Nowe technologie w kancelarii radcy prawnego

0

W prawniczej praktyce zawodowej sztuczna inteligencja pojawia się szybciej niż odpowiedzi na pytania o granice jej użycia. Narzędzia obiecują efektywność, oszczędność czasu i przewagę konkurencyjną, ale jednocześnie zmuszają do redefinicji nadzoru i odpowiedzialności zawodowej. Gdy algorytm potrafi napisać pismo, streścić orzeczenie i zaproponować rozwiązanie, rola radcy prawnego przesuwa się z wykonawcy na gwaranta merytorycznej poprawności oraz konsekwencji prawnych wykorzystania takiego narzędzia.

W tym sensie nowe technologie nie są neutralne – testują odporność standardów wykonywania zawodu na pokusę wygody i automatyzmu. To kierunek, przed którym nie ma już odwrotu, ale który – właściwie rozumiany i nadzorowany – może wzmocnić jakość pracy radców prawnych.

O jakich technologiach właściwie mówimy?

„Nowe technologie” to dziś jedno z najczęściej używanych pojęć w środowisku prawniczym – i jednocześnie jedno z najmniej precyzyjnych. Mówimy o nich na konferencjach, szkoleniach i w kuluarach, często mając na myśli zupełnie różne rozwiązania. Czy chodzi o sztuczną inteligencję, automatyzację dokumentów, czy po prostu dobrze skonfigurowany edytor tekstu? Zanim zaczniemy oceniać korzyści i ryzyka, warto najpierw zapytać: o czym właściwie mówimy, gdy mówimy o „nowych technologiach” w kancelarii radcy prawnego?

Jak wskazuje r. pr. dr Paweł Kowalski, pełnomocnik Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych ds. nowych technologii, z perspektywy praktyki wdrożeń w 2026 r. „nowe technologie” w kancelarii to przede wszystkim duże modele językowe (LLM) oraz narzędzia na nich oparte. To jakościowa zmiana, ponieważ – jak podkreśla ekspert – po raz pierwszy mamy do czynienia z technologią, która „rozumie” język naturalny i potrafi pracować z tekstem na poziomie zbliżonym do człowieka.

Ta zmiana odróżnia obecny etap rozwoju technologii od wcześniejszej informatyzacji kancelarii. Nie chodzi już wyłącznie o porządkowanie dokumentów czy automatyzację prostych czynności, lecz o narzędzia zdolne do analizy treści pism, umów i orzeczeń oraz prowadzenia dialogu na ich temat. Jak zauważa dr Kowalski, pojęcie nowych technologii bywa przy tym nadużywane – obejmuje zarówno zaawansowane systemy analizy dokumentów wykorzystywane w due diligence, jak i rozwiązania znane w kancelariach od lat. Tymczasem prawdziwie nowatorskie są dziś systemy typu RAG oraz rozwijające się systemy agentowe czy asystenci konwersacyjni.

Jak wskazuje ekspert, z punktu widzenia polskich kancelarii szczególnie istotne jest również rozróżnienie między narzędziami general purpose, takimi jak ChatGPT czy Claude, a wyspecjalizowanymi rozwiązaniami legal tech. Te pierwsze są łatwo dostępne i relatywnie tanie, ale wymagają dużej świadomości ryzyk i umiejętnego stosowania. Te drugie oferują większe bezpieczeństwo danych i integrację z procesami kancelarii, lecz wiążą się z wyższymi kosztami wdrożenia.

Całość pokazuje, że nowe technologie nie są jednym, gotowym rozwiązaniem, które można po prostu zaimplementować. To raczej zestaw narzędzi o różnym stopniu dojrzałości, przydatności i ryzyka, których sensowne wykorzystanie wymaga od radcy prawnego świadomego, profesjonalnego osądu.

