Nowe technologie w pracy prawników: rewolucja czy ewolucja

0

Rozwój nowych technologii, a w szczególności sztucznej inteligencji, wymusi zmiany w wielu branżach gospodarki i dziedzinach życia. Nowa rzeczywistość dosięgnie także branżę prawniczą. Dobrze więc, aby prawnicy mieli tego świadomość i byli przygotowani na zmiany. Także finansowo. Pójście z duchem czasu będzie bowiem wymagało nakładów – uważa dr Agnieszka Besiekierska, kierująca praktyką nowych technologii w kancelarii Noerr Biedecki sp. k.

W 2016 r. media informowały o nowym prawniku w amerykańskiej kancelarii BakerHostetler, czyli inteligentnym programie Ross, działającym na najnowszej generacji komputerze Watson wyprodukowanym przez firmę IBM. Kancelaria wykupiła licencję na Rossa, który pełni funkcję analityka wyszukującego informacje. Czy tak wygląda przyszłość branży prawniczej?

Myślę, że jest to nieuniknione. Nowe technologie wkraczają do wszystkich sektorów gospodarki i wszystkie branże będą musiały się do tych nowych warunków dostosować. W przestrzeni publicznej funkcjonuje nawet określenie zapożyczone z języka angielskiego jako disruptive technology, które często jest tłumaczone na język polski jako „przełomowa technologia”. W dosłownym tłumaczeniu przymiotnik ten pochodzi od słowa „zniszczenie” i oznacza technologię, która de facto „wywraca do góry nogami” daną usługę czy całą branżę. W efekcie nagle okazuje się, że np. popularne jeszcze w latach 90. książki telefoniczne są już obiektem muzealnym. Dziś już nikt ich nie potrzebuje, gdyż wszystkie dane kontaktowe znajdują się w internecie, a możemy do nich zawsze dotrzeć za pomocą smartfona. Rzeczywistość zmienia się w ogromnym tempie na naszych oczach i w nieprzewidywalnym do końca kierunku, dlatego przyjęcie założenia, że zmiany nie będą dotyczyły prawników, bo nasz zawód jest inny niż wszystkie, a branża prawnicza będzie wyglądała zawsze tak samo, jest niewłaściwym podejściem. Myślę, że wydawcy książek telefonicznych też uważali je za absolutnie niezbędne i niezastępowalne.

W jakim stopniu nowe technologie zmienią branżę prawniczą?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna. I w zasadzie jest to pytanie dla wizjonerów, takich jak np. Richard Susskind.

Ten, który wieści, że za 20 lat nastąpi koniec ery prawników?

Ten sam. Jego wizje – a koncentruje się on nie tylko na nowych technologiach w branży prawniczej, lecz także na nowych modelach świadczenia usług prawnych – faktycznie się spełniają i wydaje się, że zmierza to we wskazanym przez niego kierunku. Dziś trudno jest jednak precyzyjnie wskazać zakres zmian, ale jedno jest pewne: zmiany są nieuniknione. Czy nowe technologie zagrożą prawnikom i doprowadzą do tego, że zawód prawnika przestanie istnieć? Według mnie – nie. Zmianie ulegnie natomiast na pewno sama forma wykonywania zawodu prawnika.

Jak w takim razie będzie pracował prawnik?

Nowe technologie sprawią, że praca prawnika będzie bardziej efektywna. Takie zresztą jest oczekiwanie klientów, żeby nie płacić za kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt godzin badania prawnego. Dzięki rozwiązaniom informatycznym proces znalezienia istotnych informacji będzie znacząco krótszy. W gestii prawnika pozostanie natomiast sprawdzenie wyników oraz ich krytyczna ocena. Czyli prawnikowi przypadnie w udziale ambitniejsze zadanie. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że dzięki nowym technologiom praca prawnika stanie się jeszcze ciekawsza.

Czy jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie wyglądało to „wchodzenie” nowych technologii?

Myślę, że nowe technologie wejdą w te miejsca, gdzie są najbardziej potrzebne. Pomijając kwestie programów wspierających zarządzanie kancelariami prawnymi czy programów księgowych, czyli rozwiązań IT, które nie są bezpośrednio związane z pracą prawnika, nowe technologie w pierwszej kolejności będą wdrażane do wsparcia czynności wymagających zaangażowania dużych zasobów ludzkich, powtarzalnych i monotonnych, na przykład polegających na przeglądaniu dużej liczby dokumentów, tak jak odbywa się to np. w procesach due diligence. To jest ogromne pole do zastosowania nowych technologii, i to w zasadzie już się dzieje w dużych, zazwyczaj amerykańskich, kancelariach prawnych. Bez względu jednak na to, czy w grę będzie wchodziło przeglądanie dużej liczby dokumentów, wypełnianie dużej liczby tych samych formularzy czy inne żmudne, powtarzające się czynności, pojawia się pytanie, co stanie się z młodymi prawnikami, dla których te zadania były do tej pory nauką zawodu.

