Czy Haga osądzi ukraińskie zbrodnie Putina

0

Wojciech Tumidalski

zastępca kierownika działu Prawo w dzienniku „Rzeczpospolita”

Niewykluczone, że tak. W oczy rzuca się bowiem szybkość działania tych organów, które dotąd nie słynęły ze sprawności. Swoje dochodzenie wszczął prokurator przy Międzynarodowym Trybunale Karnym, a i Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości rozpoczął procedowanie wniosku Ukrainy przeciwko Federacji Rosyjskiej.

Puste ławy Rosji

I wstępne wysłuchanie przed tym ONZ-owskim sądem ruszyło bardzo szybko, bo już 7 marca. MTS zaplanował dwa dni na przedstawienie argumentów przez reprezentantów obu stron: skarżącej Ukrainy oraz Rosji. Ale wystarczył jeden dzień, bo okazało się, że Federacja Rosyjska nie skorzysta z możliwości zabrania głosu. Ławy przeznaczone dla Rosji pozostały puste. W tej sytuacji przewodnicząca składowi trybunału amerykańska sędzia Joan E. Donoghue uznała, że wystarczy wysłuchanie argumentów Ukrainy, po czym zakończyła rozprawę.

Warto się przyjrzeć ukraińskiemu wnioskowi i temu, kto go w trybunale przedstawiał. Nad wnioskiem pracowały prawnicze sławy, w tym Harold Hongju Koh, Amerykanin wykładający na Oksfordzie. Pełnomocnikami są też adwokaci Jean-Marc Thouvenin i David Zionts. Jest tu także wiele politycznych podtekstów. Przedstawiciela kraju przed MTS nazywa się „agentem rządu”. W tej sprawie władze w Kijowie postanowiły, że będzie nim Anton Korynewicz, stały przedstawiciel prezydenta Ukrainy w Autonomicznej Republice Krymu (zaanektowanej przez Rosję w 2014 r., czego świat nie uznał). To on powiedział w trybunale: „Rosyjskie fotele są puste, a to mówi donośnie”.

Do marca Rosja mogła korzystać w haskim trybunale z usług francuskiego adwokata Alaina Pelleta. Ale ten zrezygnował. – Niemożliwe stało się reprezentowanie na forach poświęconych stosowaniu prawa kraju, który tak cynicznie nim gardzi – napisał w liście otwartym. Ale to nie dlatego strona rosyjska w Hadze była nieobecna.

Wyjaśnijmy od razu, że nieobecność rosyjskich prawników nie uniemożliwia prowadzenia rozprawy. Trybunał ma sposoby poznania argumentów strony rosyjskiej, korzystając z ogólnodostępnych informacji, jakimi Władimir Putin i inni oficjele uzasadniali działania swych wojsk. Także i to, że wiceprezesem MTS, zresztą orzekającym w tej sprawie, jest sędzia Kirył Geworgian z Rosji. Jest smutną tradycją, że rosyjscy sędziowie trybunałów z Hagi czy Strasburga nie zapominają, skąd pochodzą. Gdy chodzi o trybunał w Strasburgu, warto zauważyć, że wkrótce nie będzie w nim sędziego z Rosji, która oświadczyła, że występuje z Rady Europy – a ETPC jest jej sądem.

Wytrącić broń napastnikowi

Ukraińska skarga ma wytrącić Rosji z ręki jej podstawowy argument uzasadniający agresję – że ta akcja ma pomóc rosyjskojęzycznej ludności obwodów donieckiego i ługańskiego, poddawanej tam rzekomo ludobójstwu przez ukraińskich nacjonalistów. Ponieważ trybunał nie może osądzić zbrodni agresji, prawnicy uciekli się do sposobu: oskarżają Moskwę o złamanie konwencji ws. ludobójstwa w ten sposób, że Rosja fałszywie oskarżyła Ukrainę o dokonywanie tego rodzaju zbrodni. Ukraina liczy na uznanie jurysdykcji MTS i wywodzi to z faktu, że razem z Rosją jest stroną konwencji przeciw ludobójstwu z 1948 r. I ma na to wielkie szanse.

Ukraina nikomu nie grozi, jest odwrotnie – przekonują jej prawnicy i podkreślają, że przypisywanie Ukrainie dokonania ludobójstwa to wypaczenie sensu międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości. Na dowód tego, że to wojska rosyjskie są zbrodnicze, przytoczono sprawę Wołodymyra Rybaka, którego najpierw torturowano, a na koniec zabito za próbę wywieszenia ukraińskiej flagi nad budynkiem komunalnym w okupowanej przez Rosjan wschodniej Ukrainie.

Prawnicy Ukrainy wskazują, że to wrogie działania Rosji są problemem, i grożą jedności państwa ukraińskiego. Podkreślano akcje na terenie elektrowni jądrowych w Czarnobylu i Zaporożu, gdzie dochodziło do wymiany ognia, co rodzi obawy o bezpieczeństwo ludności świata, a nie tylko Ukrainy czy nawet Rosji.

Zależy im na zasądzeniu przez MTS środków tymczasowych, czyli nakazanie Rosji wycofania się z inwazji oraz by nie uzasadniała swych działań rzekomą potrzebą ratowania swych obywateli przed ludobójstwem. Anton Korynewicz wzywał: Rozstrzygajmy nasze spory jak cywilizowane narody. Złóżmy broń i przedstawmy dowody, a Jean-Marc Thouvenin dodał: Trybunał powinien pokazać światu, że prawo międzynarodowe nie jest pustą obietnicą.

