W wykonywaniu zawodu radcowie prawni są niezależni.
W kwestiach merytorycznych nie mogą ulegać wpływom, odbierać poleceń,
a sposób wykonywania pomocy prawnej powinien wynikać wyłącznie
z ich profesjonalnej wiedzy i doświadczenia. Przymiotnik „wolny” definiuje
sferę merytoryczną świadczonej pomocy prawnej.

Wyższego Sądu Dyscyplinarnego
XII kadencji
Fot. Archwium KiRP
Wolni w sposobie wykonywania zawodu mamy jednak generalny obowiązek (powinność) podjęcia się pomocy prawnej na rzecz każdego, kto się o nią zwraca. Dodatkowo do świadczenia pomocy prawnej zobowiązujemy się umowami z klientami, a nawet mamy obowiązek jej świadczenia bez własnej woli i wyboru (w przypadku ustanowienia jako pełnomocnik albo obrońca z urzędu).
Odmowa wykonywania pomocy prawnej jest sytuacją częstą, ale jednak wyjątkową, i musi mieć ważny powód. Może nim być np. konflikt interesów, brak odpowiedniej wiedzy, nieuzgodnienie satysfakcjonującego honorarium czy czasowy brak możliwości (wynikający z zatrudnienia w pełnym wymiarze pracy albo przyjętej liczby innych spraw). Nieuzasadniona odmowa świadczenia pomocy prawnej, a tym bardziej zaniechanie świadczenia takiej pomocy mimo takiego obowiązku umownego lub wyznaczenia z urzędu może być podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Radca wypowiada pełnomocnictwo klientowi
Sprawą tego rodzaju zajmował się 27 lutego Wyższy Sąd Dyscyplinarny (WO-173/25), rozpoznając odwołanie klienta niezadowolonego z tego, że radca prawny wypowiedziała mu umowę i pełnomocnictwo niedługo przed zakończeniem sprawy o rozwód w pierwszej instancji.
Mimo że odwołujący się kwestionował szczegółowe ustalenia stanu faktycznego, Wyższy Sąd Dyscyplinarny przyjął, że najważniejsze fakty są w tej sprawie niesporne i dają dostateczną podstawę do orzekania. Mianowicie ustalono, że klient i radca prawny zawarli pisemną umowę dotyczącą prowadzenia na rzecz klienta jego sprawy o rozwód i ustalenie alimentów. Umowa przewidywała dla sprawy o rozwód czterocyfrowe wynagrodzenie podstawowe plus dodatkowe wynagrodzenie zależne od liczby terminów (nieprzekraczające wynagrodzenia podstawowego). Przewidziano także podwyższenie wynagrodzenia w razie zasądzenia na rzecz klienta kosztów zastępstwa procesowego oraz uzyskania odpowiedniej części dzielonego majątku małżeńskiego.
Sprawa w pierwszej instancji okazała się długotrwała i wymagała dużego nakładu pracy pełnomocnika. Obwiniona wraz ze współpracowniczką przygotowała m.in. 40 pism na 200 stronach. Po mniej więcej 3,5 roku i siedmiu rozprawach sprawa była nadal w sądzie pierwszej instancji. W związku z tym radca prawny zaproponowała klientowi podwyższenie wynagrodzenia, uzasadniając to nieprzewidzianym zwiększonym nakładem czasu pracy. Klient nie wyraził jednak zgody na takie zmiany. Obwiniona kontynuowała więc aktywnie reprezentację – nadal przygotowywała pisma i wyjaśniała klientowi sytuację procesową oraz omawiała z nim proponowane działania.
Współpraca między klientem a radcą prawnym nie była jednak dobra – klient krytycznie wyrażał się o sposobie prowadzenia sprawy przez radcę prawnego, formułował zarzuty wobec proponowanych przez nią działań i nie przyjmował do wiadomości jej negatywnego stanowiska odnośnie do proponowanych przez siebie działań. W toku postępowania zlecił również adwokatowi niewystępującemu w sprawie przegląd akt sprawy, co obwiniona uznała za próbę recenzowania jej pracy. W komunikacji z klientem obwiniona najpierw zwracała uwagę na to, że rozbieżności między nimi odnośnie do sposobu prowadzenia spraw rodzą wątpliwości co do możliwości kontynuowania współpracy. Ostatecznie wypowiedziała mu pełnomocnictwo, uzasadniając to brakiem możliwości ustalenia wspólnej strategii prowadzenia sprawy, co jej zdaniem uniemożliwia jej należyte wykonywanie reprezentacji. W treści wypowiedzenia poinformowała zarazem o tym, że będzie działała jeszcze przez dwa tygodnie, zgodnie z art. 94 § 2 k.p.c., co też uczyniła. Samo wypowiedzenie miało miejsce 27 dni przed terminem rozprawy, na której zgodnie z oczekiwaniem miał zapaść wyrok. Jednakże obwiniona uzgodniła z klientem, że złoży wniosek o odroczenie tego terminu, i faktycznie termin na taki wniosek został przeniesiony o dalsze dwa miesiące.