Staną się niepotrzebni?

W zasadzie ich praca stanie się niepotrzebna. Bez odpowiedzi pozostaje wciąż pytanie, w jaki sposób będą oni nabywali umiejętności. Do tej pory kariera prawnika w dużej kancelarii rozpoczynała się w ten sposób. Tak zdobywało się szlify. Rozwój nowych technologii sprawi, iż trzeba będzie poszukać nowych metod kształcenia prawników i to już na poziomie uniwersyteckim, później podczas aplikacji. Na razie brak jest strategii w tym zakresie.

Jak bardzo odległa czasowo jest dla polskich prawników ta nowa rzeczywistość?

To się już dzieje, chociaż jeszcze nie zawsze jest widoczne na zewnątrz. Już na obecnym etapie rozwoju techniki komputer jest tylko bramą, interfejsem, bo to, co ważne, bardzo często znajduje się poza nim: na serwerach kancelarii czy serwerach firm oferujących usługi świadczone w tzw. chmurze. Takim narzędziem są programy wspomagające wspólną pracę nad dokumentem, czyli platformy umożliwiające sprawne korzystanie z dokumentów. Już dziś prawnicy w kancelariach sieciowych mają dostęp do oprogramowania umożliwiającego wszystkim prawnikom kancelarii pracę na jednym i tym samym dokumencie. W ten sposób każdy może w dowolnym momencie do niego wejść i nanieść w nim jakieś własne poprawki czy wręcz coś dopisać. A następnym krokiem jest wspólna platforma do pracy, wykorzystywana przez klienta i kancelarię, szczególnie gdy kancelaria na stałe współpracuje z klientem. Już dziś dostępne są tzw. analizy predykcyjne pozwalające oszacować ryzyko przegrania czy też szanse na wygranie sporu. W tym kontekście są one jednak bardzo mocno związane z rynkiem amerykańskim i specyfiką procesu w Stanach Zjednoczonych. Obsługę klientów umożliwiają tzw. chatboty, czyli programy umożliwiające konwersację z klientem, które są popularne w innych branżach, np. finansowej czy ubezpieczeniowej. My, prawnicy, do tej pory nie korzystaliśmy z takich narzędzi, bo jesteśmy bardziej konserwatywni i uważamy, że klient oczekuje od nas osobistego kontaktu. Może jednak mylimy się i chatboty mogłyby być wykorzystywane do udzielania prostych porad prawnych czy chociażby budowania relacji z potencjalnym klientem. Może to jest już ten czas. Kwestie związane z wpływem nowych technologii na branżę prawniczą spotykają się z ogromnym zainteresowaniem, szczególnie jeśli zostaną opatrzone kontrowersyjnym tytułem takim jak „Czy sztuczna inteligencja zastąpi prawników”. Na spotkania poświęcone nowym technologiom w branży prawniczej przychodzi szczególnie wielu prawników z działów prawnych w branży finansowej, w której od lat tempo wprowadzania nowych technologii jest ogromne. Tam pytanie, czy zawód prawnika nie zniknie za 10 lat, jest szczególnie aktualne. Jeśli chodzi o ramy, to należy pamiętać o specyfice naszego rynku, którego nie można porównywać z kwitnącym i olbrzymim rynkiem usług prawniczych w Stanach Zjednoczonych. Stąd pojawia się pytanie, na ile nasz rynek jest atrakcyjny dla dostawców rozwiązań IT przeznaczonych dla prawników i czy w ogóle będą oni zainteresowani wejściem z takimi produktami na polski rynek. Jednym z wniosków raportu, który został przygotowany z inicjatywy Polskiego Związku Pracodawców Prawniczych, jest postulat wyjścia z inicjatywą ze strony samych prawników. Tak aby pokazać, że polscy prawnicy widzą potrzebę zmian, że chcą je wdrażać, że chcą być motorem tych zmian.

Czy Unia Europejska dostrzega nowe technologie w kontekście usług prawnych?

