Podróż do krainy uśmiechu

0

Rozmowa z Agnieszką Garnyś, radcą prawnym, mediatorem gospodarczym, podróżniczką zafascynowaną Etiopią.

Agnieszka Garnyś

Radca prawny, prowadzi własną kancelarię w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie gospodarczym, w szczególności w obsłudze dużych kontraktów budowlanych, również na warunkach kontraktowych FIDIC. Autorka książki „Ferenji o Etiopii”.

Na początek pytanie oczywiste: dlaczego akurat Etiopia?

Zaczęłam się interesować tym krajem, kiedy 11 lat temu dostałam książkę o Etiopii. Minęło trochę czasu, zanim odwiedziłam ją po raz pierwszy. Mimo że byłam w wielu krajach, w tym również afrykańskich, żaden wcześniej nie wywarł na mnie takiego wrażenia i nie spowodował, abym miała ochotę tam często wracać. Etiopia jest olbrzymia, trzy razy większa od Polski, więc choć byłam tam kilkukrotnie, żaden z moich planów podróży nie pokrywał się z poprzednim. Etiopia zachwyca swoją różnorodnością, naturą i kulturą. Afryka kojarzy nam się z pustynią, a mało kto wie, że Etiopia położona jest na Wyżynie Abisyńskiej, zatem to w większości górzysty kraj. Najpopularniejsze są góry Semien. Można wejść tam na jeden z najwyższych szczytów – Ras Daszan (4543 m n.p.m.). W kraju tym jest około 20 parków narodowych, a dziewięć z nich wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Będąc w Etiopii, jesteśmy o osiem lat młodsi – obecnie jest tam rok 2013, a każdy dzieli się na 13 miesięcy, więc slogan turystyczny „13 miesięcy słońca” jest prawdą.

Co trzeba koniecznie zobaczyć?

Są dwie główne turystyczne trasy. Pierwsza to tzw. historyczna północ obejmująca źródło Nilu Błękitnego z drugim co do wielkości w Afryce wodospadem Tys Ysat, miasta: Bahyr Dar położone nad jeziorem Tana i z ukrytymi na wyspach klasztorami, Gonder z warownym zamkiem, Aksum z legendarną Arką Przymierza, a także góry Semien i Lalibelę, czyli kompleks 11 monolitycznych kościołów wykutych w skałach. Lalibela zwana jest ósmym cudem świata, drugą Jerozolimą. Wrażenie, które robi wędrówka wśród skalnych labiryntów, jest niezapomniane. Druga trasa wiedzie na południe, do doliny Omo. Obejmuje wizytę w wioskach plemion, m.in. takich jak Karo (z charakterystycznie wymalowanymi ciałami), Mursi (z glinianymi krążkami w ustach), Hamer, Dorze, Konso, Dassanech (żyjącego na terenach pustynnych). Każda z grup jest zupełnie inna, ma swoje zwyczaje i kulturę. To jeden z niewielu regionów na świecie, gdzie ludzie wciąż żyją życiem, jakie wiedli od tysięcy lat.

Ponadto każdemu, kto lubi adrenalinę, polecam wspinaczkę do kościołów w Tigraju, które położone są na szczytach skał. Najbardziej niedostępny jest Abuna Yemata Guh, znajdujący się na wysokości 2580 m n.p.m. Odwiedza go podobno zaledwie 900 osób rocznie. Kolejnymi niezapomnianymi przeżyciami są wyprawa do depresji Danakil – najgorętszego miejsca na świecie, gdzie nie ma zupełnie życia, nawet bakterii ‒ noce pod gwiazdami oraz wędrówka do aktywnego wulkanu Erta Ale. Nie można też pominąć muzułmańskiego miasta Harer, w którym główną atrakcją jest karmienie dziko żyjących hien.

Jacy są Etiopczycy?