Radca prawny nie jest niewolnikiem umowy
Okręgowy sąd dyscyplinarny, orzekając w pierwszej instancji, uniewinnił obwinioną od zarzutu nieuzasadnionego wypowiedzenia pełnomocnictwa i narażenia interesu klienta. Nie podzielił w tym zakresie stanowiska rzecznika dyscyplinarnego i pokrzywdzonego, że termin dwutygodniowy nie był wystarczający dla zapewnienia efektywnej ochrony tego interesu, mając na uwadze stopień zaawansowania sprawy, i faktycznie nie ograniczał możliwości ustanowienia nowego pełnomocnika. Skarżący zresztą poszukiwał takiego pełnomocnika – po wypowiedzeniu pełnomocnictwa przez obwinioną konsultował się z trzema potencjalnymi pełnomocnikami (w tym jednym reprezentującym go potem w postępowaniu apelacyjnym). Ostatecznie jednak, mimo odroczenia sprawy o dalsze dwa miesiące, nie ustanowił w pierwszej instancji nowego pełnomocnika.
Od tego orzeczenia skarżący odwołał się, wywodząc m.in., że działanie radcy prawnego było wyrazem ogólnej nieprawidłowej tendencji („Radcy prawni często przed ostatnią rozprawą żądają dodatkowych pieniędzy, jeśli ich nie otrzymają, to prowokują sytuację mającą uzasadnić zerwanie współpracy”). Argumentacja odwołującego się i przedstawione przez niego dodatkowe dowody nie przekonały jednak Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, który uznał uniewinnienie obwinionej za prawidłowe.
Przede wszystkim wskazał, że dowody nie wskazują na wersję przedstawianą przez skarżącego, jakoby obwiniona warunkowała kontynuowanie pomocy prawnej uzgodnieniem dodatkowego wynagrodzenia i wywierała w tym zakresie presję, korzystając z bliskiego zakończenia sprawy. Sąd wskazał, że dążenie do renegocjowania wynagrodzenia ze strony radców prawnych nie jest działaniem nieprawidłowym i nie narusza zasady dochowywania umów, w szczególności mając na uwadze, że nie sposób jest przewidzieć rzeczywistego przebiegu postępowania sądowego i wymaganych czynności. Zwrócił także uwagę, że obwiniona po wypowiedzeniu rzeczywiście działała dalej przez dwa tygodnie i faktycznie dzięki jej działaniu sprawa została odroczona o dalsze dwa miesiące, co należycie zabezpieczało interes klienta.
W ocenie WSD obwiniona miała ważny powód do zakończenia współpracy i odmowy dalszego prowadzenia sprawy, ponieważ doszło do utraty zaufania, na którym oparte jest zawsze świadczenie pomocy prawnej. Dowody zgromadzone w tej sprawie wskazują w sposób niebudzący wątpliwości na wielokrotne kwestionowanie profesjonalizmu i skuteczności czynności zawodowych radcy prawnego, a także na pogłębiający się spór między nią a klientem co do taktyki procesowej. Skutkowało to niemożnością osiągnięcia porozumienia co do strategii prowadzenia sprawy. Skarżący okazywał obwinionej nie tylko brak zaufania, ale nawet szacunku w swoich wypowiedziach, a także dopuszczał się w stosunku do niej nacisków, co godziło w jej niezależność.
Sąd zwrócił uwagę, że utrata zaufania może mieć miejsce zarówno po stronie klienta, jak i radcy prawnego. Odwołując się do stanowiska doktryny[1], wskazał: „Radca prawny może utracić zaufanie do klienta w przypadku zatajania przez klienta okoliczności sprawy, podawania informacji nieprawdziwych, wprowadzania radcy prawnego w błąd, ukrywania faktu korzystania w danej sprawie z pomocy prawnej innego prawnika, nieuzasadnionej zmiany oczekiwań co do przedmiotu sprawy, niezgodnego z prawem działania klienta czy porozumiewania się z pełnomocnikiem lub obrońcą strony przeciwnej z pomięciem radcy prawnego lub podejmowania czynności bezpośrednio przed sądem czy urzędami bez poinformowania o tym fakcie radcy prawnego”.
A zatem zachowanie samego klienta może być podstawą odmowy pomocy prawnej. Radca prawny nie jest niewolnikiem zawartej umowy, jeżeli klient nie respektuje jego niezależności lub nie okazuje mu szacunku.
