Anegdoty prawnicze

0

Pan radca w sezonie letnim pojechał do Sopotu. Na plaży spotkał Panią sędzię – młodą, zgrabną, ładną, którą z reguły widział zazwyczaj w todze, ukrywającej kobiece kształty.

Tutaj zobaczył ją w skąpym kostiumie kąpielowym – zaskoczony zdążył jedynie wydusić: dzień dobry!

– Witam Panie radco – co, Pan też na urlopie?

Radca, dalej zaskoczony, wybąkał zaledwie: tak!

– Co Pan tak zaniemówił? – dopytywała się Pani sędzia.

– To dlatego, że po raz pierwszy widzę rzeczywisty obraz wymiaru sprawiedliwości w całej okazałości – odpowiedział radca, odzyskując przytomność umysłu.

B

Do lekarza internisty przyszedł radca prawny. Po zbadaniu i przepisaniu leków, zapytał ile kosztuje wizyta?

– 150 zł – odpowiedział lekarz – 100 za wizytę i 50 za specjalizację.

Po jakimś czasie ten sam lekarz trafił do kancelarii radcy prawnego. Po dość długiej rozmowie lekarz zapytał – ile płacę za to spotkanie?

– 150 zł – odpowiedział radca – 100 za poradę i 50 za aplikację!

B

Podczas spotkania seniorów pewnej izby radcowskiej nagle zgasło światło. W ciemności rozległ się głos jednej z seniorek: „ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?”

Odpowiedział jej niski męski głos seniora: nic nie będzie! Przecież przyszliście na spotkanie z seniorami, a nie nastolatkami!

B

Na rozprawie, po dwóch przeciwnych stronach, spotkali się adwokat i radca.

Adwokat, reprezentujący powoda, ustawicznie powtarzał: „gdybym miał możliwość, to bym…, gdybym miał okazję znać wszystkie okoliczności, to bym…, gdybym miał okazję być na miejscu zdarzenia, to bym…”.

Zniecierpliwiona Pani sędzia zwróciła się do radcy – pełnomocnika strony pozwanej:

– A Pan, Panie mecenasie, gdyby miał, to co by zrobił?

– Ja, Wysoki Sądzie – odpowiedział bez namysłu radca – gdybym miał gitarę, to bym na niej grał!

B

Na balu karnawałowym prawników w Kielcach do Pani sędzi podszedł radca Ignacy G., postać znana, popularna i lubiana w tamtejszym środowisku prawniczym.

– Pani sędzio – powiedział, szarmancko się kłaniając – proszę do tańca!

Pani sędzia, która dobrze znała Ignacego G. (zwanego powszechnie Igą), powiedziała: dziękuję, niestety postanowiłam już dzisiaj nie tańczyć!

– To ja na takie postanowienie składam zażalenie! – odpowiedział z humorem Iga.

– Na jakiej podstawie? – zapytała sędzia.

– Na podstawie następujących dowodów: primo – jest to ostatni bal w karnawale; secundo – jest to jeden z ostatnich tańców, bo bal już się kończy; tertio – mam jeszcze nie otwartą butelkę francuskiego szampana! Myślę, że Wysoki Sąd rozważy zasadność zgłoszonych wniosków i przychyli się do zmiany postanowienia.

– Dobrze – odpowiedziała sędzia – Wysoki Sąd rozważy wszystkie zgłoszone dowody, przy czym uważa, że najwłaściwszym będzie rozpoznanie dowodów nie w zgłoszonej kolejności, ale właśnie od tego trzeciego!

B

W zimowym okresie do Sądu przyszła Pani radca w nowych, eleganckich kozaczkach na wysokim obcasie. Pani radca kozaczki założyła pierwszy raz, starała się więc chodzić ostrożnie, zwłaszcza że nigdy zimowych butów na takich obcasach nie miała.

Podczas posiedzenia przewodnicząca składu orzekającego poprosiła Panią radcę, aby podeszła do stołu sędziowskiego, celem zapoznania się z dokumentami, będącymi częścią materiału dowodowego.

Pani radca, żeby nie stracić równowagi, trochę niepewnym krokiem zbliżyła się do podium. Nie uszło to uwagi Pani sędzi, która złośliwie powiedziała:

– Nie wiedziałam, że radczynie chodzą tanecznym krokiem!

– Tak jest – odpowiedziała Pani radca – chodzą tanecznym krokiem, ale tylko w karnawale!