
Wszyscy znają tę opowieść. Robinson Crusoe spędził 28 lat, dwa miesiące
i 19 dni na wyspie, częściowo w towarzystwie Piętaszka, którego uratował
przed kanibalami. To bez wątpienia długi czas, lecz dlaczego Robinson pojawia się
w najważniejszych książkach poświęconych ekonomii?
Co ciekawe, Robinson Crusoeznalazł się zarówno na stronach „Kapitału” Karola Marksa, jak i też w wykładach poświęconych teorii cen wielkiego propagatora wolnego rynku Miltona Friedmana, który został laureatem nagrody Narodowego Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w 1986 r.
Pojawia się także w „Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza” innego wielkiego ekonomisty Johna Maynarda Keynesa (z którym się fundamentalnie nie zgadzam podobnie jak z Marksem). Można to oczywiście wytłumaczyć niesłabnącą popularnością powieści Daniela Defoe, która to doczekała się wielu wznowień, jak i też wielokrotnych ekranizacji.
Można też te przykłady dalej mnożyć wśród współczesnych ekonomistów. Hal Varian, który przez ponad dwie dekady był głównym ekonomistą Google`a, ale też uznanym amerykańskim wykładowcą akademickim, w swoich podręcznikach poświęconych mikroekonomii podawał przykład dylematu Robinsona Crusoe – w jaki sposób powinien spożytkować swój czas w trakcie każdego dnia[1]. Jak pamiętamy, lubił on bardzo opalać się, ale lubił też zbierać kokosy. Podążając za teorią mikroekonomii, a dokładnie malejącą użytecznością krańcową, każda następna godzina czy to opalania, czy też zbierania kokosów nie ma takiej wartości jak poprzednia. W efekcie, jak uczy Varian, Robinson Crusoe powinien przestać pracować, gdy kolejny zebrany kokos nie jest dla niego tyle wart, ile czas, który może poświęcić na przyjemność, jaką było dla niego opalanie się.
W sumie, jeśli się zastanowimy, to popularność Robinsona Crusoewśród ekonomistów nie powinna zaskakiwać. W końcu jest to nauka, która zajmuje się wyjaśnieniem tego, jak przy ograniczonych zasobach można osiągnąć najlepsze efekty. Innymi słowy, jak można poradzić sobie z niedostatkami, które wpisane są w życie na Ziemi. A tych niedostatków było bez liku, bo choć Robinson Crusoe uratował parę sprzętów ze statku, który utonął, to musiał wokół siebie stworzyć odpowiednie środowisko, które ekonomiści nazwaliby gospodarką w wielkim uproszczeniu. Zresztą sam Daniel Defoe to równie ciekawy przykład przedsiębiorcy. Handlował cegłami, winem, tytoniem, parał się też handlem końmi i w rezultacie wielokrotnie wzbogacał się, ale też później kilka razy bankrutował.
Czy Robinson Crusoe może także być wykorzystywany jako przykład przez radców prawnych? Jak wiemy, na wyspie, na której spędził tyle czasu, nie było przedsiębiorców czy też innych „klientów”, którym mógł doradzać od strony prawnej. Ale można się pokusić o stwierdzenie, że stworzył on swoisty system prawny, którego przestrzegał przez wiele lat, a potem egzekwował względem Piętaszka. Może zatem jakiś radca prawny opisze Robinsona Crusoe, jak kształtował prawo, podobnie jak czynili to w odniesieniu do jego zachowania wielcy ekonomiści? Wszak podążanie za kolejną godziną pracy może nie być tyle warte ile przyjemność, jaką można osiągnąć, pisząc taki ciekawy traktat!
[1]Podręcznik Hala Variana ukazał się w wielu wydaniach w Polsce. Zob. np. H. Varian, Mikroekonomia. Kurs średni – ujęcie nowoczesne, Wydawnictwo Naukowe PWN 2013.





















