Sprzedawcy ugód, czyli rozmowa między Panem, Wójtem i Plebanem

0
Fot. Piotr Gilarski

„Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem” to dzieło z 1543 roku autorstwa Mikołaja Reja. Rozmowa, w której każdy z jej uczestników próbuje zrzucić
na inne grupy odpowiedzialność za niezadowalający stan rzeczy, jest pewnym odniesieniem do radzenia sobie z tzw. konfliktem interesów w dzisiejszej rzeczywistości. Tą „dzisiejszą rzeczywistością” jest nowa sytuacja, w której sędziowie mają obowiązek kierowania do mediacji w sprawach budowlanych.

Sędzia: – Będę kierować do mediacji, ale skąd mam wiedzieć, do jakiego mediatora, nie wiem, kto jest dobry, dlatego w niektórych sądach zwrócono się do mediatorów, by podali liczbę prowadzonych mediacji.

Mediator: – Czyli skutek będzie taki, że początkujący mediatorzy nigdy nie dostaną mediacji, bo na „liczniku” mają zero…

Sędzia: – No cóż, ale to już nie jest mój problem, dlaczego nie mam wysyłać mediacji do tych najlepszych, przecież wszystkim zależy na szybkim zamknięciu sprawy sądowej…

Mediator: – Jak porównać mediatora, który ma wiele mediacji małej wagi, i takiego, który prowadzi ultraciężkie sprawy, wymagające czasu? To przypomina porównanie lekarza leczącego katary z wybitnym kardiochirurgiem przeprowadzającym skomplikowane operacje. Ten od leczenia kataru jest lepszy, bo ma 15 pacjentów dziennie, a ten drugi jednego? Mediatorzy zajmujący się sporami wielostronnymi czy sporami z udziałem podmiotów publicznych zawsze będą mieć niższy procent zawartych ugód i w zasadzie są karani, bo licznik ugód im nie bije.

Sędzia: – Gdybyśmy mieli jeszcze informacje o procencie zawartych ugód, to połączenie liczby i skuteczności daje już podstawę do oceny pracy mediatora. Nie ma lepszego kryterium.

Mediator: – Mediator odpowiada za proces mediacji, a strony za wynik. Nie wszystko w mediacji zależy od mediatora. Ranking mediatorów, czyli najlepszy jest ten, kto ma najwyższy procent zawartych ugód, odwraca tę zasadę. Oto bowiem w sytuacji, kiedy sprawa ze swej istoty ewidentnie nie nadawała się do mediacji albo strony na pierwszym spotkaniu powiedzą „nie” mediatorowi, odpowiedzialność poniesie mediator, bo spada mu liczba zawartych ugód. To może tworzyć bodźce do wywierania świadomego albo nieświadomego nacisku na strony. Mediator mający presję na wynik może „straszyć” strony kosztami procesu, wywierać presję emocjonalną i sugerować bezwzględną konieczność ustępstw…

Autor: Brak ugody nie jest porażką mediatora, jak niektórym się wydaje. Jak podaje Centre for Effective Dispute Resolution w Londynie (CEDR), nawet mediacje „wysokiej jakości” kończą się brakiem ugody. Wynik jest składową wielu czynników. Na niektóre z nich mediator nie ma żadnego wpływu. I dlatego międzynarodowe środowiska mediatorów odrzucają podejście zredukowania jakości mediacji jedynie do wskaźnika zawartych ugód. Tak zwane rankingi mediatorów nie uwzględniają jakości procesu mediacyjnego, satysfakcji stron i kontekstu konfliktu. Renomowany International Mediation Institute celowo NIE używa wskaźnika zawartych ugód w procesie certyfikacji mediatorów. Ocenia natomiast kompetencje mediacyjne, etykę i informację zwrotną od stron.

Sędzia: – Sędziowie nie mają możliwości dokonywania takich ocen.

Mediator: – Zawsze jest możliwość – wiem, że to działa – uzyskania informacji – rekomendacji od innych sędziów. Po drugie, stworzenie własnej bazy mediatorów – po odbytej mediacji wystarczy pytanie do stron: „Czy w przyszłości skorzystaliby z usług tego mediatora i dlaczego?”.

Sędzia: – Nikt nie ma czasu na takie ankiety…

Autor: Rozwiązaniem jest użyteczny profil mediatora, który pomógłby sędziemu w podejmowaniu decyzji. Absolutne minimum takiego profilu to: 1. lista certyfikatów posiadanych przez mediatora; 2. przynależność do organizacji mediatorów (renoma tych organizacji ma znaczenie); 3. typy spraw, w których mediator doprowadził do ugód, i ich opisy (tak dzieje się we wspomnianym CEDR).

Sędzia: – Nie mam żadnej wiedzy o wadze certyfikatów i renomie organizacji mediatorów.

Mediator: – Mediator nie jest „sprzedawcą ugód”!

Ostatnie zdanie ,,Rozmowy między Panem, Wójtem a Plebanem brzmi pesymistycznie: „A tak się rozeszli, każdy do swego”.