Magiczne święta, czyli opowieści prawie wigilijne

0

 

 

Święta Bożego Narodzenia w Polsce to czas szczególny, zwłaszcza dla katolików. Jednak w tradycji i kulturze polskiej to święto ma wymiar ponad religijny, a to sprawia, że przeżywają je wszyscy – zarówno osoby wierzące, jak i niewierzące.

Zasadniczo przedświąteczne spotkania lubimy, tak jak lubimy przeżywać święta Bożego Narodzenia w gronie rodziny przy suto zastawionym stole. Najbardziej zaś w świętach cenimy sobie spokój i rodzinną atmosferę, którą staramy się stworzyć, tak jak tworzyły ją nasze mamy, babcie. Jednak nie bardzo nam się podoba, gdy ze względu na wymogi marketingowe lub korporacyjne niemal od początku grudnia musimy świętować. Zwłaszcza, gdy trzeba przerwać pilną pracę i pójść na ogólnofirmowe spotkanie opłatkowe i składać życzenia osobom, których nie znamy. W takich okolicznościach trudno mówić o przyjemności, a raczej o obowiązku. Kiedy jednak uda nam się znaleźć w sobie tę chwilę zadumy, spokoju i radości ze wspólnego spotkania, staramy się ją celebrować jak najdłużej

O te właśnie chwile postanowiliśmy zapytać przedstawicieli władz samorządu radcowskiego – członków Prezydium KRRP: czy lubią firmowe wigilie, jak spędzają Boże Narodzenie, czy sprawiają im one przyjemność, co w nich lubią najbardziej i jakie budzą w nich wspomnienia. Co konkretnie powiedzieli pytani radcowie? Przede wszystkim, że Święta to szczególny czas.

Szczególny czas

Miałem możliwość porównania ,,świątecznych klimatów”  w wielu krajach i żaden z nich nie da się porównać z Polską.  Zapach świąt unosi się w powietrzu już w listopadzie.  Pięknie udekorowane i oświetlone  ulice i witryny sklepowe, muzyka w centrach handlowych, w których kupujemy wtedy  prezenty i czytane napływające życzenia  wprowadzają  nas stopniowo w niepowtarzalny nastrój tego jedynego dnia w roku – mówi Maciej Bobrowicz, prezes KRRP. Dnia, w którym nie odbieramy służbowych maili i sms-ów, w którym uśmiechamy się do nielubianego sąsiada, powiemy coś miłego gburowatej kasjerce w sklepie i spojrzymy wyrozumiale na  kierowcę, który zajechał nam drogę.  Nie sposób zapomnieć o nieodłącznym symbolu świąt – znajdowanych pod choinką świątecznych prezentach.  I tak myślę, że chyba przyjemność obdarowywania  jest większa od drugiej świątecznej przyjemności – ich otrzymywania… A kiedy święta miną (bo, niestety, jakoś przedziwnie krótko trwają)  myślimy sobie ,,szkoda , że tylko jeden dzień w roku….taki jest “  – podkreśla Maciej Bobrowicz.

Święta Bożego Narodzenia to czas radości i pojednania, okazja do refleksji i zapoczątkowania zmian na lepsze. Spotkania ze współpracownikami w okresie świątecznym to wspaniała sposobność, by podziękować im za pracę i zaangażowanie w mijającym roku. To idealny czas, aby złożyć życzenia wyjątkowym osobom, z którymi przez cały rok pokonywaliśmy liczne trudności – powiedział Bartosz Opaliński, dziekan Rady OIRP w Rzeszowie i członek Prezydium KRRP.

– Święta to czas, gdy wszyscy zwalniamy i słuchamy siebie nawzajem bardziej uważnie, tak jak być może częściej powinniśmy to robić na co dzień. Przypominam sobie o tym właśnie na izbowych wigiliach z seniorami, które od kilku lat stały się dla mnie początkiem celebracji świątecznego czasu – podkreślił Włodzimierz Chróścik, dziekan Rady OIRP w Warszawie i członek Prezydium KRRP.

Święta to okazja do spotkań, biesiadowania, rozmów, kolędowania. Bycie razem z najbliższymi jest dla mnie największą radością – stwierdziła Elwira Szurmińska-Kamińska, sekretarz KRRP.

Wigilia w pracy

Czy warto ją organizować w środowisku pracy? Dla wypowiadających się członków Prezydium KRRP ta kwestia nie ulega wątpliwości – trzeba się spotykać i to zarówno w kancelariach, jak i w izbach. Dlaczego?