Od teorii do praktyki – technologia w codziennej pracy

Jak wskazuje dr Paweł Kowalski, na poziomie codziennej praktyki można już dziś jasno wskazać obszary, w których wykorzystanie AI jest dojrzałe i rzeczywiście produkcyjne. Dotyczy to przede wszystkim analizy i streszczania dokumentów oraz wsparcia researchu prawniczego – narzędzia oparte na AI potrafią w krótkim czasie przeanalizować obszerne umowy lub akta sprawy oraz przyspieszyć dotarcie do istotnych orzeczeń, komentarzy i powiązań między aktami prawnymi.

Dojrzałym zastosowaniem pozostaje także generowanie pierwszych projektów standardowych dokumentów – pism procesowych, prostych umów czy notatek prawnych – oraz transkrypcja i analiza nagrań rozpraw czy spotkań z klientami. Jak podkreśla rozmówca, kluczowe jest jednak to, że AI dostarcza jedynie szkic wymagający weryfikacji i merytorycznego opracowania przez radcę prawnego.

Równolegle eksperci zgodnie wskazują na obszary, które mimo atrakcyjnych haseł marketingowych pozostają dziś w sferze eksperymentu. Wizja „autonomicznego prawnika AI”, samodzielnie prowadzącego sprawy, pozostaje dziś zarówno nierealna, jak i sprzeczna z podstawowymi zasadami odpowiedzialności zawodowej. Podobnie predykcja wyroków czy w pełni zautomatyzowana analiza compliance brzmią atrakcyjnie w prezentacjach, lecz w polskich realiach wymagają intensywnego nadzoru ludzkiego i nie mogą tworzyć samodzielnej podstawy decyzji.

Gdzie technologia daje dziś największe korzyści?

Jak wskazuje dr Kowalski, najszybszy i najbardziej mierzalny zwrot z inwestycji w AI widoczny jest dziś w trzech obszarach praktyki prawniczej.

Po pierwsze, praktyka transakcyjna i procesy due diligence. Przegląd setek dokumentów w data roomie, który jeszcze niedawno angażował zespół przez tydzień, przy wsparciu AI można skrócić do kilku dni. Modele językowe potrafią wyłapywać niestandardowe klauzule, brakujące załączniki czy rozbieżności między dokumentami.

Drugim obszarem jest obsługa compliance i doradztwo regulacyjne, zwłaszcza tam, gdzie konieczne jest bieżące monitorowanie zmian w prawie lub weryfikacja zgodności dokumentacji klienta z nowymi wymogami.

Trzecim polem realnych korzyści jest przygotowywanie standardowej dokumentacji – umów NDA, regulaminów, polityk prywatności czy prostych pism procesowych. Jak zauważa Paweł Kowalski, kluczowe nie jest to, że AI „pisze idealnie”, lecz to, że prawnik zaczyna pracę od draftu wymagającego korekty, a nie od pustej strony. Przy dużym wolumenie powtarzalnych dokumentów oznacza to fundamentalną zmianę efektywności.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że wolniej widoczne są korzyści w sprawach wysoce niestandardowych i precedensowych, wymagających pogłębionej analizy stanu faktycznego i strategicznego myślenia. W takich przypadkach AI pełni raczej funkcję wsparcia researchu niż narzędzia realnie zastępującego pracę intelektualną prawnika.

Korzyści z technologii rozkładają się także nierównomiernie między różnymi typami kancelarii. Jak zauważa r. pr. Anna Augustyn, przewodnicząca Komisji Nowych Technologii KRRP, różnice między małymi kancelariami a dużymi strukturami wynikają przede wszystkim z zasobów, procesów i profilu obsługiwanych klientów, a nie do końca z samego nastawienia do innowacji. Duże kancelarie od lat korzystają z systemów zarządzania dokumentami, sprawami i relacjami z klientami, co przekłada się na większą świadomość organizacyjną, także w obszarze cyberbezpieczeństwa i zarządzania danymi. To z kolei sprawia, że adaptacja narzędzi opartych na AI bywa w takich strukturach szybsza i łatwiejsza, ponieważ istnieją już procedury oraz zaplecze umożliwiające testy i wdrożenia.

