Kaizen, amerykańscy lotnicy i polityka

0

Dlaczego wszystkie komisje wszystkich organizacji na całym świecie przesyłają swoje opracowania w ostatni dzień? Dlaczego siadamy do sporządzania swoich raportów w ostatniej chwili? Dlaczego zwlekamy z odpowiedziami na maile i odkładamy je, choć spokojnie mamy czas, by to zrobić? Dlaczego zakupy przed świętami większość z nas robi w ostatni dzień? Przecież, wiemy o „ostatecznych terminach”, możemy to bezstresowo zrobić wcześniej. A jednak tak nie robimy.

Winien jest nasz mózg. Jest tak zaprogramowany, by koncentrować się na rzeczach, które dostarczają nam natychmiastowej przyjemności lub nagrody. Dlatego nie odkładamy na emeryturę i dlatego nie interesują nas ubezpieczenia na życie. Innym powodem jest dążenie do perfekcjonizmu („jeszcze poprawię”), obawa przed oceną i przed tym, że nie sprostamy wyzwaniu…

Niestety, odkładanie na później, jak ustalił prof. Roy Baumeister z Florida State University wywołuje u „odkładaczy” to, iż są bardziej zestresowani i zadowoleni z życia. Co robić? Jedna z rad polega na podzieleniu pracy na etapy. Model podziału na drobniejsze elementy stosuje się w procesie wprowadzania zmian.

Kaizen to filozofia wprowadzania zmian małymi krokami. Zmiany przerażają, zakłócają nam dobre samopoczucie. Powodują dyskomfort i niepokój. Pojawia się lęk i opór przed „nowym”. Różnie wyjaśniano te reakcje i opór przed zmianami.

Bardzo ciekawe wyjaśnienie daje neuropsychologia: lęk przed zmianą jest zakotwiczony w naszym mózgu. Kiedy myślimy o zmianie, do gry wkracza ciało migdałowate. Kontroluje ono reakcję „walcz” lub „uciekaj”. Jego rola polega na stymulowaniu naszego ciała do działania w obliczu niebezpieczeństwa. Gdy pojawia się zagrożenie, ciało migdałowate uruchamia nasze mięśnie oraz spowalnia racjonalne myślenie (które mogłoby upośledzać reakcje walki lub ucieczki).

Ciało migdałowate działa 24 godziny na dobę. Bez przerwy. Alarm włączany jest za każdym razem, kiedy pojawi się coś, co zakwalifikowane może być, jako niebezpieczeństwo. Nieważne czy to jest spotkanie z kimś, kogo nie znamy, czy też jazda drogą, po której jeszcze nie jechaliśmy.

Kaizen – metoda małych kroków pozwala na oszukanie ciała migdałowatego, pozwala pokonać lęk przed zmianą. „Małe działania”, osłabiają stres i dyskomfort.

Nasz mózg został tak zaprojektowany, by przeciwstawiać się zmianom. Małe kroki: po pierwsze pozwalają ominąć lęk, po drugie tworzą w mózgu nowe połączenia neuronowe, dzięki czemu nasz mózg, bez zastrzeżeń, włącza się w nowe działanie.

To specyficzne działanie naszego mózgu zostało wykorzystane w trakcie wojny koreańskiej w latach 50 ub. wieku. Zastosowana wtedy procedura zmiany przekonań opisana została potem jako „pranie mózgu”. Wywołała szok w Stanach Zjednoczonych, kiedy amerykańscy lotnicy wracający z niewoli określali się, jako zwolennicy komunizmu i przeciwnicy USA. Co się stało? Strażnicy rozmawiali z jeńcem, zachęcając go do szczegółowego opisu funkcjonowania instytucji amerykańskich. Padało pytanie: „No, ale czy jest coś wśród tego wszystkiego, o czym mówisz, z czego nie jesteś zadowolony?”. „No, jest” – odpowiadał Amerykanin. „Czy możesz nam o tym opowiedzieć?”. „Tak”– brzmiała odpowiedź. I to był początek końca. Potem padała kolejna prośba: „Czy to wszystko, o czym nam powiedziałeś, mógłbyś nam opisać?” i następna: „Skoro napisałeś nam to, czy możesz nam to odczytać przez radiowęzeł?”. Po jakimś czasie jeniec zaczynał z „własnej i nieprzymuszonej” woli identyfikować się z poglądami antyamerykańskimi, konsekwentnie przedstawiał kolejne argumenty i kolejne…

Profesor Cialdini, ekspert od technik wywierania wpływu, nazwał to działanie „regułą zaangażowania i konsekwencji”. Można zadać pytanie, dlaczego jest taka skuteczna? Pragniemy zachować spójność pomiędzy pierwszą (pozornie niewinną) deklaracją a kolejnymi krokami. Chcemy być konsekwentni. Im większe pierwsze zaangażowanie, tym większa konsekwencja w działaniu.

Wróćmy jeszcze do małych kroków, nie budzących niepokoju w nas (bo, jak powiedzieliśmy nasz system alarmowy – ciało migdałowate, nie reaguje na małe zmiany). Technikę małych kroków wykorzystują policje i służby specjalne na całym świecie. Używają jej też politycy. Drobna zmiana w przepisach przemknie niezauważona, kolejna niewielka również. Wiele małych zmian – po jakimś czasie może okazać się drastyczną zmianą systemową.

Co robić? Po pierwsze nie zostawiajcie nic na koniec, róbcie to małymi krokami. Po drugie: bądźcie czujni – świat wokół nas jest dziś pełen manipulatorów.

felieton.bobrowicz@kirp.pl