– Wigilie firmowe i samorządowe to świetny sposób na dodatkową integrację i wprowadzenie pozytywnej atmosfery wśród współpracowników. Takie wydarzenia są potrzebne, tym bardziej, że łączą radców prawnych w różnym wieku. W ciągu roku nie mamy zbyt wielu okazji, aby zobaczyć się w tak szerokim gronie osób związanych z samorządem – argumentuje Bartosz Opaliński. – W zeszłym roku zorganizowaliśmy z Radą OIRP w Rzeszowie pierwsze spotkanie wigilijne w siedzibie izby. Uczestnicy podzielili się opłatkiem, złożyli sobie życzenia i spędzili miły czas na rozmowach przy smacznym poczęstunku i wspólnym kolędowaniu. Wszyscy wyrazili nadzieję na kolejne spotkania.

Podobna atmosfera przed świętami panuje również w izbie toruńskiej.

– Ostatnie dni przed świętami Bożego Narodzenia to tradycyjnie okres spotkań nie tylko w biurze izby z pracownikami czy przedstawicielami samorządu, ale z naszymi rencistami i emerytami. Przy opłatku, którym się wszyscy dzielą, śpiewamy kolędy i rozmawiamy o upływającym roku. Takie spotkania są bardzo ważne dla uczestników, którzy mimo niewykonywania już zawodu czują bliską więź z samorządem. Przybywają na nie chętnie. Podczas tych spotkań wspominamy minione lata, planując najbliższe święta i przygotowując się do nich nie tylko kulinarnie, ale i duchowo – podkreśla Ryszard Wilmanowicz, dziekan OIRP w Toruniu.

Również dla mec. Włodzimierza Chróścika spotkania z koleżankami i kolegami z izby są bardzo ważne. – Jestem bardzo wdzięczny tym, którzy w gonitwie przedświątecznych przygotowań znajdują chwilę na wizytę w izbie i złożenie sobie życzeń. Szczególne znaczenie mają dla mnie spotkania z seniorami. Wspólnie wtedy kolędujemy, słuchamy poezji, zwyczajnie rozmawiamy – podkreśla.

– Tradycyjnie w izbie organizujemy wigilię dla seniorów – uważamy, że jest to nasz obowiązek, dlatego na tych wigiliach obecni są zawsze dziekan i członkowie prezydium. Natomiast dla reszty, dla nas wszystkich, którzy tworzymy izbę: rzeczników dyscyplinarnych, sędziów, rady, robimy spotkanie składkowe. Kto ma ochotę, ten przychodzi. Na wigilii izbowej mamy więc tylko chętnych (oraz tych, którzy mieli czas w niej uczestniczyć), a tym samym odpada nam problem, jak taką imprezę zaksięgować, skąd wziąć na nią pieniądze. Formułę składkową wprowadziliśmy dwa lata temu i ona się przyjęła – wyjaśnia Leszek Korczak, dziekan Rady OIRP we Wrocławiu oraz wiceprezes KRRP.

Mec. Leszek Korczak spotkania wigilijne stara się organizować również w kancelarii, którą prowadzi ze wspólnikiem.

– To mała kancelaria, w której nie ma możliwości pracowania z kimś, kogo byśmy nie lubili. Jeśli więc tylko udaje nam się znaleźć czas na wspólne spotkania, to je organizujemy. Odbywają się one zazwyczaj w pracy, ale staramy się je maksymalnie odformalizować. Sprawić, żeby było one przyjemne dla wszystkich. Zawsze jest miło porozmawiać sobie z ludźmi o tym, co ich interesuje, co lubią zjeść, czy jaki film ostatnio widzieli, a nie czy już dostaliśmy odpowiedź na pismo, czy do jakiejś sprawy już się odnieśliśmy, czy zdążymy. Ja bardzo lubię ludzi i takie spotkania sprawiają mi ogromną przyjemność.

Nie zawsze jednak takie spotkania się udają, a bywa, że ich zorganizowanie staje się wręcz niemożliwe. Mówi o tym Magdalena Witkowska, członek Prezydium OIRP w Gdańsku i KRRP. – W początkowym okresie istnienia kancelarii mieliśmy piękny zwyczaj zasiadania tuż przed świętami do wspólnie zastawionego stołu. Każdy z partnerów i pracowników przychodził z ulubioną potrawą wigilijną i opowiadał o swoich zwyczajach świątecznych. Z czasem nawał pracy oraz spotkania przedświąteczne organizowane przez naszych klientów, w których też bierzemy udział, spowodowały, że zaniechaliśmy tego zwyczaju. Kontynuujemy natomiast tradycję przyjęć noworocznych organizowanych przez OIRP w Gdańsku. Są one miłą okazją do spotkania dawno niewidzianych i podobnie zapracowanych kolegów i koleżanek, a także czasem wspólnej refleksji nad tym, co było i co nas czeka w kolejnym roku.

