Planowane postarzanie produktu

0
Very dusty old circuit board of electronic device illustrating concept of planned obsolescence

a konieczność zmian w prawie

W siedzibie straży pożarnej w miejscowości Livermore w Kalifornii świeci żarówka, która została zaprojektowana w 1901 r. i w tym samym roku uruchomiona. Żarówce nadano nazwę Centennial Light i dzięki swojej żywotności trafiła do „Księgi rekordów Guinnessa” jako najdłużej świecąca na świecie. Ta niby niepozorna informacja jest istotna dla analizy zjawiska planowanego postarzania produktu (ang. planned obsolescence).

Anna Koziura

radca prawny, specjalista z zakresu prawa procesowego oraz prawa wodnego i administracyjnego, wykonuje również zawód doradcy restrukturyzacyjnego

Fot. Joanna Manicka

Zdaniem Steve’a Bunna, który dba o bezpieczeństwo 120-letniej żarówki w Livermore, tajemnica jej żywotności drzemie w sposobie, w jaki została zaprojektowana. „Z pewnością potem nie wytwarzano ich już tak samo. To prawdziwy znak pokazujący, że niektóre rzeczy w przeszłości były robione lepiej” – twierdzi Bunn[1].

Zjawisko planowanego postarzania produktu to nic innego jak działanie, którego celem jest ograniczenie czasu użyteczności danego produktu, aby zmusić konsumentów do ponownego zakupu. Zatem pod tym terminem kryją się strategie producentów polegające na odpowiednim projektowaniu urządzeń, tak aby miały one ograniczony czas działania, po upływie tego czasu stawały się niesprawne, a ich serwisowanie okazywało się nieopłacalne. Takie działania mają wymusić na konsumentach przyspieszoną rotację sprzętów i przynosić firmom jeszcze większe zyski.

Spisek żarówkowy

Przyjmuje się, że po raz pierwszy ten proceder miał miejsce w ramach tzw. spisku żarówkowego. Polegał on na tym, że po opatentowaniu przez Thomasa Edisona żarówki jej żywotność wyniosła ok. 1,5 tys. roboczogodzin. Od tego momentu producenci prześcigali się w przedłużaniu żywotności żarówek, uzyskując w efekcie ich trwałość do 2,5 tys. godzin. Tak było do 1924 r. Wraz z działaniami nad wzrostem efektywności pracy żarówek producenci zauważyli, że rynek jest na tyle nasycony tym produktem, że wpływa to na spadek sprzedaży żarówek, a w konsekwencji na nieopłacalność produkcji. W takiej atmosferze powstał pierwszy na świecie kartel – Phoebus ‒ skupiający największych producentów: Philipsa, Osram i General Electric. Kartel został powołany w celu wdrożenia kontroli nad produkcją i sprzedażą żarówek oraz obniżenia ich żywotności do maksymalnie 1,5 tys. godzin pracy (następnie w latach 40. XX w. limit ten został zmniejszony do 1 tys. godzin).

W trosce o użytkownika?

Innym przykładem jest amerykański koncern DuPont, który w 1935 r. wdrożył prace nad nylonem. Materiał w niedługim czasie zrewolucjonizował branżę tekstylną. Nylonowe pończochy dzięki swojej trwałości szybko wyparły tradycyjne z bawełny i jedwabiu. Ta cecha nowego produktu z jednej strony okazała się dobrodziejstwem dla konsumentów, zaś z drugiej strony oznaczała złą passę dla producentów. Zarząd firmy nakazał więc chemikom zmienić proces wytwarzania w taki sposób, aby materiał stał się mniej trwały. Konsumenci nadal kupowali pończochy nylonowe, jednak musieli robić to częściej, gdyż produkt okazał się o wiele mniej odporny[2]

Jednym z najnowszych przykładów planowanego postarzania produktów może być sytuacja z lutego 2020 r., kiedy to Direction générale de la concurrence, de la consommation et de la répression des fraudes (francuski odpowiednik UOKiK, ang. General Directorate for Competition Policy, Consumer Affairs and Fraud Control) nałożył na koncern Apple 25 mln euro kary za nieuczciwe praktyki konsumenckie. Polegały one na nieinformowaniu użytkowników iPhone’ów o fakcie, że aktualizacja oprogramowania iOS spowalnia starsze modele telefonów. Jednak, jeszcze przed tym procederem, na forum Reddit.com pojawiły się informacje na temat spadku mocy obliczeniowej iPhone’ów. Powyższą praktykę potwierdził CEO Apple, tłumacząc te zabiegi troską o dobro użytkownika[3]. Wcześniej, bo w roku 2003, temu samemu producentowi został wytoczony proces o baterie przeznaczone do iPoda nano, w których koncern celowo ustawiał krótki okres użytkowania (nawet poniżej 12-miesięcznego okresu gwarancji). Co więcej, baterii nie dało się wymienić i tym samym klient był zmuszony do zakupu nowego odtwarzacza. Proces zakończył się ugodą, a firma Apple zobowiązała się wymienić baterie w odtwarzaczach oraz przedłużyć gwarancję do dwóch lat[4].

Ochrona środowiska

Z samym zjawiskiem planowanego postarzania produktów ściśle związany jest wzrost ilości śmieci. Według wyliczeń Europejskiego Biura Ochrony Środowiska (EBB) samo wydłużenie trwałości urządzeń elektronicznych o jeden rok zmniejszyłoby roczną emisję dwutlenku węgla na obszarze Unii Europejskiej o 4 mln ton. Eksperci wzięli pod uwagę: smartfony, notebooki, pralki i odkurzacze. Raport powstał z inicjatywy Right to Repair i Coolproducts – koalicji europejskich organizacji pozarządowych skupionych wokół zagadnienia ecodesignu i prawa do naprawy produktów[5].