Stracą prawo weta w ONZ

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze uznał 16 marca, że inwazja Rosji na Ukrainę jest nielegalna. W związku z tym wydał również zarządzenie tymczasowe, które nakazuje natychmiastowe przerwanie prowadzonych działań zbrojnych. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości to sąd Organizacji Narodów Zjednoczonych i jeśli decyzja MTS nie zostanie wykonana przez Rosję, sprawa trafia na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ale nie byłoby już tak jak zawsze, gdy Rosja wetuje niekorzystne dla niej wnioski. Bo w takiej sytuacji nie miałaby już prawa weta, a z tego mogłyby wyniknąć dalsze sankcje dla Moskwę, wydane już przez ONZ. To dodatkowo utrudniłoby sytuację Rosji, która w wyniku agresji na Ukrainę stała się państwem obłożonym największą liczbą sankcji, wyprzedzając w tym niechlubnym rankingu Iran.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości nie jest jedynym międzynarodowym sądem w Hadze. Drugi to Międzynarodowy Trybunał Karny, którego prezesem jest zresztą aktualnie Polak, prof. Piotr Hofmański, były sędzia Sądu Najwyższego. I do akcji wkroczył już także prokurator MTK Karim Khan, Brytyjczyk. – Po wstępnym dochodzeniu mam uzasadnione podstawy sądzić, że na Ukrainie popełniono zarówno zbrodnie wojenne, jak i przeciw ludzkości – oświadczył, zawiadamiając o wszczęciu swego postępowania.

Ale już wiadomo, że nie będzie ono mogło zbadać wszystkiego. Federacja Rosyjska dokonała bowiem aktu agresji na Ukrainę. Oznacza to także, że najwyższe władze rosyjskie dopuszczają się zbrodni agresji. To czyn opisany w statucie rzymskim, który jest podstawą działania MTK. Problem w tym, że ani Federacja Rosyjska, ani Ukraina nie są stronami statutu trybunału. MTK może jednak wykonywać jurysdykcję wobec sprawców zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa popełnionych w Ukrainie, bo kraj ten jeszcze w 2015 r. uznał kompetencję trybunału, wówczas w odniesieniu do rosyjskich zbrodni po aneksji Krymu, popełnianych w Ługańsku i Doniecku.

Dodajmy, że jurysdykcja MTK ws. zbrodni wojennych na Ukrainie obejmuje nie tylko osoby, które je popełniają, lecz także tych, którzy zlecają ich popełnienie, namawiają do nich czy przyczyniają się do ich popełnienia w jakikolwiek inny sposób. Odpowiedzialność dotyczy zatem także prezydenta, ministrów obrony i spraw zagranicznych
i premiera, gdyż ich immunitety nie stanowią przeszkody w postępowaniu przed trybunałem.

A może trybunał specjalny?

Czy są jeszcze inne możliwości? Owszem, nawet dwie. Jedna to zawarcie umowy wielu państw o powołaniu specjalnego trybunału do osądzenia rosyjskiej agresji – i Rosja tego zablokować nie może. Taki trybunał powołano do osądzenia zbrodni wojennych popełnionych na terenie krajów byłej Jugosławii – i ma on na koncie wiele poważnych wyroków.

Druga opcja to wszczynanie spraw o tę zbrodnię w krajach mających tzw. uniwersalną jurysdykcję, czyli system prawny pozwalający ścigać każde przestępstwo popełnione w dowolnym miejscu na świecie. Tak jest np. w Niemczech i śledztwo już wszczęto. Polska uniwersalnej jurysdykcji nie ma, ale do naszego kraju masowo przybywają ofiary wojny i są podstawy, by wszcząć śledztwo. Tak też uczyniła polska prokuratura, na wniosek ministra Zbigniewa Ziobry. Śledczy z pomocą funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przesłuchują uchodźców, by zebrać dowody zbrodni wojennych ludzi Putina. Kontrowersje budzi moment przesłuchiwania kobiet z dziećmi, które dopiero co w traumie opuściły ogarnięty wojną kraj, pozostawiając tam nierzadko walczących mężów i ojców ich dzieci, ale śledczy bronią się argumentem, że trzeba działać szybko, bo wielu uchodźców może wkrótce opuścić Polskę. Dobrze byłoby jednak, aby nawet w tak skrajnych sytuacjach nie zapominać o prawach człowieka.

Osobną kwestią jest natomiast możliwość ściągnięcia ich przed oblicze haskiego sądu, przesłuchania i osądzenia. Całkowite pokonanie Rosji w tej wojnie jest raczej mało prawdopodobne. Ale nikt nie wie, co mogłoby się zdarzyć po zmianie rządu w Rosji. Czy nowe władze byłyby skłonne pociągnąć do odpowiedzialności ludzi obecnego reżimu
i wydać Hadze swojego byłego prezydenta lub ministra czy generała? Pamiętajmy jednak, że już ewentualny nakaz aresztowania wydany przez MTK oznacza, że Putin dużo mniej by podróżował, bo każde z państw podlegających trybunałowi musiałoby go wydać, gdyby postawił stopę na jego ziemi.