Wygląda więc na to, że w okresie przedświątecznym radcowie lubią się ze sobą spotykać i chętnie to robią. Spotkania odbywają się zarówno w okręgowych izbach, jak i kancelariach, w ich siedzibach lub poza nimi – w restauracjach, i są finansowane ze środków własnych, czasami składek ich uczestników. Najważniejsze jest jednak, aby te wigilie wynikały z autentycznej potrzeby, odbywały się bez pośpiechu i w prawdziwie świątecznej, w przyjemnej (a nie sztywnej) atmosferze.

Pozwalają one na inny, bliższy kontakt z ludźmi – podkreśla Michał Korwek, wicedziekan Rady OIRP w Olsztynie oraz wiceprezes KRRP. – Kalorii nie liczę, a dania wigilijne są przepyszne. Najbardziej lubię nasze kancelaryjne wigilie, kiedy w dobrej restauracji, w wesołej świątecznej atmosferze, po pracy, z reguły w piątek lub sobotę wieczorem przed świętami spotykamy się z pracownikami i współpracownikami degustując nie tylko wigilijne potrawy.

Święta w domu

Bez względu na to, jakiej wigilii byśmy w miejscu pracy nie zrobili, to na pewno nie będzie ona miała atmosfery świąt organizowanych w domu. Nie przypadkiem, bowiem te święta Bożego Narodzenia nazywamy rodzinnymi. Jak je spędzamy?

Na to pytanie mec. Leszek Korczak odpowiada bez namysłu: w domu, gdy są wszyscy.

– Lubię, żeby była moja mama, teściowie. Kiedy jesteśmy razem, to dla mnie są to prawdziwe święta. To jest też pasterka – chodziłem na nią jako dziecko i chodzę jako dorosły. W różnych miejscach. Dla mnie to prawdziwa magia, kiedy śpiewają „Wśród nocnej ciszy”. To ulubiona kolęda we Wrocławiu i w Zielonej Górze.

Mec. Bartosz Opaliński również spędza je rodzinnie, bo – jak podkreśla – najważniejsza w życiu jest kochająca rodzina, ponieważ to od niej czerpiemy siłę, wrażliwość i kreatywność.

Święta Bożego Narodzenia mają szczególny, magiczny charakter. Chociaż wszystko jest takie, jak co roku, to każda chwila świąt jest dla mnie warta zapamiętania. Nie chodzi tylko o prezenty, dekoracje czy wyszukane potrawy – najważniejsze jest ciepło rodzinne i sama idea świąt. Co roku ubieramy żywą choinkę, która wprowadza nas w ten magiczny czas. Większość potraw na wigilijną kolację przyrządzamy wspólnie, ja osobiście jestem odpowiedzialny za przygotowanie karpia we wszelkich postaciach – tradycyjnego w galarecie oraz smażonego. Świąteczny czas w rodzinnym domu wspominam przede wszystkim, jako wspólne kolędowanie i ten zwyczaj przekazuję swoim synom. Jestem tradycjonalistą, dlatego dziś staram się wyczarować wyjątkową atmosferę dla mojej rodziny, aby magia świąt Bożego Narodzenia została ze mną i z moimi bliskimi jak najdłużej.

Dla Elwiry Szurrmińskiej-Kamińskiej święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim czas rodzinnych spotkań.Tak było, kiedy żyła jej ukochana babcia Zosia i tak jest obecnie.

– Rodzina mojej mamy jest rozrzucona po świecie i w różnych miejscach Polski, dlatego wszyscy obowiązkowo spotykaliśmy się u babci na święta – wyjaśnia. – Po Wigilii, która składała się z tradycyjnych dań – barszczu z uszkami, pierogów z kapustą i smażonego karpia, zawsze wspólnie kolędowaliśmy. Siadaliśmy do instrumentów – dziadek grał na skrzypcach, ja i moja Mama na pianinie, brat Mamy na akordeonie, a mój syn na gitarze – graliśmy i śpiewaliśmy. Ulubioną kolędą mojej babci była „Cicha noc”. Uwieńczeniem wigilijnej kolacji były odwiedziny Gwiazdora, którym zawsze był ktoś z męskiej części rodziny. Były prezenty i rózgi – mnóstwo radości i śmiechu! Wieczór wigilijny kończyła pasterka. Teraz, gdy moi dziadkowie już nie żyją, staram się kontynuować tę rodzinną tradycję. Corocznie urządzam Wigilię u siebie w domu. Przyjeżdżają moi rodzice, dzieci. Staram się, aby odwiedzili mnie w tym czasie również członkowie dalszej rodziny i znajomi.