Dostępność narzędzi, zwłaszcza tych ogólnodostępnych, w tym opartych na dużych modelach językowych, sprawia, że próg wejścia uległ istotnemu obniżeniu i także mniejsze kancelarie mogą dziś sięgać po rozwiązania dotąd zarezerwowane dla dużych struktur. Zmniejsza to też dystans do dużych kancelarii, pozwalając na zwiększenie potencjału realizacji większych zleceń, dotychczas zastrzeżonych dla dużych zespołów.

Jak podkreśla dr hab. Dominik Lubasz, partner zarządzający w kancelarii Lubasz i Wspólnicy, AI przestaje być „innowacją”, a staje się elementem infrastruktury narzędziowej pracy prawnika. Prowadzi to jednocześnie do zmiany modelu świadczenia usług – od klasycznej „piramidy” w stronę bardziej interdyscyplinarnego modelu zespołowego, opartego na współpracy prawników ze specjalistami m.in. legal tech, IT i bezpieczeństwa informacji.

Między „AI hype” a realnym wdrożeniem

W debacie o nowych technologiach w kancelariach prawnych coraz wyraźniej widać różnicę między wdrożeniami rzeczywiście zmieniającymi sposób pracy a rozwiązaniami wdrażanymi wyłącznie na pokaz. Jak zauważa dr Kowalski, różnica ta jest w praktyce łatwa do uchwycenia. Kancelarie, które wdrażają technologię odpowiedzialnie, potrafią po kilku miesiącach jasno wskazać mierzalne efekty: skrócenie czasu analizy dokumentów, zmniejszenie liczby poprawek przed wysłaniem pisma do klienta czy usprawnienie określonego etapu procesu. Jeśli jedynym kryterium sukcesu pozostaje deklaracja, że „zespół pozytywnie ocenia nowe narzędzie”, jest to – jak podkreśla rozmówca – sygnał ostrzegawczy.

Drugim wyraźnym wyróżnikiem dojrzałego wdrożenia jest – jak mówi dr Paweł Kowalski – posiadanie jasnej polityki korzystania z AI oraz świadome zarządzanie zmianą. Odpowiedzialna kancelaria precyzyjnie określa, jakie dane mogą być wprowadzane do narzędzi, z jakich systemów wolno korzystać, kto zatwierdza wyniki i w jaki sposób dokumentowane jest użycie AI w sprawie. Równocześnie inwestuje w szkolenia i zaczyna od pilotażu – jednego zespołu lub jednego typu sprawy – zamiast skalować rozwiązanie bez przygotowania organizacyjnego. Brak tych elementów prowadzi do typowych błędów: w mniejszych kancelariach do oczekiwania „cudów” bez nauki korzystania z narzędzia, w większych – do kupowania technologii bez zdefiniowania problemu, który ma rozwiązać, i bez zaangażowania liderów. W obu przypadkach skutkiem jest niewykorzystanie potencjału AI, dodatkowo pogłębiane przez pomijanie kwestii regulacyjnych i compliance już na etapie decyzji o wdrożeniu.

Na poziomie mentalnym podejście środowiska do nowych technologii dobrze opisuje Anna Augustyn. Jak podkreśla, radcowie prawni coraz częściej postrzegają AI jako nieuniknioną konieczność, która niesie zarówno szanse, jak i zagrożenia. Ważne jest zrozumienie, aby technologia była postrzegana jako narzędzie realnie wspierające wykonywanie zawodu – odciążające od rutyny, poprawiające organizację pracy i komunikację z klientem oraz pozwalające skupić się na tym, co kluczowe: analizie, strategii i odpowiedzialnej ocenie ryzyka.

Jednocześnie – jak zauważa Anna Augustyn – ostrożność środowiska nie wynika z braku otwartości na zmiany, lecz z samej natury zawodu zaufania publicznego. Praca na danych wrażliwych, obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej, inne standardy etyczne i wymóg należytej staranności naturalnie hamują nieprzemyślane wdrożenia. Paradoksalnie barierą bywa również brak czasu – sensowne wykorzystanie AI wymaga wcześniejszej analizy realnych potrzeb kancelarii, określenia celu wdrożenia i kryteriów sukcesu. W warunkach rynkowego hype’u, mnogości narzędzi i marketingowych obietnic podjęcie spokojnej, świadomej decyzji staje się trudniejsze, ale tym bardziej konieczne.

