I wrócił nasz Orzeł Biały!

0

Na sale sądowe powrócił Orzeł Biały

Nie sposób dziś uciec od codziennych informacji ze świata, zwłaszcza tych politycznych. Zalewają nas zewsząd. Wystarczy na chwilę włączyć radio, nawet w samochodzie, o telewizorze albo Internecie już nie wspomnę. Wiadomości te w ostatnim czasie są zwykle co najmniej nie najlepsze. A jednak odnalazłam pośród nich, właściwie przypadkiem, jedną dobrą, a nawet bardzo dobrą wiadomość. Otóż na sale sądowe Sądu Najwyższego powrócił Orzeł Biały!

Jak głosi legenda, przed wiekami, gdy ziemie między dwiema pięknymi rzekami Wisłą i Odrą pokrywały nieprzebyte bory, w których łatwiej było spotkać tura czy niedźwiedzia niż myśliwego, w poszukiwaniu nowego miejsca osiedlenia przywędrowały tu plemiona słowiańskie. Na ich czele jechali trzej rodzeni bracia: pogodny, płowowłosy Lech, bystry i ruchliwy Czech oraz milczący Rus. Po długiej wędrówce puszcza przerzedziła się i oczom wędrowców ukazała się piękna kraina poprzecinana pagórkami i jeziorami, w których odbijał się błękit nieba. Niezwykły widok zachwycił braci, szczególnie zaś ujął serce Lecha. Na jednym z pagórków bracia dostrzegli ogromny, rozłożysty dąb, a na nim swoje gniazdo zbudował biały orzeł. Ten piękny ptak, na widok zbliżających się ludzi, rozpostarł skrzydła i wzbił się w powietrze. Rus pochwycił za łuk, jednak Lech powstrzymał go, gdyż uznał to za znak, by tu osiąść na stałe i założyć swój gród. Biały orzeł, którego widział na tle zachodzącego purpurą słońca, obrał sobie Lech za godło państwa […]..  (źródło: http://www.sredniawies.pl/czulnia2/legenda2.htm)

Nasz dwumiesięcznik trafia do wielu radców prawnych i aplikantów, ale czytają go również sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, inni prawnicy, a może nawet i politycy. Przed rokiem, w numerze marzec/kwiecień 2016 opublikowałam felieton pt. „Spod znaku zielonego orła”. Nie oczkuję oczywiście od naszych czytelników, by w natłoku ważnych codziennych spraw pamiętali treść felietonu sprzed ponad roku. Przypominając, pisałam wówczas i snułam rozważania o wyższości białego orła na czerwonym tle nad tym zielonkawym, wyciśniętym w metaloplastyce, choć oczywiście dumnie rozpościerającym skrzydła oraz unoszącym głowę przyodzianą w koronę, ponad głowami sędziów Sądu Najwyższego.

Jakież było moje zdziwienie, zaskoczenie ale i radość ogromna, kiedy przeskakując między kanałami telewizyjnymi, natknęłam się pewnego dnia na relację z ogłoszenia orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie znanej powszechnie, budzącej wiele emocji, kontrowersji oraz ścierających się poglądów dotyczących prerogatyw najwyższych władz państwowych, a dotyczących pewnego ułaskawienia. I nagle, przyglądając się sali posiedzeń Sądu Najwyższego, dostrzegłam… orła – polskiego, naszego, znanego każdemu od dziecka – orła białego, na czerwonym tle, w złotej koronie. Dokładnie takiego jak ten, określony w ustawie z dnia 31 stycznia 1980 roku o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych – ze złotą koroną na głowie zwróconej w prawo, z rozwiniętymi skrzydłami, z dziobem i szponami złotymi. Umieszczony w czerwonym polu tarczy pręży się od niedawna dumnie ponad głowami sędziów Sądu Najwyższego. Dokładnie takiego, jakiego widział przed wiekami Lech – białego na tle zachodzącego purpurą słońca. Co prawda jeszcze dość niepozorny, w małej ramce zawieszonej na ścianie, o wiele mniej widoczny niż jego zielonkawy wyciśnięty w szkle kuzyn, ale nasz, ale jest! Nareszcie.

Dokonałam więc zaraz przeglądu dostępnych w Internecie fotografii z sal mieszczącego się w tym samym budynku Sądu Apelacyjnego w Warszawie i tutaj również miłe zaskoczenie – nasz orzeł biały (mały, w ramce) tkwi dumnie obok swojego dalekiego krewnego z jakiegoś kraju, w którym orły są zielone. Wisi nareszcie nasz orzeł ponad głowami składu sędziowskiego, czyniąc zadość majestatowi Rzeczypospolitej. I osobiście wierzę, że nasz „Radca Prawny” przyczynił się do tej jakże ważnej i istotnej zmiany.