Dlaczego niektórzy z nas upokarzają innych, czyli aksamitny hejt

0

Na pewno byliście nieraz świadkami publicznego upokarzania innych: kiedy to ktoś przepojony misją zbawiania świata lub organizacji „dochodzi prawdy”, bezkompromisowo zadając publicznie pytania innej osobie. Pozornie wszystko jest w porządku: pytania wydają się niewinne… Lecz ton głosu, okoliczności zadania pytania i użyte słowa wskazują jednak na z trudem skrywaną wrogość i zamiar zdyskredytowania drugiej osoby.

Można przecież spokojnie powiedzieć: chciałbym/chciałabym prosić o informacje na temat x. Ale ten ktoś wybiera inne rozwiązanie: „oskarżony” musi tłumaczyć się w obecności innych. To rodzi dyskomfort i napięcie. A o to właśnie chodzi…Wyrażanie krytyki konstruktywnej jest czymś akceptowanym, ale wyrażanie krytyki dyskredytującej to hejt. Ktoś powie, że przecież hejt dotyczy słowa pisanego. To, o czym piszę, nazwijmy więc „hejtem aksamitnym”. Pozornie zachowaniu „hejtera aksamitnego” niewiele można zarzucić, same słowa są „nieobraźliwe”, ale celem jest zdyskredytowanie drugiej osoby w bardzo wyrafinowany sposób: „istnieją pewne niejasne okoliczności”, „zadziwiające jest”, „to bardzo dziwne”.

Motywy działania hejterów są przedmiotem badań psychologów od kilku lat. „Komentarz” hejtera w internecie stanowi „eksternalizację jego dialogu wewnętrznego” – jak przeczytałem w jednym z opracowań na ten temat. Każda wypowiedź jest efektem naszej wewnętrznej rozmowy (rezultat: „X jest wyjątkowym kretynem, złodziejem, nieudacznikiem” itd.). 

Zwykle celem ataku hejtera jest ktoś, kto znajduje się wyżej na drabinie statusu społecznego, dochodów, pozycji w organizacji, atrakcyjności. Ten ktoś irytuje tego kogoś, komu się nie udało osiągnąć takiej pozycji czy też dochodów. Poczucie „niesprawiedliwości” („przecież on nie ma wiedzy, umiejętności, talentu, to niesprawiedliwe, że do tego doszedł, nie zasłużył na to”) zaczyna być kołem napędowym hejtera.

Hejter („hejter aksamitny”) nie może przecież przyznać się przed samym sobą, że nie był w stanie osiągnąć tego co osoba hejtowana. Motywatorem stają się więc zemsta, zawiść czy też chęć bycia zauważonym. Upokorzenie „celu” pozwala na podniesienie niskiej samooceny hejtera.

Jak rozpoznać niską samoocenę? Niektóre z cech to nadwrażliwość na krytykę, czarnowidztwo, problemy z podejmowaniem decyzji, nieuzasadniona wrogość w stosunku do wszystkich, koncentracja na złych stronach każdego zjawiska, przerysowywanie wad innych ludzi.

Hannah Arendt zauważa: „nigdy sam ucisk czy wyzysk nie jest główną przyczyną nienawiści; bogactwo, bez widocznych funkcji społecznych, jest bardziej nieznośne, ponieważ nikt nie rozumie, dlaczego powinno być tolerowane. Podobnie antysemityzm osiągnął punkt szczytowy, kiedy Żydzi utracili swoje funkcje publiczne i wpływy, a pozostało im tylko bogactwo. Kiedy Hitler doszedł do władzy, banki niemieckie były już prawie judenrein (a przecież w tej dziedzinie Żydzi dzierżyli kluczowe pozycje przez ponad sto lat)”.

Richard Sennett, opisując współczesne społeczeństwo nowego kapitalizmu, dochodzi do konkluzji, że nienawiść wynika głównie z przyczyn ekonomicznych: zawiść wobec sąsiada, któremu powodzi się znacznie lepiej pod względem finansowym, jest zjawiskiem powszechnym; wyższy status ekonomiczny przekłada się na wyższy status społeczny; nienawiść do ludzi, którym jest lepiej pod względem ekonomicznym, często bywa ukryta za innymi uczuciami, takimi jak: pogarda, drwina, zazdrość, niechęć czy zawiść.

Szacunek polega na tym, że podchodzimy z dystansem do opinii wypowiadanych przez innych, z którymi niekoniecznie się zgadzamy. Okazywanie szacunku pozwala słuchać innych bez osądzania ich opinii i podejmowanych przez nich decyzji.

Felieton ma niestety smutną konkluzję: w czasach kłamstwa, postprawd, upokarzania tych, którzy myślą inaczej – słowo szacunek umiera…Nawet piękne słowa Dalajlamy – „podążaj za trzema rzeczami: szacunkiem dla innych, szacunkiem dla samego siebie oraz za odpowiedzialnością za swoje czyny” – brzmią dziś nierealnie…