Przeróbka, która nie znieważa

0

Cztery lata zajęło wymiarowi sprawiedliwości ustalenie granic wolności artystycznej w odniesieniu do hymnu narodowego. Niedawny wyrok Sądu Najwyższego ma jednak dużo bardziej uniwersalne znaczenie.

Zaczęło się w lipcu 2015 r., gdy debata w Polsce, a i w całej Europie, ogniskowała się wokół kwestii napływających na Stary Kontynent uchodźców z Afryki i Azji. Dodatkowo w Polsce nadchodziły wybory parlamentarne, a w europejskich ustaleniach na temat przyjmowania uchodźców uczestniczył odchodzący rząd Ewy Kopacz. To wtedy Jaś Kapela, poeta i publicysta, umieścił na swoim kanale na YouTube swoją wersję Mazurka Dąbrowskiego, zatytułowaną „Mazurek Kapeli – Polacy witają uchodźców”. Wraz z trzema innymi osobami zaśpiewał polski hymn, ale ze zmienionym refrenem: „Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem”. Nagranie pojawiło się na serwisie YouTube i odsłuchało go wiele osób. Sam Kapela tłumaczył, że chodzi mu o zademonstrowanie chęci niesienia pomocy ofiarom klęsk humanitarnych i konfliktów zbrojnych. A skąd w polskim hymnie słowa o „ziemi włoskiej”? Przecież żołnierze generała Jana Henryka Dąbrowskiego też byli na tej ziemi uchodźcami.

Z twórcy – sprawca

Nie wszyscy jednak zrozumieli w ten sposób zamiar artystyczny publicysty, którego czyn zaprowadził go na sądową ławę. Oczywiście nie stało się to przypadkiem. By organa ścigania wkroczyły do akcji, musiały zostać zawiadomione o podejrzeniu popełnienia czynu karalnego. Pomogło upowszechnienie nagrania przez Mariana Kowalskiego, byłego kandydata skrajnej prawicy na prezydenta. „Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić takie postępowanie” – oburzał się Kowalski we wpisie na face­bookowej grupie narodowców. Posypała się fala wyrazów oburzenia, a wręcz gróźb. „Jeśli to na poważnie – życzę, żeby uchodźcy zgwałcili was i wasze rodziny” – pisał jeden internauta. Inny poszedł dalej: „za takie coś powinno grozić rozstrzelanie”. Do czynów nie przeszli, ale policja otrzymała zawiadomienie i wszczęła postępowanie.

Jego skutek był taki, że do Sądu Rejonowego w Wołominie wpłynął wniosek o ukaranie Kapeli za naruszenie przepisów o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej, które na mocy ustawy podlegają ochronie prawnej. W 2016 r. sąd uznał winę autora przeróbki i ukarał go 1 tys. zł grzywny. Sędzia uzasadnił, że nie można uznać za otoczenie czcią i szacunkiem hymnu narodowego modyfikacji jego oryginalnego tekstu, potem wykonanie tej pieśni ze zmienionym tekstem i upublicznienie tego wykonania. Wykroczenie popełniono, bo zachowanie obwinionego było celowe i miało charakter prowokacyjny. Według sądu Kapela mógł w inny sposób zabrać głos w debacie publicznej i zwrócić uwagę społeczeństwa na kwestię uchodźców: na przykład wykonać hymn bez przeróbek i wyjaśnić jego historię i znaczenie. A skoro przerobił, to prawo złamał i kara być musi – uznał sąd, stając na gruncie formalnym.

Obwiniony wniósł apelację, którą po dwóch latach rozpoznał Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. Podnosił w niej argument, że działał w ramach swobody artystycznej. Jego pełnomocniczka uzasadniała podczas jednej z rozpraw, że modyfikacja słów hymnu została dokonana w sposób pochlebny dla narodu polskiego oraz spójny z wartościami wyrażonymi w oryginalnym tekście, a wykonanie mieści się w ramach twórczości artystycznej. Zaznaczyła też, że intencją poety było zajęcie stanowiska w istotnej debacie publicznej.

Bez zmian

Jednak sąd odwoławczy wyroku nie zmienił. Przyznał, że sprawca wykroczenia jest artystą i przeróbka hymnu może być uznana za dzieło artystyczne, jednak motyw i cel jego działania nie był już sztuką, bo Kapeli chodziło o kwestie społeczno-polityczne, a nie artystyczne. Dlatego wyrok pozostał w mocy i stał się prawomocny.

Nie o wymiar kary grzywny jednak w nim chodzi, lecz o zakres swobody wypowiedzi artystycznej, jaką dopuszcza nasz system prawny. 

Wyrok wywołał dyskusję ekspertów, którzy podkreślali, że aby właściwie ocenić czyn skazanego Kapeli, należy przyjrzeć się zamiarowi, w jakim go popełnił: nie była nim profanacja hymnu, lecz zwrócenie uwagi na istotny problem społeczny. Jeśli ten cel mu przyświecał, parafraza była dozwolona – mówiono.