Trudno jest powiedzieć o Etiopczykach w ogólności. Zamieszkuje tu około 77 różnych grup etnicznych, z których każda ma swój własny język. Językiem urzędowym jest amharski. Ale gdyby spróbować ich opisać, to powiedziałabym, że Etiopczycy to przemiły i bardzo uprzejmy naród. To, z czym możemy jako Polacy mieć problem, to to, że nie mówią wprost. Jest to etiopski sposób komunikacji, który ma również swoją nazwę „wosk i złoto”. Pod warstwą „wosku” kryje się prawdziwy przekaz. My mówimy bezpośrednio, że coś nam się nie podoba, a Etiopczyk swoje niezadowolenie będzie wyrażał wieloma słowami, grzecznie i tak, aby nas w żaden sposób nie urazić. Nie zawsze jest to dla nas zrozumiałe. Etiopia to też wiele religii. Etiopski Kościół Prawosławny Tewahedo jest religią wiodącą. Ale duży procent stanowią również muzułmanie, są też religie plemienne czy animiści. Kraj zwany jest krainą uśmiechu – co wiele mówi o Etiopczykach.

Czy jest bezpiecznie? Na swych stronach MSZ odradza wyjazdy do tego kraju.

Radzę, aby faktycznie sprawdzać informacje o bezpieczeństwie, najlepiej w prasie czy poprzez osoby tam zamieszkujące. Bywają zamieszki o mniejszej lub większej skali, ale lokalna firma nie zabierze nas w miejsce, gdzie bylibyśmy zagrożeni. Osobiście nigdy do tej pory nie czułam niebezpieczeństwa, a komunikaty MSZ są mniej więcej takie same od lat.

Jak zorganizować wyprawę do Etiopii? Myślę tu o normalnych, popandemicznych czasach (oby nadeszły!) i niekoniecznie w stylu all inclusive…

Etiopia jest obecnie otwarta dla turystów. Jedynym wymogiem jest wykonanie testu PCR na 120 godzin przed przylotem, zatem nie trzeba czekać na zakończenie pandemii.  Z własnego doświadczenia mogę polecić wycieczki organizowane przez lokalnych tour operatorów. Zarówno czas, jak i miejsca, które możemy odwiedzić, dostosowujemy indywidualnie do naszych potrzeb. Osobiście jeżdżę z zaufanym organizatorem Wisdom Ethiopia Tours. Jego właściciel Minyahl Fenta ma ogromną wiedzę o Etiopii, z nim też konsultowałam merytorycznie treść mojej książki, w szczególności w kwestiach religii. Z nim też współpracuję, pomagając naszym rodakom zorganizować wyjazdy. Miejscowa firma zapewni nam wszystko: od dobrego noclegu poprzez doświadczonego kierowcę po posiłki w bezpiecznym dla naszych żołądków miejscu. Pamiętać trzeba, że Etiopia nie jest tanim dla turystów krajem. Przede wszystkim dlatego, że z turystą współpracuje wiele osób: kierowca, anglojęzyczny przewodnik, lokalni przewodnicy oraz skauci, którzy nam towarzyszą w wielu miejscach. Opłacić trzeba też bilety wstępów. Noclegi mają różną cenę. Możemy spać w tańszych hotelach lub ekskluzywnych lodge`ach (od ok. 70 do 100 dol. od osoby za noc) położonych w przepięknych miejscach. Ponadto w Etiopii w takich miejscach jak hotel, restauracja itp. funkcjonują cenniki dla ferenji, czyli przybyszów. Nawet przydrożna kawa kosztuje nas więcej niż miejscowych. Można również jechać zupełnie na własną rękę, ale nie sądzę, aby aby w ten sposób dało się znacząco zmniejszyć koszty. Zatem maseczki na usta i w drogę!

Z pewnością warto sięgnąć po pani publikacje dotyczące Etiopii. Jak do nich dotrzeć?

Książkę „Ferenji o Etiopii” wydałam w kilkunastu egzemplarzach. Tylu, ilu było na nią chętnych. Obecnie można zakupić ją bezpośrednio u mnie w formie e-booka. Myślę, że jest to dosyć unikatowa pozycja. Zawiera wiele ciekawostek zarówno o Etiopczykach, jak i ich kulturze i religiach, z którymi do tej pory nie spotkałam się w innych dostępnych w Polsce książkach. Oczywiście zawiera też opisy miejsc, które warto zobaczyć, bowiem chciałabym, aby każdy pokochał ten kraj tak jak ja.

Rozmawiał Krzysztof Mering