NASZ SYSTEM SPEŁNIA JUŻ WYMOGI UNIJNE

0

Rozmowa z DR. DANIELEM MAŃKOWSKIM, radcą prawnym, dyrektorem Departamentu Prawnego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

DANIEL MAŃKOWSKI

Radca prawny w OIRP w Lublinie, doktor nauk prawnych, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jako dyrektor Departamentu Prawnego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nadzoruje opracowanie projektów aktów prawnych w zakresie publicznoprawnej ochrony konkurencji i konsumentów oraz koordynuje obsługę prawną UOKiK.

Na jakim etapie prac legislacyjnych jest obecnie nowelizacja ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, której przepisy powinny już obowiązywać?
Obecnie prace nad projektem tej nowelizacji, której intencją jest wdrożenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego
i Rady 2019/1, mającej na celu nadanie organom ochrony konkurencji państw członkowskich uprawnień w celu skuteczniejszego egzekwowania prawa i zapewnienia należytego funkcjonowania rynku wewnętrznego, są na etapie Komitetu do Spraw Europejskich (KSE). Praca nad implementacją dyrektywy nadal trwa, ponieważ wymaga ona nie tylko zmian w prawie ochrony konkurencji, lecz także obejmuje prawo cywilne i prawo karne. Dotyka interesów wielu stron, których głosy trzeba brać pod uwagę. Cały czas jesteśmy w roboczym kontakcie z podmiotami zainteresowanymi pracami nad ustawą i wspólnie szukamy rozwiązań, które pozwolą we właściwy sposób dokonać pełnej implementacji dyrektywy. To w dużej mierze wyjaśnia, dlaczego implementacja dyrektywy wymaga tak dużych nakładów pracy
i czasu. Zresztą nie dotyczy to tylko Polski, bo w trakcie prac nad implementacją tej dyrektywy są jeszcze 22 kraje.

Kiedy należy się spodziewać finału tych prac?
Liczymy, że w ciągu tygodnia, dwóch uzgodnienia na poziomie KSE się zakończą i w maju projekt trafi do rozpatrzenia przez Stały Komitet Rady Ministrów. Chcielibyśmy, aby projekt nowelizacji został przyjęty przez Radę Ministrów jeszcze w czerwcu, tak żeby na przełomie czerwca i lipca można było go skierować do parlamentu. Biorąc pod uwagę parlamentarny proces legislacyjny i zbliżające się wakacje, to najpóźniej na przełomie września i października nowelizacja mogłaby być uchwalona i nowe przepisy weszłyby w życie.
Wydaje się, że przedłużające się prace nad tą nowelizacją złagodziły niektóre planowane przepisy, np. w kwestii przeszukań?
Przepisy dotyczące przeszukań zostały w większości doprecyzowane, tak by nie budziły wątpliwości zarówno
w kwestii uprawnień organu, jak i praw przedsiębiorców. Już teraz poziom ich restrykcyjności jest zbliżony zarówno do obecnie obowiązujących regulacji, jak i orzecznictwa europejskiego.
Nasz system spełnia już wymogi unijne w takim stopniu, że w dyrektywie ECN+ tak naprawdę nie ma wielu nowych rzeczy. Jej prawdziwym celem jest zunifikowanie rozwiązań w zakresie zarówno postępowań w krajach członkowskich, jak i prowadzonych przez Komisję Europejską, tak żeby była pewność, że wszystkie te podmioty mają identyczne narzędzia i możliwości niezależnie od tego, w którym kraju się znajdujemy. Chodzi o to, żeby przedsiębiorca miał świadomość, że bez względu na to, w którym kraju unijnym dopuści się naruszenia przepisów prawa ochrony konkurencji, spotka go taka sama kara i z taką samą mocą będzie ścigany. Większość tych nowych przepisów już funkcjonuje, bo w nowelizacji mamy do czynienia z przepisami doprecyzowującymi czy wprost kodyfikującymi regulacje przyjęte na gruncie orzecznictwa unijnego. W pracach w ramach KSE będziemy np. musieli doprecyzować kwestię kontynuowania przeszukania dokumentów i nośników elektronicznych poza siedzibą przedsiębiorcy. Regulacje te w naszej ocenie są korzystne dla przedsiębiorców, bo to nie absorbuje tak pracowników i przedsiębiorstwo będzie mogło szybciej wrócić do pracy. Trzeba wiedzieć, że przeszukania serwera mogą trwać kilka lub kilkanaście dni i nie zawsze wejście pracowników UOKiK do przedsiębiorstwa oznacza wstrzymanie pracy.