W tym zakresie w prawodawstwie UE zarysowały się już pewne tendencje, które mając w założeniach ochronę środowiska, w rezultacie powodują przeciwstawne efekty, zarówno w przypadku ochrony środowiska, jak i planowanego postarzania produktu. Przykładem mogą być działania zmierzające do likwidacji lub utylizacji odpadów elektronicznych, co dalej ma służyć likwidacji skutków ubocznych planowanego postarzania produktu, a o których mowa w dyrektywie 2002/96/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 27 stycznia 2003 r. w sprawie zużytego sprzętu elektrotechnicznego i elektronicznego (zwana jako dyrektywa WEEE/ZSEE). Nakłada ona na producentów sprzętu, dostawców, a także importerów obowiązek zbierania, ponownego użycia, recyklingu oraz odzyskiwania odpadów elektronicznych. Dyrektywa dzieli odpady na 10 kategorii i dla każdej z nich ustala różne zasady recyklingu. Przykładem materiału szkodliwego dla środowiska według UE jest ołów. Z tego tytułu dyrektywą nr 2002/95/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 27 stycznia 2003 r. w sprawie ograniczenia stosowania niektórych niebezpiecznych substancji w sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (Dz.Urz. UE L 37 z 13 lutego 2003 r., s. 127; tzw. dyrektywa RoHS I) zakazano używania substancji niebezpiecznych, w tym ołowiu. Celem było zmniejszenie ilości substancji niebezpiecznych przenikających do środowiska z odpadów. Jednakże później okazało się, że w pewnych sprzętach używanie ołowiu jest konieczne (np. w układach elektronicznych, które wykorzystują ołów w stopach lutowniczych, brak tego materiału powoduje niższą żywotność elementów elektronicznych). Zatem można zaryzykować, że z jednej strony unijne restrykcje ekologiczne mimo dobrych intencji eliminują szkodliwe elementy ze środowiska, za to z drugiej strony mogą przyczyniać się do postarzania produktu i jego przedwczesnego zużycia[6]. Na marginesie należy wskazać, że dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/65/UE z 8 czerwca 2011 r. w sprawie ograniczenia stosowania niektórych niebezpiecznych substancji w sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, zwana dalej dyrektywą RoHS II, wprowadziła ograniczenia w zakresie stosowania określonych substancji w wyrobach elektrycznych i elektronicznych. Przepisy RoHS II obowiązują od 3 stycznia 2013 r. i mają na celu poprawę ochrony zdrowia ludzi oraz środowiska na wszystkich etapach życia produktu, włączając etap odzysku i unieszkodliwiania zużytego sprzętu zwanego dalej EEE. Przepisy dyrektywy RoHS II zastąpiły przepisy dyrektywy RoHS I.

Przepisy wciąż niewystarczające

Jednakże mimo zasygnalizowanego ryzyka zjawisko planowanego postarzania produktów nadal jest przedmiotem prac zarówno ze strony ustawodawstwa unijnego, jak i państw członkowskich UE. Przykładem jest Francja. W 2015 r. wprowadzono tam zakaz umyślnego obniżania żywotności produktu mającego na celu przyspieszenie potrzeby jego wymiany.

W lutym 2020 r. holenderski dziennik „Het Financieele Dagblad” poinformował, że władze unijne rozważają wprowadzenie przepisów zakazujących producentom sprzedaży na rynku UE produktów, które nie mają wymiennych baterii. Niestety zakaz taki nie znalazł się wcześniej w pakiecie regulującym prawo do naprawy, tj. w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/125/WE oraz w rozporządzeniu Komisji (UE) 2019/2021 z 1 października 2019 r. ustanawiającym wymogi dotyczące ekoprojektu dla wyświetlaczy elektronicznych zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/125/WE, zmieniającym rozporządzenie Komisji (WE) nr 1275/2008 i uchylającym rozporządzenie Komisji (WE) nr 642/2009 (Tekst mający znaczenie dla EOG.).

Konsekwencje z procederu planowanego postarzania produktu są na tyle poważne, że ustawodawca unijny powinien podjąć pilne działania legislacyjne, aby przeciwstawić się wynikającym z tego tytułu zjawiskom: nadprodukcji, agresywnego marketingu czy też bezrefleksyjności samych konsumentów. Może wówczas centennial light zaświeci
w każdym domu.


[1] Oldest lihgt bulb still burning after 110 years, https://www.youtube.com/watch?v=M4zHBFh_5j8 [dostęp: 18 maja 2021 r.].

[2] L. Kłos, „Spisek żarówkowy” – współczesny wymiar zaplanowanej nieprzydatności, Studia i Prace WNEiZ US nr 53/1 2018.

[3] P. Ćwik, Planowane postarzanie produktu generuje góry elektrośmieci, https://smoglab.pl/author/przemyslaw-cwik/ [dostęp: październik 2020 r.].

[4] M. Nowak Planowane postarzanie produktów przez producentów to nie mit, https://www.spidersweb.pl/2021/07/planowane-postarzanie-produktów-przez-producentów-nie-mit.html – 17.01.2018

[5] Szerzej na ten temat pisałam w „Radcy Prawnym” nr 194 (marzec–kwiecień)/2021, w artykule „Prawo do naprawy ‒ fakt czy iluzja?”.

[6] A. Ryś, Planowane postarzanie produktów – analiza zjawiska w kontekście prawodawstwa europejskiego, „AGH. Handel Wewnętrzny” 2015, nr 6(359), s. 142‒151.