LEASING CZY WYNAJEM?

0

To pytanie, które zwłaszcza teraz, pod rządami Polskiego Ładu, nurtuje wielu podatników prowadzących działalność gospodarczą. W ciągu ostatnich miesięcy w mediach pojawiło się mnóstwo informacji wieszczących, że leasing samochodów nie będzie już korzystny, a firmy leasingowe zaczynają obserwować odpływ klientów, ponieważ teraz korzystniejsze będzie używanie auta w ramach wynajmu długoterminowego. Bo daje on przyjemność jeżdżenia autem nowym, bardziej bezpiecznym i komfortowym za cenę, na którą w przypadku leasingu nie byłoby nas stać.

I faktycznie, kiedy na stronach internetowych firm sprzedających samochody popatrzymy na wyświetlające się obok wybranego auta wyliczenia, widać wyraźną różnicę na korzyść tego drugiego rozwiązania.

Niestety to złudne wrażenie, które świadczy tylko 2o tym, że przed podjęciem decyzji trzeba się nad nią mocno zastanowić. Spróbujmy zatem rzucić nieco światła na finansowanie samochodu w firmie, które zwłaszcza w małych kancelariach stanowi jeden z ważniejszych kosztów
w perspektywie dłuższej niż kwartał czy rok.

Mit ładu, który niszczy to, co uporządkowane

W informacjach na temat wprowadzanych Polskim Ładem zmian w zasadach leasingu aut wskazywano przede wszystkim na to, że od stycznia 2022 r. przedsiębiorca chcący je wykupić, a następnie przenieść do majątku prywatnego, będzie zobowiązany do zapłaty zarówno podatku dochodowego, jak i podatku VAT, a także że nowe przepisy wydłużą dotychczasowy okres, w którym sprzedaż auta była obciążona podatkami, z sześciu miesięcy do sześciu lat, licząc od końca miesiąca, w którym dokonano wykupu auta (art. 10 ust. 2 pkt ustawy o podatku dochodowym). A w związku z tym leasing aut osobowych stanie się nieopłacalny. Ten fakt ma doprowadzić do rychłego załamania rynku leasingu aut i rezygnacji przedsiębiorców z tej formy finansowania ich zakupu na rzecz wynajmu długoterminowego.

– W roku 2022 zobaczymy już pierwsze efekty reformy podatkowej w postaci zwiększonego zainteresowania wynajmem samochodu kosztem leasingu. Będzie to jednak okres adaptacyjny […]. Zakładam, że w ciągu trzech lat, licząc od dziś, abonamenty samochodowe staną się w Polsce bardziej popularną formą finasowania nowych aut niż leasing – prognozował pod koniec ubiegłego roku Michał Knitter, wiceprezes jednej z platform sprzedaży aut online, w tekście „Leasing samochodów a wynajem długoterminowy w 2022 roku. Co się bardziej opłaci?” (www.księgowość.infor.pl).

Jednocześnie podkreślił, że po wprowadzeniu Polskiego Ładu leasing będzie o ok. 20% droższy od wynajmu. Powołał się przy tym na analizy Carsmile dla różnych cenowo aut, w których porównywano koszt trzyletniego wynajmu długoterminowego danego samochodu z trzyletnim leasingiem tego samego auta, które po zakończeniu umowy jest najpierw wykupowane, a następnie po sześciu miesiącach odsprzedawane jako pojazd firmowy. Przy czym analitycy firmy założyli, że badany przedsiębiorca prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, rozlicza się według liniowej stawki PIT. Zatem jego przychód ze sprzedaży jest obciążany podatkiem PIT i składką zdrowotną w wysokości 9%. No i wyszło, jak wyszło.

Prostowanie wiedzy

Czy to może być prawda? W przypadku wysokości rat – tak, ale gdy chodzi o względy podatkowe – nie.

Od 2019 r. przepisy podatkowe są dokładnie takie same dla leasingu operacyjnego, jak i wynajmu długoterminowego. W obu też przypadkach wysokość opłat można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu jedynie do limitu 150 tys. zł oraz teraz w przypadku samochodów elektrycznych do 225 tys. zł.

– Nie wiem, dlaczego teraz leasing operacyjny ma być nieopłacalny, skoro zlikwidowano tylko możliwość sprzedaży wykupionego auta bez podatku dochodowego po upływie sześciu miesięcy, która była dostępna tylko dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Dla innych podatników nic się nie zmieniło – mówi Agnieszka Madeja, główna księgowa z Krakowa.

Jej zdaniem leasing operacyjny to nadal atrakcyjna podatkowo forma zakupu aut, preferowana przez wielu przedsiębiorców.

– Przewagą leasingu nad wynajmem jest to, że w racie płacimy odsetki od kredytu, płacimy ratę kapitałową i na koniec wykupujemy auto w cenie korzystnej dla siebie, a w wynajmie płacimy tylko za wynajem, a na koniec auto zostawiamy – wyjaśnia.

Nie do obrony jest też argument dotyczący wysokiego przychodu w związku ze sprzedażą auta, która wygeneruje konieczność zapłaty podatku i dodatkowo składki zdrowotnej.