– Moje najbardziej poruszające wspomnienia ze świąt Bożego Narodzenia pochodzą jeszcze z dzieciństwa – wspomina mec. Włodzimierz Chróścik. Jak większość dzieci, traktowałem je, jako magiczny czas, złożony niemal z samych przyjemności. Ekscytująca była sama atmosfera przygotowań – krzątanina w domu, w kuchni, na podwórzu. Pamiętam, że byłem tak podekscytowany oczekiwaniem na choinkę i prezenty, że dawałem się przekonać rodzicom do prac domowych, co poza świętami nie zdarzało się zbyt często. Gdy ponad 20 osób – dziadków, wujków, cioć – zjeżdżało się i zasiadało przy jednym stole, w moim domu w święta zawsze było gwarno i wesoło. Bardzo to lubię. Ten leniwy czas spędzany z bliskimi przy pysznych potrawach i podczas spacerów w pobliskim lesie, bez telefonu i komputera, to dla mnie kwintesencja odpoczynku. Czas refleksji – podkreśla.

I nie jest w tym podejściu do Bożego Narodzenia odosobniony – przytłoczeni codziennymi sprawami niemal wszyscy szukamy wytchnienia. A czas świąt jest do tego doskonałym pretekstem.

Czas relaksu

– Odkąd dzieci w rodzinie stały się dorosłe, ulubionym sposobem na przetrwanie świąt jest wyjazd na Mazury – opowiada mec. Magdalena Witkowska. – Wspólny czas spędzamy na snuciu opowieści i anegdotek rodzinnych przy stole lub w czasie zajęć sportowych i spacerów. Historia rodziny jest na tyle zawiła i intrygująca, że nie trzeba sięgać do seriali telewizyjnych. Młodsze pokolenie szczegółowo dopytuje o swoich przodków i doszukuje się podobieństw. Bardzo to wszyscy lubimy, nawet, gdy niektóre historie są wielokrotnie powtarzane.

Najważniejsze jest, żeby w te dni znaleźć czas dla siebie i rodziny podpowiada mec. Korczak. – To największa przyjemność, kiedy możemy rodzinnie usiąść przy śniadaniu świątecznym i nigdzie się nie śpieszyć. Oczywiście z małymi przerwami, bo jak jest cała rodzina w domu, to gospodarze zachowują się jak właściciele pensjonatu – jak się skończy podawanie śniadania, to trzeba wszystko pozbierać, żeby móc podać obiad itd., w czym staram się pomagać żonie. Mimo wszystko jednak znajdujemy wtedy czas, żeby sobie posiedzieć, porozmawiać, po prostu się nie spieszyć.

Mec. Michał Korwek ma na spędzenie świąt nieco inny sposób. – Korzystając z tego, że po pierwsze jestem z rodziną, po drugie – jestem w domu, (co w weekendy nie jest u mnie częstym zjawiskiem), nie poprzestaję na objadaniu się. Każde święta staram się spędzać aktywnie: rano biegam (kiedyś jak były prawdziwe zimy to na nartach), a potem się objadam. Po posiłku znajduje sobie jakieś kolejne zajęcie „ruchowe”, potem objadanie, wspólny spacer, objadanie itd. Aż do wieczora, który z reguły spędzam albo w gronie rodziny (nawet tej dalszej – Teściowej), albo ze znajomymi.

Czekając na święta

„Święta, święta i po świętach” żartujemy zwykle, kwitując ten niezwykły czas, kiedy już wrócimy do pracy. Wrzuceni w jej wir oraz w przygotowania do balów sylwestrowych, karnawałowych, wyjazdów zimowych, szybko o nich zapominamy. A jednak, gdy znów się zbliżają, z radością je witamy, licząc, że w tym roku spotkania wigilijne w pracy będą jeszcze bardziej udane, czas spędzony z rodziną przyjemniejszy, prezenty pod choinką piękniejsze, a same święta radośniejsze. I oby zawsze tak się działo.

Wesołych świąt!