Na rynku dojdzie do paradoksów

0

ROZMOWA Z WITOLDEM CHOMICZEWSKIM, RADCĄ PRAWNYM, PEŁNOMOCNIKIEM
DS. LEGISLACJI IZBY GOSPODARKI ELEKTRONICZNEJ.

WITOLD CHOMICZEWSKI
Radca prawny, wspólnik w kancelarii Lubasz i Wspólnicy. Specjalizuje się w prawie e-commerce, nowych technologii i danych osobowych. Autor i redaktor wielu publikacji z tych dziedzin prawa. Jest pełnomocnikiem
ds. legislacji Izby Gospodarki Elektronicznej.

W CZASIE PANDEMII E-SKLEPOM PRZYBYŁO NIE TYLKO KLIENTÓW, LECZ TAKŻE OBOWIĄZKÓW. OD 1 STYCZNIA ZMIENIŁY SIĘ PRZEPISY. CZY W KANCELARIACH POJAWIŁO SIĘ WIĘCEJ KLIENTÓW Z BRANŻY E-HANDLU?
Ruch w kancelariach zaczął się na kilka tygodni przed wejściem w życie nowelizacji przepisów. Sporo sklepów
i platform internetowych zgłosiło się w związku z potrzebą modyfikacji postanowień regulaminów i wypełnienia obowiązków informacyjnych. W sklepach internetowych najczęściej mamy zakładkę dotyczącą zwrotów, reklamacji, możliwości odstąpienia od umowy. Po zmianach prawnych te informacje trzeba zmodyfikować.
n Nowelizacja daje ochronę jednoosobowym firmom podobną do tej, jaką mają konsumenci?
Nowe przepisy dotyczą rozszerzenia ochrony konsumenckiej na przedsiębiorców jednoosobowych, ale tylko
w relacji do części umów, które zawierają ze sklepami internetowymi. Do tej pory jeśli klient, mówiąc potocznie
i trochę upraszczając, „brał towar na fakturę”, to regulacja konsumencka nie była w stosunku do niego stosowana. Nie miał np. prawa do odstąpienia od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni. Nie obowiązywała też wobec niego ochrona przed klauzulami niedozwolonymi w umowach. Miał prawo do rękojmi, ale na trochę innych zasadach niż konsument.

A teraz będzie na równi chroniony?
Taką ochronę będzie miał, jak już wspomniałem, w stosunku do części umów. Będzie mu ona przysługiwała w przypadku zakupów na fakturę, czyli dokonanych na potrzeby działalności gospodarczej, ale niemających dla danego przedsiębiorcy charakteru zawodowego.


Jak rozróżnić zakup, który ma charakter zawodowy, od tego, który go nie ma?
W procesie legislacyjnym projektodawca wyjaśniał, że chodzi o takie sytuacje, kiedy przedsiębiorca kupuje coś na potrzeby działalności gospodarczej, ale nie zna się na danym towarze czy usłudze. Mimo że jest profesjonalistą działającym w określonym obszarze, to nabywa towar lub usługę, w odniesieniu do których jego wiedza jest podobna jak w przypadku konsumenta. I w związku z tym powinien być chroniony.
Załóżmy, że prowadzi pan kancelarię radcy prawnego jako jednoosobową działalność gospodarczą…
…i na potrzeby kancelarii kupuję przez internet komputer. Będę go wykorzystywać do pisania pism procesowych, umów, prowadzenia korespondencji z klientami. Nawet gdybym ten komputer w 100% wykorzystywał w celach zawodowych, to ta umowa nie będzie miała charakteru zawodowego w rozumieniu przepisów, bo znam się na prawie,
a nie na komputerach. Na potrzeby tej umowy powinienem być chroniony jako konsument.
A jeśli przez internet kupi pan kodeks?
Taki zakup w mojej ocenie miałby już charakter zawodowy. Oczywiście można tłumaczyć, że kodeks to książka, a moja działalność gospodarcza nie jest związana z książkami, ale kiedy jako radca prawny kupuję książkę ze zbiorem przepisów, to mam wiedzę na temat tego, co kupuję. Wiem, na co zwrócić uwagę – np. na stan prawny. Nie muszę być chroniony tak jak konsument. Oczywiście jest to moja interpretacja przepisów. Jeszcze nie wiemy, w jakim kierunku pójdzie praktyka. Wiadomo jednak, że rozróżnienie tego, co mieści się w charakterze zawodowym, a co nie, będzie sprawiało sporo problemów.


Jak sklepy internetowe mają dokonywać rozróżnienia?

Ustawodawca sugeruje, żeby posługiwać się informacją o przedmiocie działalności gospodarczej, który wynika
z CEIDG. Jest to jednak złudne. Często zakładając działalność gospodarczą, podajemy więcej obszarów działania (kodów PKD), niż w praktyce jest wykonywane. Niektóre obszary wpisujemy na wszelki wypadek. Ponadto kody PKD nie zawsze są jasne. Zakup wałka malarskiego na pozór będzie miał charakter zawodowy przy kodzie 43.34.Z, który obejmuje malowanie i szklenie, ale ostatecznie kwalifikacja może zależeć od tego, czym konkretnie zajmuje się dany przedsiębiorca w ramach powyższego kodu. Przeciętna osoba, patrząc na kod PKD, uzna, że zakup wałka mieści się w charakterze zawodowym działalności. Takich przykładów jest dużo więcej.