I do tego argumentu, a także do wartości konstytucyjnych, w tym wolności słowa i swobody wypowiedzi artystycznej, odwołał się Rzecznik Praw Obywatelskich, składając w Sądzie Najwyższym kasację na korzyść ukaranego. Wartość, jaką jest szacunek dla hymnu RP, powinna pozostawać w równowadze z koniecznością ochrony prawa do swobody wypowiedzi i prawa do wolności artystycznej – stwierdził w niej prof. Adam Bodnar. 

W jego kasacji czytamy: „Art. 73 Konstytucji RP gwarantuje wolność ekspresji artystycznej, a jej art. 54 ust. 1 zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Zgodnie zaś z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka swoboda wypowiedzi nie ogranicza się do informacji czy poglądów, które są odbierane przychylnie przez wszystkich czy też uważane za neutralne przez każdego. Odnosi się także do ekspresji, która może oburzać, razić czy niepokoić część społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji, otwartości na inne poglądy, bez których nie istnieje demokratyczne społeczeństwo. Działanie obwinionego, w formie politycznego i artystycznego wystąpienia, dotyczyło kwestii ważnych dla społeczeństwa (nieprzyjęcia uchodźców przez Polskę), nie wiązało się z przemocą i nie miało na celu obrażenia kogokolwiek”.

W ocenie Rzecznika przyjęta przez sąd okręgowy wykładnia wykroczenia z art. 49 par. 2 k.w. wskazująca, że każde deformowanie słów hymnu jest naruszeniem przepisów ustawy i statuuje wykroczenie, a regulacje tej ustawy zakazują każdego przetwarzania hymnu RP niezależnie od formy i celu, jest nietrafna. Gdyby bowiem tak przyjąć, to z jednej strony całkowicie by pominięto konieczność badania społecznej szkodliwości czynu i winy sprawcy, a z drugiej doszłoby do nieproporcjonalnej ingerencji w swobodę wypowiedzi i wolność artystyczną.

„Niewykluczone, że część społeczeństwa mogłaby być oburzona każdym wykonaniem hymnu sprzecznym z załącznikiem do ustawy. Niemniej jednak swoboda wypowiedzi nie ogranicza się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie przez wszystkich czy uważane za neutralne przez każdą jednostkę, lecz odnosi się także do takiej ekspresji, która może oburzać, razić czy niepokoić część społeczeństwa” – czytamy w kasacji.

Dzięki temu Sąd Najwyższy dostał rzadką okazję wypowiedzenia się w sprawie o wykroczenie. Tego rodzaju procesy trafiają tam tylko wyjątkowo, bowiem od wykroczenia stronom nie przysługuje droga prawna do Sądu Najwyższego. Kasację może wnieść tylko Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zwrot akcji

Sąd Najwyższy rozpoznał kasację Rzecznika w październiku i uznał jego argumenty. Wyrok karzący za wykroczenie został uchylony, a Kapela uniewinniony. 

Uzasadniający wyrok sędzia SN Tomasz Artymiuk zauważył, że dokonane przez Rzecznika odwołania do orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka o swobodzie wypowiedzi pojmowanej bardzo szeroko są trafne.

– Kapela dodał do hymnu pewne słowa niezmieniające w zasadzie charakteru tego utworu, jakim jest podkreślanie otwartości narodu polskiego na chociażby uchodźców w odniesieniu do tego, co naród polski w przeszłości przeżywał – ocenił sędzia Artymiuk. – Problem uchodźców jest na pewno istotnym problemem i w związku z tym jest to taka tematyka, która wymaga nagłaśniania, i nie znajdujemy w sposobie, który został zaprezentowany przez Jana Kapelę, niczego nagannego – dodał sąd, uznając, że cel, który przyświecał autorowi przeróbki, „jak najbardziej zasługuje na aprobatę”, a jego działanie pozbawione było cech społecznej szkodliwości.

– To słuszny wyrok, który poszerza granice wolności słowa i wolności artystycznej – oceniła radca prawny Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z biura RPO.

Sąd Najwyższy odrzucił w nim tok rozumowania sądów w Wołominie i w Warszawie, które zdawały się wskazywać artyście, jakimi środkami wyrazu ma się posługiwać. Według SN to twórca, zajmując stanowisko w kwestii publicznej, wybiera te środki. 

Według mecenas Rudzińskiej-Bluszcz sprawa ma znaczenie dla innych toczących się i przyszłych postępowań dotyczących wolności artystycznej. 

Ostatnio było wiele przeróbek symboli narodowych, np. flagi narodowej. W kolejnych tego typu sprawach sąd będzie musiał zbadać, w jakim celu doszło do przeróbki. I dzięki SN będzie wiedział, jak to zrobić.