Rzecznicy są niezależni i niech tak zostanie

0

Rozmowa z dr. hab. TOMASZEM NIEDZIŃSKIM, radcą prawnym, Głównym Rzecznikiem Dyscyplinarnym KRRP.

Co się stało, że został pan Głównym Rzecznikiem Dyscyplinarnym KRRP pod koniec kadencji?

Mecenas Jarosław Sobutka złożył rezygnację, jego mandat wygasł, co spowodowało, że konieczne było dokonanie wyboru Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego. Moją kandydaturę zgłosił Dziekan Rady OIRP w Warszawie i spotkała się ona z akceptacją większości członków Krajowej Rady Radców Prawnych.

Czy doszło również do zmian w składzie zastępców GRD? Czy chciałby pan dokonać takich zmian lub dołączyć kogoś nowego?

Nie widzę powodu, by dokonywać jakichkolwiek zmian personalnych wśród moich zastępców. Poza tym obecni zastępcy GRD to osoby, które często były rzecznikami w izbach. Mają wieloletnią praktykę i dobrze mi się z nimi współpracuje.

Co przesądziło o wyborze pana na to stanowisko?

Myślę, że przede wszystkim moje bogate doświadczenie. Przez sześć lat, kiedy byłem rzecznikiem w izbie warszawskiej, rozpatrzyliśmy z zastępcami prawie 5 tys. spraw dyscyplinarnych, z czego sam rozpoznałem prawie 500. Różnorodne stany faktyczne i prawne licznych postępowań oraz rozstrzygnięcia pozytywnie ocenione przez sądy dyscyplinarne pozwalają mi na stwierdzenie, że mam praktykę, która umożliwi mi rzetelnie wykonywać obowiązki Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego. Dlatego wyraziłem zgodę na kandydowanie. Specyfika największej izby w kraju umożliwiła mi nabycie doświadczenia, którego zdobycie w przypadku niektórych izb zajęłoby mi kilkanaście lat.

Skoro mówimy o postępowaniach w izbie – czy dużo radców traci możliwość wykonywania zawodu?

Na szczęście nie są to częste przypadki, ale oczywiście część postępowań dyscyplinarnych kończy się pozbawieniem prawa wykonywania zawodu radcy prawnego, a w konsekwencji skreśleniem z listy radców prawnych. Dotyczy to przewinień o dużym ciężarze gatunkowym, często związanych z postępowaniem karnym. W przypadku izby warszawskiej w okresie moich kadencji było ich cztery lub pięć.

W społeczeństwie lansowana jest opinia, że samorządy nie są w stanie same się oczyszczać. Czy podziela pan ten pogląd?

Nie zgadzam się z tą tezą. Sądzę, że jest ona niesprawiedliwa w stosunku do samorządu radcowskiego i bazuje na krzywdzących stereotypach. Mamy skuteczne sądownictwo dyscyplinarne, które wyraźnie nie akceptuje naruszania zasad etycznych, obowiązków zawodowych czy godności zawodu radcy prawnego. Kary dyscyplinarne orzekane wobec radców prawnych są adekwatne do popełnianych deliktów. W ocenie opinii publicznej częstokroć jednak żadna kara nie jest wystarczająca. Oczywiście przy obecnej liczbie radców prawnych wynoszącej ok. 50 tys. osób nie ma możliwości, żeby nie trafiła się czarna owca. Problemem jest też to, że część osób niebędących radcami prawnymi lub adwokatami (bo ten problem dotyczy również adwokatów) podaje się za radców prawnych i występuje w sądach. Samorząd nic nie może z tym zrobić. Miałem kilka przypadków, kiedy ktoś składał skargę na osobę, która na listach radców prawnych nie figurowała, a – wykonując czynności prawnicze – posługiwała się tytułem radcy prawnego. Zawiadomienia o takich przypadkach składane do prokuratury okazały się nieskuteczne, gdyż sprawy te są traktowane jako wykroczenie. Jedynie sytuacje, gdy taka osoba występuje w sądzie jako pełnomocnik, mogą być potraktowane jako przestępstwo.

W jakim stanie przejął pan biuro GRD, czy dużo jest spraw przewlekłych?

Sytuacja w biurze GRD jest bardzo stabilna. Większość spraw jest prowadzona na bieżąco. Zastałem kilkanaście spraw, które miałem obowiązek rozdzielić między swoich zastępców. Nie mamy żadnych przestojów, sądowe sprawy dyscyplinarne też się odbywają. Na bieg terminów przedawnienia spraw nie wpłynęły też na szczęście dwa miesiące zawieszenia czynności podejmowanych przez rzeczników dyscyplinarnych spowodowane stanem epidemii ogłoszonym w Polsce. Trzeba również pamiętać, że zawiadomienia, które wpływają do GRD, dotyczą wyłącznie członków rad okręgowych izb lub Krajowej Rady Radców Prawnych, więc nie jest ich dużo.