Dane, których AI nie powinno widzieć

W realiach kancelarii szczególnie „niebezpieczne” z perspektywy narzędzi AI nie są wyłącznie dane osobowe, lecz – jak podkreśla dr hab. Dominik Lubasz – informacje, które po połączeniu kontekstu tworzą pełną mapę sprawy konkretnego klienta. 

W tej grupie w pierwszej kolejności mieszczą się treści objęte tajemnicą zawodową, w tym strategia procesowa, instrukcje klienta, robocze wersje pism, notatki z narad, materiały due diligence czy opisy ryzyk. Podobnie jest w przypadku zbiorów dowodowych i dokumentów źródłowych – załączników, akt, korespondencji, skanów czy transkrypcji – bo „wrzucone do AI” stają się wrażliwą i chronioną porcją treści, często obejmującą dane osób trzecich. Na liście danych wymagających szczególnej ostrożności rozmówca umieszcza także dane szczególnych kategorii i dane quasi-wrażliwe, typowe dla praktyki prawniczej (np. dane pracownicze, medyczne w sprawach odszkodowawczych, informacje o naruszeniach czy dane dotyczące dzieci). Kolejną kategorią są dane uwierzytelniające i „sekrety” organizacyjne – hasła, tokeny, elementy konfiguracji systemów czy informacje o infrastrukturze IT klienta – które bywają przypadkiem wklejane w promptach. Co istotne, ryzyko może rodzić się także w przypadku metadanych i tzw. cieni danych, takich jak nazwy plików, ścieżki dostępu, nazwy projektów, stopki czy komentarze w dokumentach – z perspektywy AI narzędzie może „zrozumieć” więcej niż użytkownik zakłada.

Cztery etapy ryzyka AI

Jak wskazuje dr hab. Dominik Lubasz, największe zagrożenia dla bezpieczeństwa danych w kancelarii pojawiają się w momencie przejścia od eksperymentowania z AI do realnej pracy na danych klienta, gdy narzędzia zaczynają „dotykać” tajemnicy zawodowej i danych klientów. W praktyce według eksperta kluczowe są cztery etapy ryzyka:

1.           Shadow AI – oddolne korzystanie z narzędzi na prywatnych kontach, poza kontrolą kancelarii; źródłem ryzyka jest przede wszystkim brak kontroli, specyfika licencjonowania niepozwalająca na  skuteczne zapobieganie ujawnianiu danych stanowiących tajemnicę zawodową czy legalizację powierzenia przetwarzania danych osobowych, a także ryzyka związane z zasadniczą dopuszczalnością trenowania modeli na danych dostarczonych, co również może obejmować zagadnienia odnoszące się m.in. do tajemnicy zawodowej i bezprawnego udostępniania danych osobowych;

2.           Pilotaż i dobór narzędzi – testowanie na realnych dokumentach przy braku ukształtowanych zasad governance; ryzyko może wynikać przykładowo z braku kryteriów dopuszczenia wykorzystywania, w tym w obszarach privacy i security, oraz mylenia jakości odpowiedzi z bezpieczeństwem przetwarzania;

3.           Skalowanie i integracje systemowe (M365, DMS, CRM, poczta, Teams/SharePoint) – narzędzia uzyskują szeroki dostęp do repozytoriów i metadanych, a błędy uprawnień (nadmiarowy dostęp), segmentacji lub klasyfikacji danych stają się ryzykiem systemowym;

4.           Codzienna praca z AI, w której źródłami ryzyka są niewłaściwe promptowanie,  korzystanie z wyników bez weryfikacji, brak standardu nadzoru ludzkiego i bezrefleksyjne użycie wygenerowanych treści, po potencjalne wyhalucynowania.

