O ekspresji twarzy

0

Sztukę odczytywania losu ludzkiego z dłoni znamy niemal wszyscy. Wpatrywaliśmy się nieraz w „linię życia”, zastanawiając się, czy jest ona wystarczająco dla nas długa. Chociaż wiemy, że w niektórych kulturach ten sam ruch głowy wcale nie oznacza tego samego, to jednak przykładowo przyjmujemy, że uśmiech oznacza szczęście, a marszczenie brwi przygnębienie. Czy jednak można odnaleźć wspólny mianownik dla ludzi i wskazać, że określona mimika twarzy jest dla nas wszystkich wspólna i niesie określony ze sobą sygnał? 

W sumie można byłoby się odwołać do pism, które zostały napisane już ponad dwa tysiące lat temu. Prym w tym temacie wiedli starożytni Grecy i Chińczycy, którzy właśnie w regularnej obserwacji mimiki twarzy upatrywali możliwości oceny, jakim człowiekiem ktoś był lub będzie. Przykładowo Arystoteles nie darzył zbytnią atencją osób, które miały nosy jak kartofel, ponieważ wskazywało to jego zdaniem na brak ich wrażliwości, a wręcz skłonność do nikczemności. Dzieła te, choć oparte na niejednokrotnie wnikliwej osobistej obserwacji, nie sprostałyby jednak współcześnie stawianym przed tego typu badaniami wymaganiom naukowym. Wyzwania tego podjęła się jednak wybitna psycholożka Lisa Feldman Barrett z bostońskiego Northeastern University, która wraz z zespołem naukowców z innych ośrodków naukowych przeanalizowała niezliczoną ilość prac naukowych poświęconych związkowi mimiki twarzy z określonymi dla nas wszystkich emocjami[1].

Jakie płyną wnioski z tego badania? W sumie można stwierdzić, że to, iż nie wszyscy się uśmiechamy, nie oznacza, iż nieuśmiechający są nieszczęśliwi. Innymi słowy nie ma podstaw, by sądzić, że istnieje związek pomiędzy mimiką twarzy a uniwersalnymi emocjami ludzi. Przykładowo badacze zauważyli, iż ludzie mieszkający w miastach, kiedy chcą okazać złość, jedynie w 30% mają „groźne spojrzenie” (ang. scowl). Oznacza to, że w 70% złość taka okazywana jest w inny sposób. Ponadto „groźne spojrzenie” może wiązać się z innymi badanymi emocjami, np. niesmakiem, strachem, szczęściem, smutkiem czy też zaskoczeniem. Dziur więc w teorii „wyczytania twarzy” jest zbyt wiele…

Naukowcy na szczęście zgadzają się, że mimika twarzy niesie ze sobą wiele sygnałów, które są istotne we wszelakiej naszej komunikacji, czy to emocjonalnej, czy społecznej. Przygotowali oni zatem wiele rekomendacji, które mogą pozwolić w przyszłości na uzyskanie precyzyjniejszych wyników badań w tym zakresie. Wyselekcjonowali kilka obszarów z dotychczasowych badań, np. kontekst przeprowadzanych badań jest intensywnie dyskutowany, ale mierzony w niewystarczającym stopniu szczegółowości, dlatego też należy nim manipulować, aby sprawdzić, czy te same ruchy twarzy występują, jeżeli on się zmieni. 
W przypadku badań międzykulturowych badacze zauważyli również, że jest ich w sumie niewiele i prowadzone są w ograniczonym zakresie, dlatego też technologia powinna być wykorzystywana szerzej, aby gromadzić większą liczbę zdjęć i sekwencji wideo twarzy z różnych miejsc na świecie. 


[1]                Zob. L. Feldman Barrett, R. Adolphs, S. Marsella, A. M. Martinez, S. D. Pollak, Emotional Expressions Reconsidered: Challenges to Inferring Emotion From Human Facial Movements, Psychological Science in the Public Interest 2019, vol. 20, nr 1, s. 1–67.