnych. Próby ścigania się z algorytmem na wydajność właściwie gwarantują wypalenie zawodowe. Nie tędy droga.
Na końcu zostaje pytanie o młodych prawników.
Jeżeli AI przejmuje część zadań, które dotąd były naturalnym etapem nauki zawodu, musimy zaprojektować inne ścieżki zdobywania doświadczenia. To oznacza zmiany w programach aplikacji i w organizacji pracy kancelarii oraz działów prawnych. Chodzi o to, by za kilka lat nie zabrakło doświadczonych radców prawnych i by młodzi ludzie nadal widzieli w tym zawodzie sensowną i rozwojową drogę.
Red.






















