ASYMETRIA

0

W latach 90. obowiązywały różne sposoby skutecznego egzekwowania długów. Od razu dodam, że były to na ogół sposoby pozasądowe, choć niekoniecznie ADR (Alternative Dispute Resolution). Postępowania sądowe były długotrwałe, a ich wynik trudny do przewidzenia.
A czas to pieniądz. W styczniu 1991 r. odsetki ustawowe wynosiły… 720% rocznie. To nie żart.

Tomasz
Działyński
-radca prawny, rzecznik prasowy OIRP w Poznaniu

O metodach z pogranicza prawa pisać z oczywistych powodów nie będę, choć warto ze względów czysto historycznych wspomnieć o roli kombatantów z Afganistanu. Spadało natomiast zapotrzebowanie na prawników procesowych.

Poznałem wtedy pewnego pana w średnim wieku, który z komornikiem przyjechał do mojego klienta zająć na cele egzekucyjne towar w magazynie. Miał legalnie działającą firmę windykacyjną. W krótkiej rozmowie przyznał się, że zakładając ją, skorzystał z własnych doświadczeń.

„Miałem spore długi i przeciętnego, niezbyt drogiego młodego prawnika, który jednak wystarczał, aby skierowane przeciwko mnie pozwy miesiącami 4czekały na swoją sądową kolejkę. Wydawało mi się, że kontroluję sytuację. Aż tu jednego dnia odwiedził mnie komornik z tytułem egzekucyjnym, wystawionym w oparciu o wyciąg z ksiąg bankowych jakiegoś banku spółdzielczego. Pojawił się niepodziewanie, więc bardzo skutecznie wyegzekwował ode mnie to, czego chciał. Oczywiście głośno protestowałem, podkreślając, że z żadnym bankiem spółdzielczym nic mnie nie łączy. I wtedy dowiedziałem się, że na podstawie cesji bank wszedł w prawa mojego wierzyciela i korzystając ze szczególnych bankowych regulacji dotyczących bankowego tytułu wykonawczego, prowadzi egzekucję bez konieczności kierowania sprawy do sądu. I tak oto powstał pomysł założenia firmy windykacyjnej” – mówił nie bez dumy.

Banki weszły wtedy w dziedzinę działalności, która na ogół nie kojarzyła się z bankowością. A ja poznałem przy okazji paru prawników, młodych, lecz już doświadczonych, potrafiących niekonwencjonalnie spojrzeć na obowiązujące przepisy. Związani z bankami, w których pracowali na co dzień, podejmowali się windykacji, która już z systemem bankowym nie miała wiele wspólnego. Z czasem okazało się, że angażowali się w procedury windykacyjne zarówno po stronie wierzycieli, jak i dłużników. Innymi słowy, w zależności od tego, kto udzielił im zlecenia, windykowali bądź bronili przed windykacją. Nikt nie rozważał zagadnień etycznych. Liczyła się kasa.

Młodość ma swoje dobre i złe strony. Jest niecierpliwa i ma skłonność do podejmowania nadmiernego ryzyka. Braki doświadczenia nadrabia często tupetem i arogancją. Widać to po statystykach wypadków drogowych. Ale często te właśnie cechy są niezbędne dla osiągnięcia sukcesu. Dzisiaj na rynku usług prawnych jest duża konkurencja. Znalezienie sobie na nim wartościowego miejsca to trudna sztuka. Trzeba mieć oczywiście odpowiedni kapitał, wiedzę, kontakty i dużo szczęścia. W tym wyścigu po sukces niekiedy giną gdzieś etyka i zasady.

Historia zatoczyła koło. Z sektora bankowego wywodzi się dochodowa grupa spraw, które skupiają uwagę prawników: pozwy frankowiczów.

Jak pisze Agnieszka Niewińska („Radca Prawny” nr 197/2021), powołując się na dane Związku Banków Polskich, tylko w pierwszym półroczu 2021 r. liczba spraw kierowanych przeciwko bankom zwiększyła się o 50% i stale rośnie. Cały czas nowi klienci zgłaszają się do prawników specjalizujących się w tych sprawach. Często są to prawnicy wywodzący się z sektora bankowego. Sytuacja prawna nie jest klarowna, choć od momentu wydania w 2019 r.
orzeczenia w tej sprawie przez TSUE o wiele lepsza jest dla frankowiczów niż banków. Nie ma jednak oczekiwanej uchwały SN, która miała to stanowisko doprecyzować. Z drugiej strony banki zapowiadają własne kroki prawne, które mają chronić ich interesy.  

Po obu stronach występują młodzi prawnicy, radcowie prawni i adwokaci. Oficjalnie i nieoficjalnie oferują swoje usługi frankowiczom i bankom. Liczy się kasa. Nie ma etycznych ograniczeń. Niekiedy jedna kancelaria składa propozycje jednym i drugim. Banki ściśle przestrzegają zasady, aby obsługujące je kancelarie nie prowadziły jednocześnie spraw w interesie frankowiczów.

Frankowiczom jest wszystko jedno.