Minimalizowanie ryzyk

Jeżeli kancelaria chce praktycznie ograniczyć ryzyko nieuprawnionego ujawnienia takich informacji, dr hab. Dominik Lubasz wskazuje na konieczność łączenia kilku mechanizmów. Najprostszą powinna być zero-jedynkowa zasada „no client data” dla narzędzi publicznych: jeśli rozwiązanie nie jest zatwierdzone (firmowe, z umową i weryfikacją bezpieczeństwa), nie wolno wklejać do niego danych klienta. 

Drugą warstwą jest klasyfikacja danych oraz gotowe, bezpieczne schematy pracy: podział na klasy (publiczne, wewnętrzne, poufne, tajemnica zawodowa etc.), z jasno opisanymi regułami „co wolno, czego nie wolno” oraz przykładami, a także szablonami promptów opartymi na scenariuszach, lecz pozbawionymi danych identyfikujących. 

Trzecim praktycznym narzędziem jest pseudonimizacja i redakcja: zanim tekst trafi do systemu, należy w sposób standaryzowany usuwać identyfikatory. Jak akcentuje rozmówca, nie rozwiązuje to wszystkich problemów, lecz istotnie obniża ryzyko i koszt ewentualnego błędu.

W jakim kierunku zmierza rozwój narzędzi AI dla branży prawniczej?

Rozwój narzędzi opartych na dużych modelach językowych coraz wyraźniej wychodzi poza fazę punktowych usprawnień i zmierza w stronę zmiany całej architektury pracy prawnika. Jak podkreśla r. pr. Jarosław Makuch, wspólnik polskiego start-upu legal tech Logit sp. z o.o., kluczowym kierunkiem jest odejście od pojedynczych funkcji na rzecz zintegrowanych platform prawniczych. Narzędzia takie jak LOGiT Flow pokazują, że przyszłość należy do rozwiązań, które w jednym, bezpiecznym środowisku łączą OCR, edycję dokumentów, analizę orzecznictwa, audyty prawne oraz tworzenie pism procesowych. To – jak zauważa rozmówca – oznacza koniec pracy rozproszonej pomiędzy dziesiątki aplikacji i narzędzi.

Drugim wyraźnym trendem jest bezpieczeństwo i zgodność regulacyjna jako standard, a nie dodatek. Jarosław Makuch wskazuje na odejście od niekontrolowanego wykorzystywania konsumenckich narzędzi AI w stronę rozwiązań klasy enterprise, oferujących umowy powierzenia przetwarzania danych, certyfikacje bezpieczeństwa oraz izolację i szyfrowanie danych. To odpowiedź na ryzyka, które w praktyce kancelarii generuje tzw. shadow AI – zjawisko wcześniej opisane przez ekspertów jako jedno z głównych źródeł incydentów.

Istotnym kierunkiem rozwoju jest również wsparcie pracy zespołowej i zarządzania sprawami. Tworzenie cyfrowych akt, pełna historia działań, współdzielenie dokumentów i eliminacja „chaosu plików” mają bezpośredni wpływ na jakość i bezpieczeństwo pracy kancelarii. Równolegle rozwijana jest intuicyjność narzędzi – interfejsy zbliżone do komunikatorów i interaktywne samouczki sprawiają, że AI przestaje być domeną technologicznych entuzjastów, a staje się dostępna dla każdego prawnika.

Jak zauważa Jarosław Makuch, w praktyce oznacza to mniej rutyny, większą koncentrację na strategii, konsolidację narzędzi oraz swoistą „demokratyzację AI”, dzięki której także mniejsze kancelarie zyskują dostęp do rozwiązań dotąd zarezerwowanych dla dużych struktur. Jednocześnie – co rozmówca mocno akcentuje – AI pozostaje asystentem, a nie zastępcą prawnika, a odpowiedzialność zawodowa nie ulega delegowaniu na technologię.