Czy przedsiębiorcy, a zwłaszcza obsługujący ich prawnicy, powinni podjąć jakieś działania w celu przygotowania ich do nowych przepisów?
Odpowiedź na to pytanie rozłożyłbym na dwa etapy – działania przed interwencją UOKiK i po niej. W pierwszym przypadku będzie to przede wszystkim edukacja kadr zarządzających w przedsiębiorstwie. Czyli zwracanie uwagi działów prawnych czy poszczególnych prawników współpracujących z danym przedsiębiorcą na potrzebę prowadzenia firmy
w taki sposób, żeby nie naruszać praw konkurencji i konsumentów. W większych organizacjach biznesowych, np.
o strukturze holdingowej, to zarządzanie ryzykiem naruszenia przepisów ochrony konkurencji powinno polegać na zwróceniu uwagi zarządu spółek dominujących na to, co robią spółki córki lub siostry, ponieważ według przyjętego modelu również spółka matka, w sytuacji gdy de facto decyduje, jak podmioty podległe się zachowują, ponosi odpowiedzialność za naruszenia prawa konkurencji przez te spółki. Drugą sprawą jest zarządzanie sytuacją przedsiębiorstwa w momencie, kiedy wiemy, że doszło do naruszenia prawa konkurencji. Z tym wiąże się np. funkcjonujący program łagodzenia kar leniency, z którego przedsiębiorcy mogą skorzystać, o ile w odpowiednim czasie zgłoszą się do Prezesa UOKiK z informacją, że naruszyli prawo, i wyrażą chęć współpracy. Jest też kwestia odpowiedzialności menedżerskiej za naruszenia prawa konkurencji. Tutaj zadaniem osoby zarządzającej kryzysem powinno być uświadomienie, jak ten menedżer powinien postąpić. Te przepisy są już w ustawie.


Można podejrzewać, że duże przedsiębiorstwa i kancelarie są już na to przygotowane. A małe?
Powiem więcej, przedstawiciele dużych kancelarii, które zazwyczaj obsługują duże przedsiębiorstwa, jako świetni fachowcy działający również w sferze naukowej brali aktywny udział w konsultowaniu projektu ustawy nowelizującej, więc duże organizacje biznesowe mają już te nowe przepisy dobrze przepracowane.
Inaczej może być w przypadku przedsiębiorców, którzy nie mają stałej obsługi prawnej, a do radcy prawnego zwracają się dopiero wtedy, kiedy Prezes UOKiK wszczął już postępowanie przeciwko nim. Dlatego zachęcałbym wszystkich przedsiębiorców do zapoznania się nie tylko z projektem nowelizacji, lecz także z obecnie obowiązującymi regulacjami prawa konkurencji oraz do konsultowania się ze swoimi prawnikami, zanim podejmą działania, co do których zgodności z prawem mają wątpliwości. Wierzę gorąco w profilaktykę. Świadomość przepisów o ochronie konkurencji sprawia, że niedopuszczalne stają się praktyki, które implikują konieczność występowania radców prawnych w postępowaniach przed Prezesem UOKiK.


W takich sytuacjach bardzo pomocna ma być instytucja LPP (legal professional privilege)?
LPP nie służy zapobieganiu, ale temu, żeby przedsiębiorca nie bał się zwrócić do niezależnego pełnomocnika o poradę i przekazać mu informacji lub dokumentów związanych z naruszeniem przepisów oraz uzyskać w ten sposób pomocy prawnej. Takie dokumenty z rozmowy z prawnikiem nie mogą być wykorzystane przeciwko niemu w toku toczącego się postępowania.
Zgodnie z orzecznictwem europejskim w ramach LPP ochroną objęta jest pisemna komunikacja między niezależnym prawnikiem a przedsiębiorcą, która powstała w celu realizacji prawa do ochrony interesów przedsiębiorcy w związku z postępowaniem w sprawie naruszonej praktyki. Mamy tutaj dwa istotne elementy – pierwszy, że ta komunikacja jest prowadzona z niezależnym prawnikiem, a drugi, że komunikacja musi dotyczyć naruszenia, które jest badane. Instytucja LPP nie gwarantuje więc ochrony wszelkiej komunikacji, ale tylko tej, która dotyczy konkretnego naruszenia. Dotyczy to również dokumentów, które przedsiębiorca zgromadził w celu przekazania niezależnemu prawnikowi, a których nie zdążył doręczyć.
Czy w tej komunikacji ten niezależny prawnik też jest bezpieczny? W myśl nowych przepisów Prezes UOKiK może ukarać osobę fizyczną, która odmówi udzielenia informacji na temat badanego przedsiębiorcy.
W przypadku stwierdzenia, że mamy do czynienia z dokumentem zawierającym LPP, zgodnie z przywołanym wyżej orzecznictwem taka osoba korzysta z ochrony poufności.


A jeśli ta relacja dotyczy prawnika wewnętrznego?
Prawnik wewnętrzny/in house jest to określenie potoczne. Orzecznictwo unijne w zakresie LPP odnosi się do kwestii niezależności prawnika od przedsiębiorcy i tę jego cechę bada się z uwzględnieniem specyfiki każdej konkretnej sprawy, bez różnicy, czy mamy do czynienia z adwokatem, czy radcą prawnym. Dlatego będzie to zależało od konkretnego przypadku.


Rozmawiał Bogdan Bugdalski