Wiele spraw przechodzi też przez GRD.

Do GRD trafia dużo spraw od osób skarżących się na swoich prawników, bo nie wiedzą, że Główny Rzecznik nie jest w tym zakresie właściwym organem. Biuro przekazuje zawiadomienie do określonej izby według właściwości.

Jakiego typu skargi składają radcowie prawni na władze samorządowe?

Zawiadomienia dotyczą głównie obsługi, zawierają zarzuty naruszenia zasad etycznych czy obowiązków zawodowych w trakcie świadczenia pomocy prawnej. Nie odnotowaliśmy spektakularnych spraw sądowych. Jeżeli nawet prowadzone są postępowania karne, to zgodnie z przepisami postępowanie dyscyplinarne ulega zawieszeniu do momentu prawomocnego zakończenia postępowania karnego. Tych spraw nie jest dużo, a więc siłą rzeczy i ich różnorodność jest niewielka. Natomiast zasady prowadzonego postępowania dyscyplinarnego czy katalog kar są identyczne. Jeśli ktoś jest członkiem rady i nie zwrócił dokumentów po zakończonej sprawie, to wiadomo, że skargę na niego będzie badał GRD. To tylko kwestia właściwości.

Objęcie funkcji kierowniczej przez nową osobę zawsze wiąże się z dodatkowymi obowiązkami. Jakie zadanie zostało przed panem postawione?

Żadnych zadań wykraczających poza obowiązki wynikające z funkcji GRD nie otrzymałem. Rzecznik dyscyplinarny jest niezależny od innych organów samorządu i ani rada okręgowej izby, ani KRRP nie mogą mu niczego nakazać. To jest jeden z przywilejów bycia okręgowym rzecznikiem dyscyplinarnym lub GRD. Trzeba też wziąć pod uwagę, że moja kadencja kończy się w listopadzie, więc nawet gdyby trzeba było coś zmienić, to nie ma na to czasu. Obecnie nie widzę jednak potrzeby reform. W biurze rzecznika wszystko jest dobrze zorganizowane: są osoby do obsługi biura, sprawy sądowe się odbywają, zastępcy rzecznika dobrze prowadzą sprawy. Natomiast będę się starał reagować na wszelkie przypadki naruszeń dyscyplinarnych radców prawnych.

A zmiany w Kodeksie Etyki? Kiedy dwa lata temu rozmawiałem z mec. Sobutką, problemem było określenie granicy wpływu życia prywatnego na sytuację zawodową radcy prawnego. Czy te granice zostały już określone?

Rzeczywiście jest to duży problem, bo radca prawny w życiu prywatnym nie może naruszać podstawowych reguł prawnych czy społecznych. Podwyższony standard zachowania wymagany od przedstawicieli zawodów zaufania publicznego powoduje, że każdy z nas musi mieć świadomość, że za wydarzenia z życia prywatnego możemy ponieść również odpowiedzialność dyscyplinarną. Przecież nie można zaakceptować sytuacji, że jako radca prawny będę reprezentował klienta, który jest ofiarą przemocy w rodzinie, a po pracy będę znęcał się fizycznie lub psychicznie nad małżonkiem. Nie wiem, jak ta kwestia zostanie rozwiązana. Jestem za rozdzieleniem tych sfer życia, chociaż mam świadomość, że granica nie może być ostra. Kłopot jest też z katalogiem przewinień dyscyplinarnych w życiu prywatnym.

Na przykład gdy radca zostanie zatrzymany przez policję i okaże się, że jest po alkoholu?

To będzie miał postępowanie dyscyplinarne.

Ale to nie wpływa na wykonywanie zawodu – jechał w czasie wolnym.

Wpływa, bo będzie miał postępowanie karne wskutek interwencji policji, a więc i dyscyplinarne, bo dokonał czynu sprzecznego z prawem, czyli stanowiącego podstawę odpowiedzialności dyscyplinarnej, której zakres określa art. 64 ust. 1 ustawy o radcach prawych. Mam inny przykład – radca prawny jedzie samochodem i ma wypadek – bo nie przestrzegał przepisów ruchu drogowego. Czy powinien mieć postępowanie dyscyplinarne? Można by powiedzieć, że nie, ale z tego samego powodu aplikant radcowski po zdanym egzaminie może nie być wpisany na listę radców prawnych. Radca prawny musi być nieskazitelnego charakteru i dawać rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu. Rozdzielenie tych dwóch sfer życia jest w naszym przypadku bardzo ciężkie i często niemożliwe. Tych spraw nie da się unormować kazuistycznie, według sztywnych zasad, dlatego do każdej musimy podchodzić indywidualnie.