Ochrona interesu klienta
Inaczej oceniono zachowanie radcy prawnego obwinionego o to, że będąc obrońcą, zasugerował na posiedzeniu przed sądem, że jego klient chce wnioskować o zmianę obrońcy, a kiedy sąd spytał klienta, czy to prawda – wpływał na klienta, aby to potwierdził. Przy czym istotne znaczenie ma to, że miało to miejsce na posiedzeniu, na którym sąd miał rozpoznać wniosek prokuratora o umorzenie postępowania karnego i zastosowanie wobec podejrzanego środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie leczenia psychiatrycznego. Występowały zatem co najmniej poważne wątpliwości co do stanu psychicznego klienta obwinionego radcy prawnego i możliwości właściwego rozeznania woli klienta. Dodatkowo sąd upominał wcześniej radcę prawnego, aby nie próbował odpowiadać za swojego klienta, co jednak nie odniosło skutku.
Obwiniony został uznany winnym popełnienia deliktu i za to ukarany przez okręgowy sąd dyscyplinarny karą upomnienia. Sąd wskazał, że zachowanie obwinionego było nielojalne i było wyrazem kierowania się interesem własnym, a nie dobrem klienta i potrzebą ochrony jego praw.
Orzeczenie zostało utrzymane w mocy przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny (orzeczenie z 27 lutego 2026 r., WO-171/25). Sąd przedstawił przy tym godne szerszego przytoczenia uwagi ogólne na temat roli obrońcy i wykonywania obrony:
„[…] obrońca w procesie karnym pełni kluczową rolę w zapewnieniu rzetelności postępowania i ochrony praw podejrzanego (w postępowaniu przygotowawczym) czy oskarżonego (po skierowaniu aktu oskarżenia). Jego zadaniem jest nie tylko reprezentowanie interesów klienta, ale również dbanie o to, aby procedury prawne zostały przeprowadzone zgodnie z ustawowymi normami prawnymi, a podejrzany miał realną możliwość obrony przed zarzutami. Prawo do obrony jest jednym z fundamentalnych praw przysługujących każdemu podejrzanemu, niezależnie od ciężaru zarzutów. Stanowi filar demokratycznego państwa prawa oraz zapewnienia realizacji funkcji sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości. […] Obrońca może stosować wszelkie dopuszczalne środki, które służą ochronie praw interesów reprezentowanego klienta. Ma prawo składać wnioski, sprzeciwiać się działaniom sądu i oskarżyciela, dbać o to, aby postępowanie przebiegało rzetelnie, transparentnie i zgodnie z prawem. W ten sposób chroni podejrzanego przed ewentualnymi błędami i decyzjami naruszającymi jego prawa. Obrońca zobowiązany jest jednak do należytego szacunku sądowi i innym organom oraz uprzejmości, ale przede wszystkim jego działania winny być nakierowane na ochronę interesu oskarżonego[2]. Oczekiwanie przez klienta, że radca prawny będzie rzetelnie wykonywał swoje czynności zawodowe, sprowadza się zasadniczo do założenia, że wypełni on swoje obowiązki dokładnie, należycie, solidnie i odpowiedzialnie, na wysokim poziomie, sprosta wymaganiom postawionym przez przepisy prawa i będzie przy tym godny zaufania. Uczciwe wykonywanie obowiązków zawodowych to z kolei takie, w którym priorytetem jest szacunek dla prawa i przyjętych zasad cudzej własności i brak zdolności do oszustwa”.
WSD stwierdził, że zachowanie obwinionego z jednej strony naruszało powagę sądu (przez zignorowanie uwagi sędziego dotyczącej nieudzielania odpowiedzi za klienta), ale przede wszystkim było nielojalne wobec klienta i nienakierowane na ochronę jego interesu, co jest istotą obrony.
Obowiązek pomocy każdemu
Oba orzeczenia są przykładem tego, że poza kwestiami merytorycznymi wykonywanie pomocy prawnej nie jest pozostawione naszemu uznaniu. Co do zasady mamy obowiązek pomagać każdemu, kto takiej pomocy potrzebuje, i jedynie ważne powody mogą być podstawą jej odmowy lub zakończenia. Szczególnie gdy sprawę przyjęliśmy lub zostaliśmy do niej wyznaczeni, nie powinniśmy starać się następnie uchylić od swoich obowiązków, gdy zadanie okazuje się bardziej wymagające, niż byśmy tego oczekiwali, albo zmniejsza się szansa na korzystne rozstrzygnięcie. Również na przekonaniu, że w razie potrzeby radca prawny udzieli pomocy i nie pozostawi klienta samego, ufundowane jest zaufanie do naszego zawodu.
[1] P. Skuczyński, Komentarz do art. 45 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego, [w:] T. Jaroszyński, A. Sękowska, P. Skuczyński, Kodeks Etyki Radcy Prawnego, s. 228.
[2]Podkreślenie fragmentu orzeczenia pochodzi od autora.