– To może dotyczyć głównie tych podatników, którzy rozliczają się wg skali podatkowej. Oni zatem teraz muszą pamiętać, by w miesiącu sprzedaży od razu rozpocząć leasing kolejnego auta lub wygenerować jakiś koszt, żeby ta sprzedaż nie była tak dotkliwa. Można to też rozwiązać, ustalając wysoki wykup auta – wyjaśnia Agnieszka Madeja. – Myślę jednak, że ktoś, kto leasinguje samochód za 300 tys. zł, nie rozlicza się według skali, tylko albo jest na podatku liniowym, czyli płaci 4,9% składki zdrowotnej, albo na ryczałcie, a wtedy ten przychód ze sprzedaży może nie wpłynąć na wysokość składki zdrowotnej. A jeśli to jest spółka, to w ogóle nie ma żadnej składki – dodaje.

Więc to jest takie podgrzewanie atmosfery. Niedorzeczne są też pojawiające się w mediach argumenty o konieczności używania leasingowanego samochodu przez kilkanaście lat (pięć lat leasingu plus sześć następnych do czasu, kiedy można je będzie sprzedać), ponieważ przedsiębiorca zawsze może to auto sprzedać, a uzyskane pieniądze wydać na kolejny samochód lub niezbędną inwestycję.

Szybkie liczenie

Na pewno takich dylematów ani możliwości nie będzie miała osoba, która zdecyduje się na wynajem długoterminowy. Tu bowiem płacimy tylko za możliwość korzystania z samochodu, a po okresie umowy zmieniamy je na kolejne. Takie auto ma zazwyczaj zapewniony w cenie serwis i wymianę opon, ale nie czarujmy się – nie za darmo. Poza tym auta nowe rzadko się psują, a jeśli nawet – i tak są na gwarancji.   

Na czym więc polega mit większej opłacalności wynajmu samochodu nad leasingiem? Odpowiedź jest zaskakująca – na wygodzie i dostępności. Wynajem nie wymaga zbytniego zachodu, a brak raty kapitałowej powoduje, że nawet najbardziej luksusowe modele aut stają się dostępne. Nie możemy ich kupić, ale możemy je mieć. A wielu osobom to odpowiada. Wystarczy podać kwotę, jaką mamy do „stracenia”, i doradcy błyskawicznie dobiorą nam do niej odpowiednie auto – nowe i pachnące, bo w większości firm oferujących wynajem te samochody są całkowicie nowe. 

Przykład? Opierając się na wyliczeniu jednej z firm, za BMW 318i Advantage – auto, które katalogowo kosztuje 172 tys. zł, rata proponowana w leasingu z wpłatą 0 zł na okres 36 miesięcy i wartością wykupu 46 500 zł netto wynosi 2971 zł netto. Wynajęcie analogicznego samochodu na 36 miesięcy z oponami to rata 2425 zł netto. Po tym okresie oddajemy auto i bierzemy następne, np. elektryczne BMW iX3 w cenie 287 500 zł. Najem w określonych wyżej warunkach to koszt 3454 zł miesięcznie, natomiast rata leasingu przy wpłacie początkowej 0 zł i wykupie 64 500 zł – wynosi 5612 zł netto. Czyż nie brzmi to zachęcająco? 

W większości przypadków umów o wynajmie nie ma nawet konieczności dokonywania wpłaty początkowej, co wynika z indywidualnych ustaleń. Tak jest np. w Carsmile czy Automarket. Nie potrzebuje jej też np. mLeasing, gdy przedsiębiorca prowadzi działalność dłużej niż dziewięć miesięcy i w ostatnim czasie jej nie zawiesił. W przeciwnym razie wpłata początkowa w wysokości 20% jest wymagana. Jest ona też wymagana w przypadku, gdy samochód jest używany, chociaż generalnie firmy zajmujące się najmem oferują auta nowe.

Przedstawiciele firm finansujących pytani o kryteria, jakimi kierują się klienci, podejmując decyzje o wynajmie lub leasingu auta, wymieniają dwa podstawowe – Nowy Ład, ale przede wszystkim niższe raty wynajmu niż obciążenie miesięczne w leasingu.

– Najem pozwala na to, żeby co dwa lata sobie wymienić auto na nowe. Nie ma ryzyka napraw, bo auto jest na gwarancji. Dlatego dużo firm korzysta teraz z najmu – argumentuje jeden z doradców. Jednak na pytanie, co jego zdaniem bardziej się opłaca, odpowiada: to klient podejmuje ostateczną decyzję.

No właśnie. Dlatego, choć stosunkowo niska rata za luksusowe auto nęci, do takiego zakupu trzeba podejść czysto biznesowo. Przekalkulować, co właściwie nam się opłaca. Bo nie zawsze opłaca się kupować lub wykupować zużyte auto. Na przykład warto wziąć pod uwagę, jak bardzo zużyje się ten samochód, ile będzie on wart, gdy skończy się leasing, a może powinno się go kupić w sekwencji dwóch leasingów.

– Jeśli się to opłaca, to trzeba wynajmować. Ale jeśli ten samochód kupujesz po to, żeby go mieć, to też nie ma problemu. Robisz wysoką cenę wykupu, np. kupujesz samochód za 300 tys. zł, wykupujesz go za 150 tys. zł, a potem go leasingujesz dalej lub sprzedajesz. Wcale to źle nie wygląda – podsumowuje Agnieszka Madeja.