Sklepy internetowe mają pomysł na to, jak wywiązać się z nowych obowiązków?
Nie widzą możliwości automatyzacji procesu rozpoznawania tego, czy umowa ma charakter zawodowy czy nie. Nawet gdyby zastosować oprogramowanie do rozpoznawania kodów PKD, to byłoby to obarczone błędem ze względów, które wyżej wskazałem. Widzę wśród przedsiębiorców trzy podejścia do rozwiązania problemu. Pierwsze to odbieranie oświadczenia od kontrahenta. W momencie zakupu, zaznaczając odpowiedni checkbox, oświadcza on, że umowa ma charakter zawodowy. Wartość takiego checkboxa od strony prawnej to w mojej ocenie iluzja. Oświadczenie może nie być zgodne z prawdą i to nawet w sposób niezamierzony. Sam przedsiębiorca może mieć kłopot z odpowiedzią na pytanie, czy jego zakup ma charakter zawodowy czy też nie. Zresztą takim oświadczeniem nie można zmienić obiektywnej oceny prawnej. Drugie rozwiązanie może znaleźć zastosowanie w wysoce specjalistycznych sklepach internetowych sprzedających towar o znacznej wartości. By założyć konto w sklepie, kupujący przechodzi weryfikację. Musi potwierdzić, że wykonuje działalność w ramach danego kodu PKD, co jest następnie sprawdzane. To rozwiązanie będzie wykorzystywane wąsko, np. w sklepach specjalistycznych. Reszta rynku według mojej obserwacji wybiera trzecie rozwiązanie. Polega ono na wariantowych postanowieniach w regulaminie. Zawierają one informacje o uprawnieniach zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców dokonujących zakupów o charakterze zawodowym, jak i niezawodowym. Dopiero jeśli przedsiębiorca będzie chciał odstąpić od umowy, nastąpi weryfikacja tego, czy jego zakup miał charakter zawodowy czy nie. To bezpieczniejszy dla sklepów wariant, bo błędna interpretacja charakteru zakupu na etapie zawierania umowy nie spowoduje podania przedsiębiorcy niewłaściwych informacji, a brak poinformowania o prawie odstąpienia od umowy skutkowałby przedłużeniem terminu do jego wykonania aż o 12 miesięcy.


Jak pan jako specjalista w dziedzinie e-commerce ocenia zmiany, które weszły w życie 1 stycznia?
Patrzę na nie krytycznie. Przepis dotyczący oceny charakteru zakupu jest nieszczęśliwie sformułowany i będzie przysparzał trudności interpretacyjnych. Może to zwiększyć liczbę sporów sądowych.


Czy jednoosobowe firmy nie były wcześniej dyskryminowane przy zakupach online?
Można tak postrzegać tę zmianę, ale ja patrzę na to z perspektywy całego systemu prawnego. Przeciętny konsument nie funkcjonuje na co dzień w obrocie gospodarczym, nie musi wiedzieć, na co trzeba zwrócić uwagę, zawierając umowę, jest mniej poinformowany o towarach. W związku z tym ma prawo odstąpienia od umowy zawieranej na odległość czy jest chroniony przed klauzulami niedozwolonymi. Przedsiębiorca – patrząc z perspektywy średniej rynkowej – ma szersze doświadczenie z racji większej liczby umów, które zawiera. Jeśli są to umowy w ramach działalności gospodarczej, to wie, na co powinien zwracać uwagę. Takie zakupy będą też bardziej przemyślane. Poprzednie przepisy w przypadku zakupów o charakterze mieszanym dawały podstawy do tego, żeby w niektórych sytuacjach przedsiębiorców jednoosobowych chronić jako konsumenta. Mam więc wątpliwość, czy ta zmiana prawna była potrzebna.


Nowelizacja nie ułatwia prowadzenia e-sklepu. Ktoś się jednak domagał tych zmian.
Te przepisy miały być odpowiedzią na problemy zgłaszane przez jednoosobowe firmy. Skarżyły się one na to, że jeśli towar kupiony przez internet nie jest taki, jakiego się spodziewały, nie mogą od umowy odstąpić. Zdaję sobie sprawę, jak wiele w CEIDG jest zarejestrowanych firm jednoosobowych. Znakomita większość to rzeczywiście jednoosobowi przedsiębiorcy. Jednak w wyniku tej nowelizacji może dochodzić na rynku do paradoksów. W formie jednoosobowej działalności gospodarczej mamy też całkiem spore przedsiębiorstwa, z dużym zapleczem kapitałowym, działami prawnymi. Taka firma, kontraktując z małym sklepem internetowym, jest dużo mocniejsza ekonomicznie, a także pod kątem wiedzy i doświadczenia. Mimo to w obszarze odstąpienia od umowy zawartej na odległość, rękojmi i klauzul niedozwolonych jest traktowana jako konsument. Czas pokaże, jaka będzie skala odstąpień od umów wśród jednoosobowych przedsiębiorców. W przypadku konsumentów nie jest wysoka. Zwykle to poniżej 1% wszystkich zawieranych umów, choć to zależy oczywiście od branży. Przeczuwam, że w odniesieniu do jednoosobowych firm będzie podobnie.


Rozmawiała Agnieszka Niewińska