Miejcie odwagę

0

Krzysztof Mering – dobry duch redakcji „Radcy Prawnego” – napisał do mnie:  „Skończyłeś kadencję, może napiszesz coś fajnego, ale inaczej”. Coś fajnego… 

Właśnie skończyłem autoryzację wywiadu, w którym powiedziałem wszystko, co powinno być powiedziane. Hm! Może o czymś zapomniałem? Jest 11 listopada. Szczególny dzień. W telewizji Marsz Niepodległości na przemian z komunikatami o liczbie zachorowań na koronawirusa i wolnych łóżek. Race. Policja. Liczba wolnych respiratorów.

Rozpoczyna się reportaż o sędzim Strzemboszu. Historia prawdziwa wyjątkowego człowieka. Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego demokratycznej Polski. Wybucha stan wojenny, Strzembosz wspomina, jak żegna się z żoną, która mówi do niego: „Żeby ci nie zabrakło odwagi”. Odwaga – wielkie słowo…

Niedawno w jednej z gazet przeczytałem swoisty „akt oskarżenia”. „Oskarżam Was – sędziowie, adwokaci, prokuratorzy, radcowie i wszyscy, którzy prawo powinni mieć w sercu. (…) Bez Was nie byłoby fasadowego Trybunału Konstytucyjnego, niekonstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa, udawanego sądu dyscyplinarnego w budynku Sądu Najwyższego” – napisał w liście otwartym opublikowanym w poczytnym dzienniku sędzia Maciej Czajka… „Oskarżam moich kolegów i koleżanki sędziów. Tych, którzy udają, że wyrzucili telewizory i nie mają dostępu do internetu, za to, że nie widzą zła, które się dzieje – indywidualnego i systemowego (…). Oskarżam Was – adwokaci, prokuratorzy, radcowie i wszyscy inni, którzy prawo powinni mieć głęboko wyryte w sercu. (…) Oskarżam Was, którzy 
w zaciszu kancelarii zawodowo poklepujecie po plecach tych nielicznych, mówiąc »dobra robota«, »podziwiam cię«, ale każdy grosz przeznaczacie na budowanie własnej pozycji i szczęścia”.

Ma Pan rację, Panie Sędzio, oskarżeni są ci, którzy nie przyszli na Marsz Tóg, bo „bolało ich kolano”. Ci, którzy właśnie w ten dzień pechowo leżeli złożeni infekcją. I ci, którzy wybrali imieniny u cioci lub dyskotekę.

Oskarżeni są ci, którzy zza szyby restauracji hotelu Sheraton, jedząc spokojnie lunch, patrzyli z lekceważeniem na protestujących przed sejmem w sobotni gorący wieczór. Oskarżeni są również ci, którzy napisali na Facebooku, że to ich „nie dotyczy”. Oskarżony jest redaktor wydania niepublicznej telewizji, który wolał transmisję wizyty zagranicznej księżniczki od dramatycznych wystąpień wybitnych autorytetów prawniczych w sejmie. Oskarżeni są ci, którzy, siedząc wygodnie w fotelach, właśnie wtedy grali 
w internetowe gry lub oglądali filmy. Oskarżeni są wszyscy ci, których nie zdołam wymienić, którzy „nie mieli czasu”, „byli zapracowani i zmęczeni” i „których to nie dotyczyło”.

Oskarżeni są dziś wszyscy, którym zabrakło odwagi…

Ale są też i tacy, którym odwagi nie zabrakło. Którzy stali przed sądami w nadziei, że sprawiedliwość zatryumfuje. Którzy bronią tych, którzy są inni, a nie stanowią większości. Którzy w protestach i marszach protestowali przeciwko niesprawiedliwości. Ci, którzy stanęli w obronie szykanowanych i upadlanych przez władzę. To ci, którzy mimo wszystko uznali, że nie wolno milczeć. Ci, którzy znaleźli w sobie odwagę, ryzykując wszystko.

I nieważne, czy mają 82 lata czy 18 lat.

To o nich Jacek Wójcicki śpiewa wiersz Adama Asnyka. Śpiewa o nadziei i odwadze: „Miejcie odwagę, nie tę jednodniową, lecz tę, która nie da zepchnąć się ze swego stanowiska. Miejcie odwagę! Nie tę tchnącą szałem, lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża”.

Miejcie odwagę…