Czy ta problematyka będzie przedmiotem dyskusji zjazdowej?

Nic mi na ten temat nie wiadomo. Natomiast wiem, że został powołany przez Krajową Radę Zespół ds. Kodeksu Etyki Radcy Prawnego i prawdopodobnie swoimi pracami obejmie również tę problematykę.

Jak pan ocenia obecną współpracę z Ministrem Sprawiedliwości?

Z punktu widzenia GRD bardzo dobrze. Ale o to trzeba by pytać przede wszystkim rzeczników okręgowych, bo to oni mają częściej do czynienia z Ministerstwem Sprawiedliwości. Na podstawie praktyki sprawowania funkcji rzecznika izby warszawskiej mogę powiedzieć, że ta współpraca była dobra. W ministerstwie współpracują z naszym samorządem osoby, które są w większości przypadków sędziami albo prokuratorami – i ich kontakty z biurem rzecznika są merytoryczne.

I nie mają zastrzeżeń do pracy samorządu, że ignoruje problemy, tuszuje sprawy?

Nic mi o tym nie wiadomo. Każde zawiadomienie, które wpływa do rzeczników dyscyplinarnych, jest rozpoznawane. Duża część spraw kończy się odmową wszczęcia postępowania, gdyż twierdzenia skarżących i ich subiektywna ocena sytuacji rzadko pokrywają się z faktami, często bowiem dotyczą polemiki z rozstrzygnięciem sądu czy organu administracji. Wszystkie postanowienia o wszczęciu postępowania oraz postanowienia i orzeczenia kończące postępowanie w sprawie są doręczane Ministrowi Sprawiedliwości, który ma uprawnienia organu nadzoru. W niektórych przypadkach – gdy dostrzeże jakieś uchybienia – składa odwołanie. Ale są to naprawdę jednostkowe przypadki.

Kontrola Ministra Sprawiedliwości jest szeroka. Obejmuje prawo do nakazania wszczęcia postępowania, złożenia odwołania od postanowienia oraz orzeczenia, a także kasacji od orzeczenia WSD. Minister Sprawiedliwości często korzysta również z ustawowej możliwości żądania informacji o tym, na jakim etapie jest postępowanie. Nie jest tak, że pewne sprawy można przykryć. To mit.

Zatem po ostrej nagonce na środowiska prawnicze wszystko jest już w porządku? Czy też to cisza przed burzą?

Trudno mi wyrokować, co planują politycy.

Czy teraz, kiedy zna pan pracę rzecznika na poziomie izby oraz GRD, nie widzi pan konieczności hierarchizacji ich relacji?

To nie jest potrzebne. W ten sposób GRD zyskałby możliwość wywierania nacisku na rzeczników okręgowych. Okręgowi rzecznicy są niezależni i musi tak zostać, gdyż gwarantuje to niezależność postępowania dyscyplinarnego. Nie jestem zwolennikiem nadzoru nad rzecznikami okręgowymi. Widzę to po swoim doświadczeniu w izbie, gdzie miałem pełną swobodę działania, nikt mi nie mógł niczego narzucić. Zmiana tego układu byłaby naruszeniem tej niezależności.

Części radców prawnych wydaje się, że GRD jest zwierzchnikiem rzeczników okręgowych, ale to nie jest prawda. To są dwa całkowicie oddzielne organy o ustawowo określonej właściwości i zadaniach.

Ale czasami się spotykacie, wymieniacie doświadczenia?

Rzadko. Relacje między GRD a rzecznikami okręgowymi sprowadzają się niemal wyłącznie do korespondencji służbowej – wysyłania zawiadomień i odwołań. GRD nie ma żadnego zwierzchnictwa nad rzecznikami okręgowymi, mimo że z nazwy można by wnioskować coś innego. Nie wpływa to jednak na potrzebę wymiany doświadczeń, porównania stanowisk czy dyskusji na temat wykładni przepisów i najnowszego orzecznictwa dyscyplinarnego. Pomocne są, i mam nadzieję pozostaną, wspólne szkolenia dla okręgowych rzeczników dyscyplinarnych i ich zastępców, jak również Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego i jego zastępców. 

Rozmawiał Bogdan Bugdalski

dr hab. Tomasz Niedziński

Został wybrany przez Krajową Radę Radców Prawnych na funkcję Głównego Rzeczni- ka Dyscyplinarnego 7 czerwca. Na co dzieńpracuje na Uniwersytecie Warszawskim – jest adiunktem na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych. Od 2005 r. pro-wadzi kancelarię – zajmuje się prawem pracy i prawem gospodarczym.