Punktem wyjścia dla dzisiejszych rozważań nie będzie, jak to dotąd bywało, orzecznictwo sądów dyscyplinarnych lub SN, lecz zdarzenie z życia naszego samorządu. W jednej z izb odbywały się tzw. egzaminy połówkowe z etyki, zasad wykonywania zawodu i funkcjonowania samorządu. Kilka z pytań (które zostały wcześniej ogłoszone i były dostępne dla zdających) mniej lub bardziej bezpośrednio odnosiło się do kwestii możliwości wypowiedzenia pełnomocnictwa lub złożenia wniosku o zwolnienie od obowiązku zastępowania strony w procesie. Odpowiedzi, które można było usłyszeć od aplikantów, wzbudziły niepokój jednego z egzaminatorów. Już wyjaśniam dlaczego.

Materia, o której mowa, nie jest łatwa, gdyż – z uwagi na naturę zagadnienia – nie mogła zostać precyzyjnie uregulowana w aktach normatywnych. Przypomnijmy tu zatem kilka, odnoszących się do niej podstawowych informacji. Zasady dotyczące wypowiadania pełnomocnictwa zawarte w naszym Kodeksie dzielą się na przesłanki wypowiedzenia obligatoryjnego i fakultatywnego. Wypowiedzenie powinno nastąpić, gdy wykonywanie przez radcę prawnego czynności zawodowych: a) naruszałoby tajemnicę zawodową lub stwarzało znaczne zagrożenie jej naruszenia; b) stwarzałoby znaczne zagrożenie ograniczenia niezależności radcy prawnego; c) gdy posiadana przez radcę prawnego wiedza o sprawach innego klienta lub osób, na rzecz których uprzednio wykonywał czynności zawodowe, dawałaby klientowi nieuzasadnioną przewagę. Radca prawny może natomiast wypowiedzieć pełnomocnictwo w szczególności, gdy klient nie zapłaci umówionego honorarium lub gdy radca prawny utraci zaufanie do klienta. Trzeba w tym kontekście podkreślić, że wymienione okoliczności nie tworzą zamkniętego katalogu, a jedynie wyznaczają pewne rudymentarne elementy systemu mające ułatwić radcy prawnemu odnalezienie adekwatnej, prawidłowej reakcji na rzeczywiste zdarzenia. Co ciekawe, jeszcze bardziej ogólnikowe są ustawowe uregulowania dotyczące kwestii zwolnienie od obowiązku zastępowania strony w procesie. Zgodnie bowiem z art. 118 § 3 zd. 1 k.p.c. jedyną badaną przez sąd przesłanką w tej sprawie jest „ważna przyczyna”. Dla ścisłości: nie istnieje odnosząca się do procedury cywilnej definicja legalna ważnej przyczyny. Także wypowiedzi doktryny (komentatorów) i orzecznictwo nie wyjaśniają jednoznacznie znaczenia wskazanego ustawowego pojęcia skupiając się z jednej strony na przesłankach wynikających z zasad etyki, z drugiej zaś na pewnych obiektywnych okolicznościach uniemożliwiających prowadzenie sprawy (np. długotrwała choroba czy utrudnienia w pełnieniu roli zastępcy procesowego wynikające ze zmianą miejsca zamieszkania pełnomocnika).

Problemem szczególnie delikatnym w tym kontekście jest zagadnienie możności uznania konfliktu sumienia za przesłankę usprawiedliwiającą możność wypowiedzenia pełnomocnictwa lub zwolnienia się od zastępstwa z urzędu. Można wyartykułować tu dwa przeciwstawne stanowiska, z których każde da się zasadnie bronić. Cóż zatem wzbudziło wspomniany niepokój? Otóż zdający po wylosowaniu pytań odnoszących się do możliwości wypowiedzenia pełnomocnictwa lub zwolnienia powtarzali praktycznie słowo w słowo ten sam tekst zawierający najpierw wymienienie przesłanek kodeksowych i ustawowej, a następnie wzmiankę, że konflikt sumienia nie może być uznany za „ważną przyczynę”. Prośba o przedstawienie argumentów popierających to stanowisko spotykała się z zakłopotaniem; i z wyjaśnieniem, że tak napisano w skrypcie. Okazuje się zatem, że aplikanci rezygnowali z samodzielnego rozstrzygnięcia dylematu moralnego poddając się autorytetowi jakiegoś skryptu. Zwróćmy uwagę, że przyjmując za swoją czyjąś opinię nie zastanowili się szerzej nad jej zasadnością, a w szczególności nie zwrócili uwagi na brak jednoczesnego przedstawienia racjonalnej argumentacji popierającej stanowisko deprecjonujące znaczenie sumienia w pracy radcy prawnego. I to właśnie zjawisko może frapować albowiem jedną z fundamentalnych cech naszego zawodu jest konieczność zachowania niezależności przy jego wykonywaniu, to zaś jest uwarunkowane wolnością i odpowiedzialnością za podejmowanie decyzje, w tym za rozstrzygnięcia moralne. Żaden skrypt, żadna książka czy komentarz nie ściągnie z nas tej konieczności korzystania z własnego sumienia, bo oznaczałoby utratę cechy niezależności i tym samym zakwestionowało naszą predyspozycję do wykonywani zawodu. Nawet, gdy nie uznaje się konfliktu sumienia za „ważną przyczynę” mogącą wpłynąć na prawidłowe wypełnianie zadań profesjonalnego pełnomocnika.