Na poziomie Unii Europejskiej zauważono, że Europa zostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Chinami, czyli krajami, które zdecydowanie poszły do przodu pod względem rozwoju nowych technologii, w szczególności zaś sztucznej inteligencji. Jest to zdecydowanie niekorzystny trend, który musi się zmienić. Na taką potrzebę działań w zakresie rozwoju sztucznej inteligencji wskazuje komunikat Komisji Europejskiej z kwietnia 2018 r., w którym mowa jest o konieczności wprowadzenia regulacji, które nadążając za duchem czasów, nie będą hamowały rozwoju nowych technologii, a jednocześnie będą adresowały niebezpieczeństwa związane ze sztuczną inteligencją. Wszystkie podnoszone przez UE kwestie nie odnoszą się wprawdzie wprost do branży prawniczej, lecz dotykają najważniejszych zagadnień, jak chociażby odpowiedzialności za działania rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji. Ta odpowiedzialność znacząco różni się od klasycznej odpowiedzialności producenta za produkt niebezpieczny. W przypadku sztucznej inteligencji wpływ producenta na bezpieczeństwo produktu jest nieporównywalnie mniejszy. Wynika to z faktu, iż bazowe rozwiązanie jest przygotowane przez programistów, ale potem rozwija się w dużej mierze niezależnie od woli producenta, bazując na danych pochodzących od użytkownika. Dlaczego zatem producent rozwiązania opartego na sztucznej inteligencji ma odpowiadać na zasadzie ryzyka, tak jak jest to w przypadku aktualnie obowiązującego modelu odpowiedzialności za produkt niebezpieczny?

Czy w ogóle możliwe jest stanowienie wymiaru sprawiedliwości przez sztuczną inteligencję?

Być może będzie tak w bardzo odległej przyszłości… Motorem zmian jest jednak biznes, a dopiero gdzieś w dalszej kolejności państwo, administracja. Chociażby z tego względu.

Na razie nie musimy się więc bać rozstrzygania spraw przez elektronicznego sędziego…

Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której elektroniczny sędzia jest wykorzystywany w prostych sprawach związanych np. z płatnościami, ale nie wyobrażam sobie, by maszyna miała decydować o aspektach etycznych i moralnych czynu, o tym, czy człowiek zawinił, czy też nie, oraz czy i jaką powinien ponieść karę. To przekracza moje wyobrażenia. Być może świadczy to o moim ograniczeniu…

Co powinna robić kancelaria, by nie zostać w tyle?

Myślę, że przede wszystkim należy śledzić postęp technologiczny i interesować się nowymi rozwiązaniami w branży prawniczej. W samorządach zawodowych prawników niektórych stanów USA, tzw. State Bar Associations, czyli odpowiednikach polskich okręgowych izb radców prawnych oraz okręgowych rad adwokatów, już dziś obowiązuje wymóg uczestniczenia w szkoleniach dotyczących nowych technologii w pracy prawnika. Takie szkolenia to jeden z elementów obowiązku dokształcania się spoczywającego na prawnikach. Trzeba być świadomym nadchodzących zmian, podobnie jak nakładów, jakie będzie musiała ponieść polska branża prawnicza, by spełnić oczekiwania klientów, chcąc dostosować się do nowej rzeczywistości. Młodzi ludzie wchodzą w dorosłe życie ze smartfonami w ręku.

Swoje relacje budują w wirtualnym świecie, w mediach społecznościowych. Dziś to są nastoletni, dwudziestokilkuletni ludzie, którzy dopiero rozpoczynają karierę zawodową, ale już za 10–15 lat to będą prezesi firm, klienci prawników. Ich aktywne uczestnictwo od najmłodszych lat w cyfrowej rzeczywistości będzie miało ogromny wpływ na oczekiwania co do pracy prawnika.

Jaki zatem będzie rynek w przyszłości?

W przyszłości możemy spodziewać się zmniejszenia rynku klasycznego doradztwa i tego, że bardziej potrzebny będzie jeden ekspert-specjalista, który rzuci okiem na finalną wersję dokumentu, zamiast czterech innych prawników przeszukujących literaturę czy orzecznictwo. Być może część prawników w Polsce będzie musiała się przekwalifikować i łączyć wiedzę prawniczą z wiedzą informatyczną, bo ktoś będzie musiał przecież tworzyć nowe narzędzia informatyczne dla branży prawniczej, a potem je ulepszać. W mojej ocenie zmiany najboleśniej odczują małe, kilkuosobowe, kilkunastoosobowe kancelarie obsługujące biznes, którym trudniej będzie sprostać wyzwaniom nowych czasów. Natomiast kancelarie, choćby jednoosobowe, ale świadczące usługi dla osób prywatnych, będą musiały dostosować się do nowej rzeczywistości na samym końcu.