Odpowiedzialność pozostaje po stronie radcy prawnego

Wspólnym mianownikiem bezpieczeństwa wdrażania i korzystania z nowych technologii w kancelarii pozostaje jednoznaczna konkluzja: centrum ryzyka nie leży w samej technologii, lecz w sposobie jej użycia. To nie algorytm decyduje o zgodności z prawem, etyką i standardami wykonywania zawodu, lecz człowiek. Ostatecznym gwarantem bezpieczeństwa, rzetelności i odpowiedzialności pozostaje radca prawny – jego decyzje, przyjęte standardy pracy, świadomość ograniczeń narzędzi oraz realny, a nie iluzoryczny nadzór nad ich wykorzystaniem. W tym sensie sztuczna inteligencja nie zmniejsza zakresu odpowiedzialności zawodowej, lecz go wzmacnia, przenosząc ciężar z wykonywania czynności na kontrolę ich skutków.

RAMKA

Rola samorządu – innowacja w bezpiecznych ramach

„AI w Kancelarii Radcy Praw­nego” – konferencja KIRP

Transformacja technologiczna kancelarii jest procesem nieodwracalnym, ale kluczowe staje się dziś nie pytanie, czy korzystać z AI, lecz jak robić to w sposób bezpieczny, odpowiedzialny i profesjonalny. W tym obszarze szczególną rolę odgrywa samorząd radców prawnych, którego zadanie – jak podkreśla Anna Augustyn – można najprościej opisać jednym słowem: wsparcie.

Zdaniem przewodniczącej Komisji ds. Nowych Technologii KRRP rolą samorządu jest uważna obserwacja rynku oraz tworzenie praktycznych i bezpiecznych ram wdrażania technologii, tak aby nowe narzędzia realnie wzmacniały jakość usług prawnych i usprawniały codzienną pracę radców, nie naruszając przy tym fundamentów zawodu.

Jednocześnie rozmówczyni zwraca uwagę, że samorząd radców prawnych dysponuje już dziś rozbudowaną ofertą w tym zakresie. Obejmuje ona m.in. szkolenia dostępne na platformie
e-KIRP, wydane rekomendacje dotyczące korzystania z AI, liczne webinary i szkolenia stacjonarne, a także wydarzenia ogólnopolskie.

Przykładem jest grudniowa konferencja „AI w Kancelarii Radcy Prawnego”, zorganizowana przez KIRP, która zgromadziła szerokie grono ekspertów i – jak podkreśla Anna Augustyn – potwierdziła, że środowisko radców prawnych jest jednocześnie otwarte na technologię i świadome związanych z nią zagrożeń. Charakterystyczne jest przy tym to, że podczas konferencji dyskusja nie koncentrowała się już na pytaniu, czy AI „zastąpi” prawników, lecz na bardzo konkretnych i praktycznych aspektach wdrożeń.

Jak podkreśla Anna Augustyn, szczególnie istotne jest otwieranie się środowiska na rozumienie technologii „od środka” – nie po to, by radcowie prawni stawali się specjalistami IT, lecz by potrafili świadomie oceniać ryzyka i korzyści, dobrać odpowiednie narzędzie do konkretnego zastosowania oraz zbudować bezpieczny proces korzystania z AI w praktyce kancelarii. Jednocześnie rozmówczyni akcentuje, że niezależnie od stopnia zaawansowania technologii to wciąż radca prawny zachowuje wyłączne kompetencje – i obowiązek – nadzorowania procesu oraz zatwierdzania jego rezultatów.

Przewodnicząca zwraca uwagę, że jako grupa zawodowa radcowie prawni są dobrze przygotowani do tej zmiany. Charakter wykonywanej pracy, ciągłe zmiany prawa oraz rozwinięte kompetencje analityczne sprawiają, że środowisko potrafi adaptować się do nowej rzeczywistości, weryfikować informacje i korzystać z nowych narzędzi w sposób przemyślany. Technologia nie zmienia istoty zawodu radcy prawnego – podnosi natomiast poprzeczkę odpowiedzialności za profesjonalny osąd i nadzór nad jej wykorzystaniem.